Coś niesamowitego stało się na White Hart Lane, w drugim meczu półfinałowym Carling Cup, coś czego właściwie nikt się nie spodziewał.Tottenham czekał na zwycięstwo z Arsenalem prawie dekadę, ale wczorajszy mecz wynagrodził w pełni cierpliwość kibiców. Nie mam pojęcia co się stało z graczami Kanonierów, bo trudno wytłumaczyć porażkę 5:1 tylko różnicą umiejętności, czy formą dnia. Arsene Wenger posłał do boju nawet część zawodników z pierwszego składu (Sagna, Gallas, Hleb, od 18 minuty Fabregas, po godzinie gry Adebayor i Eduardo), ale to Tottenham był lepszym zespołem. To wręcz upokarzająca porażka i to jeszcze z największym rywalem. Rok temu młodzież Arsenalu doszła do finału tych rozgrywek i była blisko pokonania Chelsea. Teraz ta młodzież, wsparta doświadczeniem, powinna być jeszcze lepsza i groźniejsza. Nic z tego, bo Spurs wygrali bardzo pewnie. Dla Tottenhamu to może być pewien moment zwrotny, od teraz drużyna będzie grać coraz lepiej i lepiej, a ten wyśniony awans do UCL w końcu stanie się faktem. Dużo ciekawszą kwestią jest jednak pytanie, jak Arsenal poradzi sobie z taką porażką. Do tej pory Kanonierzy głównie wygrywali, czasem remisowali, a porażki były bardzo rzadkie. Z Boro w lidze? Tylko jedną bramką, a przeciwnik to drużyna dość nieobliczalna. Z Sevillą w UCL? Grały rezerwy, a awans był pewny. Natomiast wczorajsza przegrana, w właściwie klęska, nie dość że w meczu o stawkę, to jeszcze tak wyraźna. Dodatkowo nerwy nie wytrzymały zawodnikom, którzy posprzeczali się na boisku. Adebayor i Bendtner tak mocno się zaangażowali, że najprawdopodobniej ten pierwszy uderzył tego drugiego. W pewnym sensie rozumiem, choć absolutnie nie pochwalam, jak celem agresji jest gracz drużyny przeciwnej, natomiast zupełnie nie rozumiem, dlaczego dochodzi do takich zachowań w stosunku do partnera z tego samego zespołu. Coś się popsuło w Arsenalu wczoraj i trudno o wyraźniejszy dowód. Co prawda Adebayor już przeprosił na oficjalnej stronie klubu, ale takie wydarzenie na pewno pozostawi jakiś ślad. Pytanie tylko jak trwały.
Na koniec wypada wspomnieć o polskim bramkarzu w Arsenalu, czyli Łukaszu Fabiańskim. Pięć wpuszczonych bramek chwały nie przynosi, ale nie wiem, czy jest choćby jedna, która padła z winy Polaka. Defensywa Arsenalu robiła spore błędy i nie pomagała swojemu bramkarzowi. Pierwszy stracony gol to rewelacyjny strzał, w długi róg, piłka jeszcze chyba trafiła w słupek. Drugi to samobój, chociaż Polak tak jakoś niemrawo wychodził do dośrodkowania i strzał Bendtnera złapał go w połowie drogi donikąd. Trzecia bramka pechowa, bo Polak miał piłkę na rękawicach, ale Keane świetnie ją podkręcił. Przy czwartej można mieć uwagi, ale znów pojawia się pytanie gdzie była obrona. Podobnie przy ostatnim golu, wina obrońców ewidentna. Na stronie BBC można oceniać graczy w tym spotkaniu i niestety, ale nota 4.41 jest jedną z najniższych w Arsenalu. Gorzej wypadli tylko Walcott, Hoyte i Denilson, z drugiej strony tylko Sagna i Hleb z podstawowego składu mają wyższą ocenę niż pięć. Pozostaje mieć nadzieję, że ten jeden mecz nie stanie się przeszkodą na drodze do pozycji pierwszego bramkarza.
Na koniec wypada wspomnieć o polskim bramkarzu w Arsenalu, czyli Łukaszu Fabiańskim. Pięć wpuszczonych bramek chwały nie przynosi, ale nie wiem, czy jest choćby jedna, która padła z winy Polaka. Defensywa Arsenalu robiła spore błędy i nie pomagała swojemu bramkarzowi. Pierwszy stracony gol to rewelacyjny strzał, w długi róg, piłka jeszcze chyba trafiła w słupek. Drugi to samobój, chociaż Polak tak jakoś niemrawo wychodził do dośrodkowania i strzał Bendtnera złapał go w połowie drogi donikąd. Trzecia bramka pechowa, bo Polak miał piłkę na rękawicach, ale Keane świetnie ją podkręcił. Przy czwartej można mieć uwagi, ale znów pojawia się pytanie gdzie była obrona. Podobnie przy ostatnim golu, wina obrońców ewidentna. Na stronie BBC można oceniać graczy w tym spotkaniu i niestety, ale nota 4.41 jest jedną z najniższych w Arsenalu. Gorzej wypadli tylko Walcott, Hoyte i Denilson, z drugiej strony tylko Sagna i Hleb z podstawowego składu mają wyższą ocenę niż pięć. Pozostaje mieć nadzieję, że ten jeden mecz nie stanie się przeszkodą na drodze do pozycji pierwszego bramkarza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz