Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EURO 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EURO 2012. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 grudnia 2011

Refleksje po losowaniu


Los bywa przewrotny. Nawet można powiedzieć, że bardzo przewrotny, patrząc na rozlosowane grupy. Dla Polski to losowanie jest … bardzo złe wbrew pozorom. Trafilibyśmy na dwie silne reprezentacje i nie byłoby mowy o awansie z grupy. Wszyscy mogliby przygotowywać się bez presji do turnieju. Jedyne kontrowersje byłyby pewnie przy powołaniach i to koniec. Natomiast w takiej grupie oczekiwania będą większe. Zaczniemy od meczu z Grecją i zaraz podniosą się głosy, że to polska myśl szkoleniowa budowała grecki futbol. Dlatego im bliżej mistrzostw, tym bardziej zdanie o trzech punktach będzie nabierać mocy. Potem mecz z Rosją, który zostanie na pewno ochrzczony mianem Bitwy Warszawskiej. No a na koniec Czesi we Wrocławiu, a przecież nasi południowi sąsiedzi są dobrzy tylko w hokeja. W marzeniach więc pojawi się wizja dziewięciu punktów po fazie grupowej i marszu po medal.

Właśnie dlatego wyniki tego losowania są bardzo złe dla Polski. Oczekiwania pójdą w górę, a nie sądzę, że nasza kadra będzie w stanie je spełnić. Każda z tych reprezentacji będzie dla nas silnym rywalem. Obawiam się, że nawet za silnym. Gromy za niepowodzenie spadną na selekcjonera. Niepotrzebnie, bo cały polski futbol wymaga zmian. Dlatego ta grupa może być pewnym punktem zwrotnym dla nas. Jest szansa, że porażka otworzy oczy na potrzebę dokonania zmian. Ale zmian przez wielkie Z, a nie zmian pozornych, petryfikujących tak właściwie stan polskiego futbolu.

No i tutaj dochodzimy do innego, bardziej niepokojącego wniosku. Wyobraźmy sobie, że Polska awansuje z grupy. Odnosi sukces, bo ostatni awans z grupy na imprezie mistrzowskiej miał miejsce w 1982 roku jak dobrze patrzę w 1986 roku (dziękuję za zwrócenie uwagi). Co to będzie oznaczać? Że w polskiej piłce nic się nie zmieni. Skoro odnosimy sukcesy, to zmiany są nam niepotrzebne. Nie wiem czy chciałbym, aby następne dziesięciolecia upływały w rozpamiętywaniu tego sukcesu, jakim był awans z grupy. Potrzebne są zmiany, ale chyba brakuje impulsu do ich przeprowadzenia.

Dobrze, patrząc realistyczniej na grupę A, o awans pewnie powalczy Rosja z Czechami. Grecja jest pewną niewiadomą. Nie tylko ze względu na kłopoty ekonomiczne, chociaż nie wiem czy to będzie mieć wpływ na piłkarzy. Jeśli Grecy postanowią sobie dać jakiś promyk nadziei i rozweselić swoich kibiców wygranymi, to mogą przez grupę przejść spacerkiem.

W grupie B czekają nas pasjonujące mecze. Niemcy, Portugalia, Holandia, no i Dania, która przecież też jest silną reprezentacją. Na papierze faworytem są Niemcy, najsłabszym zespołem Dania, ale to może się nie potwierdzić. A jest jeszcze Holandia, która w RPA zajęła drugie miejsce. Portugalia? Cristiano Ronaldo i to pewnie wystarczy. Jedno wydaje się być pewne, mecze powinny być ciekawe.

Grupa C to chyba łatwy spacerek dla Hiszpanów. Włosi to już nie ta siła co kiedyś, Irlandia cieszy się pewnie, że awansowała, a Chorwaci powalczą o awans. Mają na to duże szanse wbrew pozorom.

W ostatniej grupie mamy drugiego gospodarza finałów, ale szanse na awans też ma małe. Anglia, Francja i szalenie niewygodna Szwecja to za silni rywale. Dla Anglii awans wydaje się pewny, ale zawsze mogą przyplątać się jakieś nieporozumienia poza boiskiem i wszystkie marzenia będzie można wyrzucić przez okno.

Tak więc czekamy na Wielką Grecką Tragedię. 8 czerwca o 18 w Warszawie ;)

czwartek, 17 listopada 2011

Mecze barażowe i koniec eliminacji



Chorwacja 0 – 0 Turcja (3-0 w dwumeczu, awans Chorwacji) 

Mecz pożegnalny Guusa Hiddinka pewnie miałby inne oblicze, gdyby Turcy zdobyli gola w pierwszej tak właściwie akcji meczu. Tak myślę, że Turcję zgubiło fałszywe poczucie swojej potęgi. Udały im się finały w 2008 roku, a potem drużyna stanęła w miejscu. Dlatego nie udało się pokonać Chorwatów. 

Czarnogóra 0 – 1 Czechy (0-3 w dwumeczu, awans Czech) 

Brak szczęścia i umiejętności prześladował gospodarzy tego meczu. Grając jeszcze raz ten dwumecz na pewno byłoby lepiej, a tak niestety jest porażka. Czesi są jednak wymarzonym przeciwnikiem na Euro. Poza bramkarzem nie mają tak właściwie atutów. 

Irlandia 1 – 1 Estonia (5-1 w dwumeczu, awans Irlandii) 

Takich spotkań nie powinno się rozgrywać. Goście nie wierzyli w awans, gospodarze nie chcieli się zabijać na boisku. Nie można było jednak spodziewać się czegoś innego po takim wyniku pierwszego spotkania. 

Portugalia 6 – 2 Bośnia i Hercegowina (6-2 w dwumeczu, awans Portugalii) 

Wynik tego spotkania jest nieco mylący. Dwie kapitalne bramki Portugalczyków zdawały się rozstrzygać sprawę awansu, ale potem goście zaczęli grać lepiej, odrabiać straty i nie wiem, jak ten mecz mógłby się potoczyć, gdyby nie było czerwonej kartki dla Senada Lulicia. Pierwszy gol to błąd muru, drugi to fantastyczny strzał Naniego. Goście próbowali się pozbierać i wrócić do gry, ale Portugalia była za silna, zwłaszcza mając przewagę jednego zawodnika. Cristiano Ronaldo zagrał fantastyczny mecz i poprowadził swoich rodaków do finałów.

O meczu Polski z Węgrami nie ma większego sensu pisać z dwóch powodów. Pierwszym jest gra rezerwowych, drugim brak awansu do finałów naszych rywali. Dlatego wygrana ładnie wygląda, ale nie pozwala na wyciąganie daleko idących wniosków.

Można za to zastanowić się jaki wynik losowania, które odbędzie się 2 grudnia, da nam możliwość marzeń o awansie. Z czwartego koszyka Czechy albo Irlandia, z trzeciego Grecja, z drugiego Rosja. Wtedy będzie można snuć plany awansu z grupy. Jednak jak Polska dostanie Niemcy, Portugalię i Francję w grupie, to będzie można powiedzieć, że nasz udział w Euro zakończył się na fazie losowania grup. Trzeba więc trzymać kciuki za szczęście w losowaniu. Na razie wygraliśmy jedną rzecz – w finałach wystąpi 15 najsilniejszych europejskich reprezentacji i … Polska klik.

sobota, 12 listopada 2011

Piątkowe mecze barażowe do Euro 2012


Bośnia i Hercegowina 0 – 0 Portugalia

Jedyny wynik dwumeczu, który nie rozstrzyga rywalizacji. Portugalia można powiedzieć, że zagrała po swojemu. Widać dużą zależność od Cristiano Ronaldo, co może mieć wpływ na wyniki spotkań. Gospodarze byli blisko zdobycie minimum jednej bramki, ale zabrakło szczęścia, może też umiejętności. W rewanżu jednak nie stawiałbym Portugalczyków w roli bezwzględnych faworytów. Edin Dzeko to bardzo poważne zagrożenie, inni zawodnicy będą się starać dołożyć coś od siebie i kto wie, może jednak Portugalii zabraknie na Euro 2012. Zwłaszcza jak pojawią się nerwy, gdy to goście pierwsi zdobędą bramkę w Portugalii.

Turcja 0 – 3 Chorwacja

Tutaj mamy natomiast najprawdopodobniej największą niespodziankę całych eliminacji. Chorwacja miała chyba w pamięci mecz z finałów w 2008 roku, kiedy Turcja sprzątnęła im sprzed nosa pewny wydawało się awans do półfinałów. Dlatego rozpoczęło się mocnym uderzeniem w drugiej minucie meczu, co kompletnie rozmontowało turecki zespół. Takich błędów w defensywie nie ogląda się za często, zwłaszcza na tak wysokim poziomie. Obrony tureckiego zespołu właściwie nie było przy żadnej bramce dla gości, a to oznacza, że los dwumeczu jest rozstrzygnięty. Trudno sobie wyobrazić cudowne zmartwychwstanie Turków po takim laniu.

Czechy 2 – 0 Czarnogóra

Było bardzo blisko wyniku, który dawał nadzieję gościom na wygranie dwumeczu na własnym boisku. Tak właściwie do drugiej doliczonej minuty meczu utrzymywało się jednobramkowe prowadzenie gospodarzy, które w rewanżu mogłaby odrobić jedna tylko akcja. Jednak za to, co zrobiła czarnogórska defensywa w ostatniej tak właściwie akcji meczu, na miejscu trenera zagoniłbym ich do treningu zachowania przy stałych fragmentach gry dla rywala. Nie zostawia się tyle wolnego miejsca i czasu zawodnikowi rywala, gdy we własne pole karne dośrodkowywana jest piłka. I to jeszcze nie z akcji, a z rzutu wolnego. Myślę, że ta bramka przesądzi losy rywalizacji. Czesi mają zbyt doświadczony zespół, żeby pozwolić sobie odebrać dwie bramki przewagi. Czarnogóra nie ma aż takich atutów i pozostaje już tylko wiara.

Estonia 0 – 4 Irlandia

Sen Kopciuszka o występie w finałach został brutalnie przerwany przez Irlandczyków. Jeszcze na początku gospodarze grali z werwą i starali się wygrać mecz. Potem jednak zaczęły sypać się nieszczęścia. Najpierw gol dla rywali, potem czerwona kartka dla środkowego obrońcy. W drugiej połowie goście wcierali już tylko sól w estońskie rany. Dwie bramki, kolejna czerwona kartka, a na końcu jeszcze jeden gol po rzucie karnym. W ten sposób wspomnienia o golu Thierry Henry’ego przestaną w końcu się śnić. W rewanżu trzeba jedynie potwierdzić awans, ale nie widzę za bardzo możliwości jego przegrania.

Skróty: klik.

Zakończymy meczem Polski z reprezentacją Włoch. Tak właściwie nie potrzeba wielu słów, bo to spotkanie obnażyło nasze chyba wszystkie słabości, mimo że nie było tradycyjnego pompowania balonika oczekiwań. Defensywa to nie jest tylko jeden bramkarz, ale on też popełniał błędy. Może dlatego, że nie czuje żadnej konkurencji w kadrze. Defensorzy nie sprawiali wrażenie monolitu, linię pomocy Włosi rozjechali jak chcieli, a w ataku nic nie wychodziło. Czytałem na forach opinie, że przecież powinno być lepiej, bo ostatnio graliśmy nieźle. Przypomina mi to mecze Manchesteru United z Barceloną. W nich piłkarze Czerwonych Diabłów wyglądali czasami jak zgraja bezgłowych kurczaków biegających za piłką. Czy nagle zapomnieli jak się gra w piłkę, wszystkich swoich umiejętności? Wcale nie, to po prostu rywal podbił poziom trudności o jeden. Tutaj Włosi zrobili podobnie. Na początku dali naszym piłkarzom trochę miejsca na pokazanie czym dysponują, a potem zaczęli grać w piłkę. Ciekawe czy selekcjoner zrobi coś z niczego do czasu finałów.

środa, 12 października 2011

Podsumowanie fazy grupowej eliminacji


Za nami eliminacje do finałów Mistrzostw Europy 2012. Eliminacje szczególne, gdyż bez udziału polskiej reprezentacji. Jednak nie zabrakło emocji, nerwów i niespodzianek.

W grupie A awans bezpośredni wywalczyła reprezentacja Niemiec. Tu nie mogło być niespodzianki, nasi zachodni sąsiedzi mają bardzo silną drużynę narodową. Turcja mogła tylko rywalizować o drugie miejsce. Słabo grali na boiskach poza własnym krajem, dlatego do ostatniej kolejki nie było wiadomo, czy je zajmą. Jednak ostatecznie bez niespodzianek, drużyny z pierwszego i drugiego koszyka zakończyły grupę na dwóch pierwszych miejscach.

W grupie B pierwsza mała niespodzianka, czyli czwarte miejsce Słowacji losowanej z drugiego koszyka. Rosja z awansem bezpośrednim, a o drugie miejsce Irlandia stoczyła bój z Armenią. Pomogły dwie wygrane w bezpośrednich meczach, bo podział punktów mógł zmienić tabelę. W tej grupie koszyki pierwszy i trzeci był szczęśliwe.

Grupa C to pierwsza sensacja. Nie chodzi tutaj o szczelną defensywę Włochów (tylko dwie stracone bramki w całych eliminacjach), ale o Estonię. Losowani z piątego koszyka (jak Armenia, ale i Liechtenstein) potrafili zakończyć eliminacje na drugim miejscu w grupie. Co ciekawe to nie z nimi remisowali Włosi. Estończycy potrafili wygrać zarówno w Serbii, jak i na Słowenii, co dało im miejsce barażowe.

W grupie D awans Francji, a miejsce barażowe dla Bośni i Hercegowiny losowanej z trzeciego koszyka, chociaż równie dobrze mogliby być w czwartym. I o ile Białoruś nie jest aż tak silną reprezentacją, tak porażka Rumunii jest niespodzianką. Rumuni na wyjazdach wygrali tylko jeden mecz, a jak dodamy do tego trzy remisy na własnym boisku, to widać, gdzie uciekły potrzebne punkty.

Z grupy E awansowały dwa zespoły. Holandia i Szwecja, obie te reprezentacje były losowane z dwóch pierwszych koszyków. Inne kraje z tej grupy nie miały aż takich argumentów, żeby nawiązać skuteczną walkę z tymi rywalami.

Na zwycięzcę grupy F czekaliśmy długo, ale się doczekaliśmy. To Grecja, losowana z drugiego koszyka i nękana kryzysem finansowym. Chorwacja była losowana z pierwszego koszyka, ale zabrakło czegoś do wygrania grupy. Trudno powiedzieć, czego dokładnie. Może ten przegrany mecz w Gruzji, może remis z Grecją u siebie. Niby niewiele, ale jednak tak dużo.

Grupa G, czyli grupa angielska, zakończyła się pewnym zwycięstwem Anglii. Tylko musi być coś, co psuje humory - Wayne Rooney i czerwona kartka. Wydaje mi się, że piłkarze w Anglii żyją w świecie, gdzie są poddawani ciągłej presji z każdej możliwej strony. Potrzeba naprawdę czegoś specjalnego (rodziny, psychologa, wsparcia w klubie i tak dalej), by rozładować w sobie tę presję bez szkodzenia sobie i otoczeniu. Poszkodowana na pewno będzie Anglia, bo teraz zacznie się układanie składu na finały, wiedząc, że Anglika nie będzie na pewno w jednym, a może nawet i w trzech meczach. Drugie miejsce Czarnogóry jest dużą niespodzianką. Szwajcarii niby zabrakło niewiele, ale to nieumiejętność wygrywania na wyjazdach zgubiła tę reprezentację (tylko dwa punkty, a rywal cztery).

Grupa kolejna, czyli H, mogła zakończyć się sensacyjnym wynikiem. Do wyeliminowania Portugalczyków zabrakło niewiele. Innego rezultatu w meczu Danii i Norwegii, może zdobytej jednej bramki w innym meczu, bramki dającej punkty. Jednak już sam fakt, że Portugalia będzie przebijać się przez baraże jest niespodzianką. Duńczycy konsekwentnie gromadzili punkty i teraz mają za to nagrodę. Nie muszę chyba mówić, że to najsłabsza reprezentacja ze wszystkich, które wywalczyła awans. Była losowana z drugiego koszyka i ma najniższy współczynnik ze wszystkich finalistów.

W ostatniej grupie pewny triumf odnieśli Hiszpanie. Szkotom zabrakło niewiele. Gdyby nie rzut karny dla Czechów w meczu w Szkocji, to pewnie dzisiaj pisałbym o awansie do baraży właśnie Szkotów. Nawet strata punktów Litwą nie była decydująca. Tak więc bez niespodzianek, awansowały zespoły z pierwszego i drugiego koszyka, ale szkoda Szkocji. Z drugiej strony to jednak nie jest aż tak silna reprezentacja.

Losowanie baraży jutro o 13, ale chyba można zgadywać kto awansuje. Potem zacznie się liczenie na kogo wpadnie Polska 2 grudnia podczas losowania fazy grupowej finałów. Optymista chciałby grupy Polska, Rosja, Grecja, Irlandia/Estonia (pod warunkiem, że awansuje w barażach). Pesymista powie, że dolosują nam Niemcy, Włochy lub Anglię z drugiego koszyka, Portugalię z trzeciego i Francję z czwartego, co zakończy rozmowy o wyjściu z grupy. Może natomiast wyjść prawdziwa grupa śmierci (Hiszpania, Niemcy, Portugalia, Francja). Tam dopiero byłyby emocje. No ale na losowanie musimy poczekać.

środa, 7 września 2011

Mecze eliminacyjne 7-11.09.2011

Jak niewiele czasu pozostało nam do finałów, które będziemy organizować wspólnie z Ukrainą. 11 października koniec eliminacji w grupach, a potem już tylko mecze barażowe (planowane na 11/12 i 15 listopada). Nic więc dziwnego, że znamy coraz więcej reprezentacji, które zagrają w turnieju finałowym. W grupie A awans już mają Niemcy, a drugie raczej dla Turków. Nawet jeśli nie pokonają u siebie reprezentacji naszego zachodniego sąsiada, to Belgia nie wygra w Niemczech.
W grupie B mamy teoretycznie same zagadki po remisie Rosji z Irlandią, ale dwa pierwsze miejsca dla tych reprezentacji są praktycznie pewne. Zobaczymy jaki padnie wynik 7 października w meczu Słowacji z Rosją, gdyż może on wskazać kto awansuje bezpośrednio, a kto będzie musiał grać w barażach. Chociaż czy po 0-4 z Armenią można obawiać się Słowacji?
Grupa C miała faworyta, który z łatwością wygrał eliminacje, czyli zespół Włoch. Drugie miejsce, hmm, chyba najmniejsze szanse ma Irlandia Północna po dwóch porażkach. Chyba więc Serbowie, nawet mimo tego, że zagrają z Włochami. Mają jednak dwa mecze przed sobą, a Słowenia i Estonia tylko jeden.
W grupie D jest czarny koń tych eliminacji. Bośnia i Hercegowina ma praktycznie zapewnione jedno z dwóch pierwszych miejsc. W ostatniej kolejce pojadą na Stade de France i kto wie, czy nie pokonają Francuzów.
W grupie E awansowała już Holandia, bo nawet jeśli nie wygra grupy, to będzie najlepsza z zespołów na drugim miejscu. Zobaczymy czy Szwedzi, bo to oni mogą zagrozić pierwszej pozycji w tabeli, pokonają najpierw Finlandię na wyjeździe, a potem Holandię u siebie. Pewnie nie, chociaż szansa zawsze jest.
Grupa F już odsłoniła prawie wszystkie karty, poza tą, kto awansuje z pierwszego miejsca. 7 października Grecja gra z Chorwacją i ten mecz rozstrzygnie. Potem zostaje co prawda mecz w ostatniej kolejce, ale wtedy już nikt nie będzie odpuszczał.
W angielskiej grupie mści się ten remis Anglików z Czarnogórą. Gdyby nie on, to wszystko byłoby już jasne, a tak mamy niepewność. Co prawda szanse na zmianę w tabeli są małe, ale byłoby miło, gdyby Anglia już awansowała, zamiast tkwić w niepewności. Do walki o drugie miejsce może włączyć się Szwajcaria i pewnie się włączy.
W grupie H decydujący będzie najprawdopodobniej mecz w ostatniej kolejce między Danią a Portugalią. Norwegia raczej nie odegra żadnej roli w rywalizacji i będzie musiała zadowolić się trzecim miejscem.
Z ostatniej grupy awansowali Hiszpanie, co nie jest żadną niespodzianką. Szkocja raczej nie prześcignie Czechów w pojedynku o drugie miejsce. Było blisko, mecz był szeroko komentowany, ale remis w Glasgow to zwycięstwo Czechów.
Mecz Polski z Niemcami będzie dyskutowany przez dłuższy czas. Każdy może z tego spotkania wyciągnąć to, na czym mu zależy. Optymista powie, że dzieliły nas sekundy od pokonania bardzo silnej reprezentacji. Realista stwierdzi, że sam wynik remisowy jest cudem biorąc pod uwagę liczbę sytuacji podbramkowych. Pesymista stwierdzi, że od Niemców dzieli nas bardzo daleki dystans i taki mecz jest wyjątkiem na lata. Na pewno wszyscy są zadowoleni, bo są do tego powody. Nauczyliśmy się grać z kontry, w końcu można powiedzieć i tylko brakowało skutecznego wykończenia akcji. Selekcjoner będzie mieć spokój na te kilka miesięcy i myślę, że dopiero powołania na Euro znów rozpalą kibiców, zresztą jak zawsze przed takimi imprezami. Osobiście nie miałbym pretensji do Jakuba Wawrzyniaka. To się zdarza, nawet najlepszym. Tylko że oni z reguły grają w takich drużynach, że zawsze ktoś jest gotowy z asekuracją. Jak nie środkowy obrońca, to skrzydłowy lub defensywny pomocnik. Z reguły przeciwnik musi przebić się przez dwóch graczy na skrzydle. Tutaj tego zabrakło, nie było drugiego polskiego zawodnika i Niemcy mogli z łatwością dośrodkować piłkę. Tylko że same dośrodkowanie to nie gol. Tak więc wszyscy skupią się pewnie na lewym defensorze warszawskiej Legii, ale on ponosi najmniejszą winę w tym wszystkim. Nie powinno się o tym zapominać. Teraz będziemy czekać cierpliwie na losowanie grup na Euro, co pozwoli ocenić, czy mamy jakąś szansę na awans do następnej fazy turnieju.

sobota, 18 czerwca 2011

Co nam zostanie po Euro?

W wielu miejscach zastanawiamy się, jak polska reprezentacja wypadnie w naszych finałach. Jak zagrają nasi piłkarze, czy osiągniemy sukces. Nie widziałem jednak nigdzie próby analizy tego, co zostanie z tych finałów w naszych sercach i umysłach. Finały Mistrzostw Europy nie są w końcu imprezą tylko na teraz, ale ich skutki możemy odczuwać przez następne dziesięciolecia. Co więc zostanie nam po Euro?
Ciąg dalszy klik.

piątek, 10 czerwca 2011

Mecze eliminacyjne 07.06.2011

W pierwszej grupie Niemcy zapewnili sobie pozycję lidera w grupie. W teorii może zagrozić im jeszcze Turcja, ale to praktycznie niemożliwe. Pozostaje walka o drugie miejsce z Belgią. Tutaj turecki zespół jest faworytem. Jeden mecz rozegrany mniej, spotkanie z Niemcami u siebie, tylko wyjazd do Wiednia może trochę skomplikować plany, ale to dopiero po wakacjach.

Grupa B nie rozgrywała żadnego meczu, w grupie C bez większych emocji, ale za to niespodzianka. Tak można potraktować zwycięstwo Wysp Owczych z Estonią. Nie ma to jednak wpływu na cokolwiek. W kolejnej grupie Francja nie grała, a i tak nikt nie przegnonił jej w tabeli. Jednak drugie miejsce jest wciąż otwarte dla trzech reprezentacji. W grupie E Szwecja potwierdziła, że zajmie drugie miejsce. Węgrzy raczej niczego nie zwojują, chociaż może ten bezpośredni wrześniowy mecz w Budapeszcie (bo tam zostanie on najprawdopodobniej rozegrany) coś zmieni. Reszta grup nie rozgrywała żadnych spotkań.

Dlatego jest miejsce na mecz Polski z Francją. Szkoda po tym meczu mi tylko jednego. Nie wiem, z jakim nastawieniem piłkarze wybiegli na boisko. Jak trenerzy traktowali mecze, to można było się domyślić po czasie dokonywania zmian. Nasz selekcjoner podszedł bardzo poważnie i pierwsza zmiana miała miejsce w 79 minucie. Nie mam pojęcia czego broniliśmy, cały praktycznie mecz grając dwójką defensywnych pomocników (albo kogo ze sobą zgrywaliśmy, skoro brakowało trójki obrońców). Selekcjoner Trójkolorowych został zmuszony do pierwszej zmiany już w 27 minucie z powodu kontuzji, ale zanim przeprowadziliśmy pierwszą zmianę, Francuzi zmienili sześciu zawodników. Zresztą oni zrealizowali to, o czym mówił polski selekcjoner. Mieli mini turniej Euro, trzy mecze w tydzień na terenie przyszłorocznych mistrzostw. Można było? No jak widać tak. To pokazuje jak poważnie Francuzi traktują tę imprezę. Mecz z Polską niekoniecznie. Brakowało kilku gwiazd, ale Francja nawet bez nich to poziom nieosiągalny dla naszej kadry. Dlatego myślę, że nie będę oczekiwać niczego wielkiego po występie za rok. Sforsowanie fazy grupowej będzie można porównać do wyprawy 50-latka wyrwanego zza biurka na Mount Everest bez maski tlenowej. Rozbijanie się dalej to jak lot na Księżyc na miotle dla takiej samej osoby. Dlatego na nic nie będę liczyć. Oglądanie finałów bez nadmiernych apetytów sprawi, że radość z tego będzie większa. No i koniecznie bez fonii. Wczoraj zrobiłem próbę i nie wyłączyłem dźwięku z meczu i do tej pory tego kroku żałuję.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Mecze eliminacyjne 03-04.06.2011

Z pewną przykrością muszę stwierdzić, że bez polskiej reprezentacji eliminacje do finałów nie smakują już tak samo. Trudno wykrzesać entuzjazm, trudno o większą ekscytację meczami. No ale finały już za rok (zaczynamy ósmego czerwca 2012), więc czas sprawdzić, kto przyjedzie do Polski.

W pierwszej grupie Niemcy poczekali do 90 minuty, ale ostatecznie wygrali i najprawdopodobniej wygrają też grupę. Nie widzę za bardzo rywala, który może im zagrozić. Drugie miejsce, patrząc na kalendarz meczów, dla Turcji. Belgia raczej nie ma większych szans.

W grupie B mamy trzy zespoły, każdy ma 13 punktów. Rozstrzygnięcia w tej grupie dopiero jesienią. Wcześniej każdy mecz może decydować o ostatecznym miejscu.

W kolejnej grupie mamy Włochów, a oni mają kolejny skandal korupcyjny. Kwestia drugiego miejsca jest otwarta, chociaż Serbowie mają więcej atutów.

W czwartej grupie Francja zremisowała w Mińsku, ale to niczego nie zmieni. Francuzi się zakwalifikują, a o drugie miejsce bedzie się toczyć rywalizacja. Cztery reprezentacje walczą o nie, więc może być ciekawie.

Grupa E chyba jest rozstrzygnięta. Pierwsze miejsce Holandia, drugie Szwecja, tu się raczej nic nie zmieni. Węgrzy tracą już za dużo punktów.

W kolejnej grupie mamy bardzo ciekawą rywalizację o pierwsze miejsce. Izrael chyba nie ma większych szans na odegranie poważniejszej roli, chociaż jak wygrają dwa najbliższe mecze (z Grecją i Chorwacją) to może awansują.

W grupie G mieliśmy potknięcie się Anglików. Rozumiem, że jest po sezonie, że może być zmęczenie, ale grając u siebie powinno się zdobyć komplet punktów. Na szczęście dla Anglików nie ma drugiego silnego zespołu mogącego im zagrozić. Czarnogóra na razie osiąga wyniki ponad swoje możliwości.

W grupie H jesteśmy daleko od rozstrzygnięcia, bo trzy reprezentacje mają po 10 punktów. Jesienią będzie się pewnie liczyć forma dnia.

W ostatniej grupie wszystko praktycznie wiemy. Pierwsze miejsce Hiszpania, drugie Czechy. Co ciekawe obie te reprezentacje pauzowały, grała tylko Litwa w Liechtensteinie i … przegrała. Szkoda że nikt nie powiedział, że ten wynik jest kolejnym ‘sukcesem’ Polskiej Myśli Szkoleniowej. W końcu skoro tak wielu piłkarzy litewskich gra w polskiej lidze, to na pewno przesiąknęli oni naszymi wzorcami. Ten wynik chyba to potwierdza.

Koniecznie też trzeba wspomnieć o meczu Polski z Argentyną. Najładniej z tego meczu wygląda wynik. W CV naszego selekcjonera ten mecz będzie zajmować wysokie miejsce, bo przecież pokonać Argentyńczyków to osiągnięcie. Problem w tym, że przysłali oni, hmm, którą to reprezentację. Pierwsza jedenastka to na pewno nie była, bo w niej biegaliby Carlos Tevez i Lionel Messi. Druga też nie, bo to bezpośrednie rezerwy (tacy gracze jak Sergio Aguero, czy Gonzalo Higuain). Kolejne Argentyńczycy złożyliby z reszty graczy grających w Europie, czy u siebie w lidze, nie mówiąc już o kadrze U-20. Dlatego troszeczkę trudno o optymizm. Skoro do kadry załapał się Alejandro Cabral z warszawskiej Legii, to widać wyraźnie, że selekcjoner Albicelestes powołał chyba wszystkich, którzy chcieli się załapać i mieć w karierze występ w kadrze swojego kraju. Dlatego słowa selekcjonera, że jak ktoś mówi o Argentynie D to się nie zna na piłce, mogę przyjąć z uśmiechem. W końcu ja nie znam się na piłce i piszę o tym, co widzę, a widziałem, że Biedronki Smudy, jak można nazywać naszą kadrę, nie zagrały jakiegoś wielkiego meczu. Wynik cieszy, ale on nie ma znaczenia. Liczyć się będzie tylko i wyłącznie dobry rezultat na Euro, minimum trzy dobre mecze, a jakoś na to się nie zanosi. Dlatego po meczu najlepsza reklama, to ta Warki, kończąca się słowami ‘Franek! Do roboty!’ ;)


środa, 13 października 2010

Mecze eliminacyjne 12.10.2010

Tym razem nie zostałem zaskoczony meczami. Jest pozytyw ;). Część z nich udało mi się nawet obejrzeć, a więc kolejny pozytyw.
O pozytywach mogą też mówić Niemcy. Bardzo podoba mi się łatwość, z jaką ta reprezentacja kreuje sobie okazje do strzelenia bramki. Wyjazd do Astany w teorii nie jest łatwy. Jednak gospodarze nie mieli żadnego atutu, który mogliby użyć w tej konfrontacji. Inne wyniki tej grupy są zaskakujące. Turcja przegrywa w Baku i komplikuje sobie sytuację. Austria remisuje z Belgią i co prawda zajmuje drugie miejsce i ma mecz w zapasie, ale strata punktów może boleć.
W grupie B punktami podzieliły się reprezentacje Słowacji i Irlandii. Bardzo dzielnie poczyna sobie Armenia. No a Rosja nie wypuści raczej pozycji lidera. Jedna porażka wyczerpała już limit wpadek.
W kolejnej grupie mamy skandal. Chuligani nie pozwolili rozegrać meczu Włochy - Serbia. Skończy się pewnie walkowerem dla gospodarzy, a o sankcjach dla Serbii rozstrzygnie UEFA, jak zapozna się z raportem swojego delegata. Bardzo ważne zwycięstwo odniosła w Tallinie Słowenia, bo to gwarantuje jej praktycznie drugie miejsce.
W grupie D bez niespodzianek. Zwycięstwa gospodarzy pomału formują obsadę dwóch pierwszych miejsc.
W następnej grupie Holendrzy nie pozostawili żadnych złudzeń Szwedom, komu przypadnie pierwsze miejsce. Do walki o drugie miejsce mogą włączyć się Węgrzy, po zdobyciu cennych trzech punktów w Helsinkach.
W grupie F na pozycję lidera wróciła Grecja pokonując Izrael, ale pauzowała Chorwacja. W tle jest jeszcze Gruzja, ale chyba jej impet się wyczerpał.
Angielska grupa musiała mieć niespodziankę. I to od razu na Wembley. Nic nie tłumaczy bezbramkowego remisu z Czarnogórą. Po prostu nic. Awans i tak wydaje się pewny, ale remis w takim meczu będzie się odbijać do końca eliminacji.
W grupie H trwa renesans Portugalii, ale o awans może być trudno. Pod koniec marca mecz Norwegów z Duńczykami może coś wyjaśnić, ale nie musi. Zresztą do tego czasu może się wydarzyć wiele rzeczy w każdej kadrze.
W ostatniej grupie Hiszpania miała pewne problemy w Glasgow, ale ostatecznie wygrała. Chociaż Szkoci odrobili dwie bramki straty, to nie mogli tego meczu wygrać. Kwestia drugiego miejsca chyba jest rozstrzygnięta. Czesi źle zaczęli te eliminacje, ale teraz już wiedzą, do czego zmierzają.
O meczach Polski też wypadałoby napisać kilka słów. Jak można ocenić ten wyjazd. Na czwórkę, bo tyle strzeliliśmy bramek? Na dwójkę, bo tyle zdobyliśmy punktów? A może na zero, bo znów nie było wygranej? Nie podejmuję się oceny, bo dla mnie wyniki meczów towarzyskich nie mają zadnego znaczenia. Dziwi mnie co prawda kilka rzeczy (selekcja zawodników, komentarze selekcjonera, dobór przeciwników żeby wymienić te najbardziej jaskrawe), ale do Euro trzeba zaufać i pozwolić, żeby selekcjoner przygotowywał kadrę tak, jak chce. Czas rozliczeń przyjdzie później.

sobota, 9 października 2010

Mecze eliminacyjne 08.10.2010

Dalej nie mogę przyzwyczaić się do terminu rozgrywania meczów reprezentacji. Piątki nie kojarzą mi się z tym, więc jestem zaskakiwany za każdym razem, jak już reprezentacje wybiegną na boisko. Dodatkowo Polska nie gra w eliminacjach, więc tym bardziej trudno skojarzyć ten dzień tygodnia z piłką reprezentacyjną.
No, dość narzekań. W grupie A oczekiwałem ciekawego meczu w Berlinie, w końcu można powiedzieć, że obie reprezentacje grały u siebie. Turcy byli jednak przestraszeni, tak odbieram ich grę. Długo się bronili, przy wyniku 1-0 mieli okazje na wyrównanie, ale to było za mało. Skończyło się efektowną wygraną gospodarzy. Ciekawe czy Austria może włączyć się do walki o drugie miejsce w grupie. Chyba nie, ale może być ciekawie.
W grupie B niespodzianki. Rosja wygrywa w Dublinie, Słowacja przegrywa w Erywaniu. Trzy zespoły mają sześć punktów po trzech meczach i rywalizacja może być bardzo zacięta. Mimo wszystko wyżej oceniałbym szanse Irlandii i Rosji, a Słowacja raczej nie awansuje tym razem.
W grupie C szanse na dobry występ pogrzebała Serbia. Dziwię się, bo piłkarzy Serbia ma dobrych. Pięciu zawodników z Premier League, zawodników grających, a nie siedzących na ławce, nie może być przypadkiem. Jednak selekcjoner nie może przekuć tego potencjału w wyniki. Włosi na pewno awansują z grupy, z pozycji lidera, co do tego nie można mieć wątpliwości. A o drugie miejsce będzie trwała walka do samego końca, tak podejrzewam.
W grupie D Francja z Rumunią zagra w sobotę. Później dopiszę coś o tym meczu. Reszta spotkań remisowa, co oznacza pierwszy punkt Luksemburga.
Dodane: Francja miała problemy aż do 83 minuty. Podejrzewam, że przypomniała się Białoruś. Jednak Francuzi wygrali i mają komfortową sytuację w grupie. Rumunia, w teorii najgroźniejszy rywal, traci już cztery punkty. Albania i Białoruś mają bezpośredni mecz we wtorek i ktoś na pewno straci jakieś oczka.
Węgrzy w następnej grupie rozstrzelali San Marino. Rzadko zdarzają się wygrane ośmioma bramkami. Podejrzewam jednak, że ani na Holandii (trzy oczka zdobyte w Kiszyniowie), ani na pauzującej Szwecji nie zrobiło to wrażenia.
W grupie F lidera powinien wyłonić dzisiejszy mecz między Chorwacją, a Izraelem. Grecja i Gruzja na razie są tylko widzami.
Dodane: Liderem jest Chorwacja, po zwycięstwie w Izraelu. Dwie bramki zdobyte w pierwszej połowie wystarczyły na zryw Izraela po przerwie. Gospodarzy tego meczu czeka teraz trudne zadanie. Wyjazd do Grecji nie będzie łatwy. No a Chorwaci wygrają najprawdopodobniej grupę.
W angielskiej grupie liderem jest Czarnogóra. Trzy mecze, trzy zwycięstwa po 1-0. Przebudziła się Bułgaria wygrywając w Cardiff, ale walka o drugie miejsce będzie trudna. Anglia pauzowała.
W grupie H przebudziła się Portugalia. Nic dziwnego, skoro jest nowy selekcjoner. Paolo Bento zastąpił Carlosa Quieroza. Gospodarze zagrali z werwą, bardzo dobry mecz rozegrał Nani, nic więc dziwnego, że Duńczycy niewiele mogli zrobić. Portugalia ma dobry zespół, którego potencjału nie mógł do końca wyzwolić poprzedni selekcjoner. Może teraz się uda. Sytuacja w grupie jest jednak trudna, do Norwegii strata to już pięć punków.
Ostatnia grupa zapowiada się ciekawie z uwagi na rywalizację o drugie miejsce. Hiszpania nie traci punktów, a Czechy szybko powinny do niej dołączyć. Nie tacy Czesi słabi, jakby się wydawało ;)
O meczu Polski nie będę pisać. Nie podobają mi się pewne rzeczy, które widzę w kadrze i w zachowaniu selekcjonera. Co prawda cieszy mnie, że Franciszek Smuda dostrzegł brak dobrych polskich piłkarzy, ale jeszcze czekam na nazwanie tej praprzyczyny zła, która spowodowała zniknięcie takich graczy. Obcokrajowcy występujący w polskiej lidze są też skutkiem, a nie przyczyną.

środa, 8 września 2010

Mecze eliminacyjne 07.09.2010

Trudno przyzwyczaić się zmiany daty rozgrywania spotkań. Środa odkąd pamiętam kojarzyła się z meczami reprezentacji, a teraz to wtorek jest tym dniem tygodnia. Ciekawe czy ma to przełożenie na wyniki.

W grupie pierwszej ważny mecz wygrała Turcja. Belgia nie jest słabą reprezentacją i zajmie najprawdopodobniej trzecie miejsce na koniec. Dwa mecze z najsilniejszymi zespołami w grupie przegrywała tylko jedną bramką. Jednak to za mało do awansu. W następnej kolejce czeka nas pewnie zmiana na pozycji wicelidera, ale na razie wszystko niemal wskazuje, że Niemcy i Turcja zajmą dwa pierwsze miejsca.

W drugiej grupie mamy zaskakujący wynik. Słowacy zdobyli Moskwę i są liderem w grupie. Jeśli w następnym meczu, zaplanowanym na ósmego października, Irlandia u siebie pokona Rosję, to całkiem możliwe, że rosyjska reprezentacja przestanie się liczyć w tych eliminacjach.

W trzeciej grupie chyba nikt nie chce przeszkadzać Włochom. Serbia, w teorii najgroźniejszy rywal, remisuje ze Słowenią. Tych punktów może brakować w walce o pierwsze miejsce w tabeli.

W grupie czwartej częściowa rehabilitacja Francji. Jednak rywalizacja o dwa pierwsze miejsca będzie chyba bardzo zacięta. Pięć drużyn o coś walczy, więc do ostatniego meczu może być ciekawie.

Grupa piąta to rywalizacja Holandii i Szwecji. 12 października bezpośredni mecz między nimi w Amsterdamie i do tego czasu raczej nikt nie będzie tracić punktów. Inne reprezentacje są raczej za słabe, żeby coś wskórać.

W kolejnej grupie potknięcie się Chorwacji i Grecji, tak trzeba nazwać ten remis. Co prawda nie wiem czy to będzie mieć znaczenie (nie widzę za bardzo zespołu mogącego zagrozić Chorwatom), ale na pewno pokazuje to braki, które trzeba wyeliminować. W końcu pokonanie Grecji praktycznie eliminowałoby ten zespół z walki o pierwsze miejsce w grupie.

W ‘angielskiej’ grupie pewne zwycięstwo w Szwajcarii właśnie Anglików. Wygrana w cieniu skandalu, kolejnego chciałoby się powiedzieć, w kadrze Anglii. Jak na razie sprawdza się jednak to co prorokowałem po mistrzostwach. Fabio Capello w końcu ma zespół, a nie przypadkową zbieraninę piłkarzy zajętych praktycznie wszystkim, tylko nie grą w piłkę. No i chyba kariera reprezentacyjna Franka Lamparda się zakończyła. Coraz trudniej o obronę stanowiska, że para Lampard-Gerrard w środku pola jest nienaruszalna. Na drugim miejscu w grupie jest dość niespodziewanie Czarnogóra, a kwalifikacje Bułgarii chyba już się skończyły.

W grupie ósmej, lub jak kto woli w grupie H na horyzoncie pojawia się widmo o znajomej nazwie ‘zwolnić selekcjonera’. Tym razem portugalskiego. Tak myślę, że zakładano minimum cztery oczka z dwóch pierwszych meczów, a jest tylko jedno. Porażka w Oslo może być kroplą, która przelała czarę. Następny mecz, z Danią u siebie, jest w tym momencie spotkaniem o sześć punktów. Nieobecność Cristiano Ronaldo niewiele tłumaczy.

W ostatniej grupie przegrywają Czesi. Taki pesymistyczny wniosek z tego płynie bo wychodzi na to, że Polska wygrywała ze słabymi reprezentacjami niedawno. Hiszpanie nie grali, więc rywalizacja toczyła się o drugie miejsce w grupie tak właściwie. Nie wiem kto z trójki Szkocja-Litwa-Czechy na końcu eliminacji zajmie upragnioną pozycję drugą w tabeli. Nie podejmuję się oceniać.

No i słowo o Polsce. Nie gramy eliminacji, chciałoby się powiedzieć na szczęście. Do Euro zostały niecałe dwa lata, w rzeczywistości jeszcze mniej czasu (skład kadry powinien być w miarę zamknięty na kilka miesięcy przed imprezą), a szkieletu kadry nie widać. Nie wiem co selekcjoner robił przez prawie rok, skoro na środku pola dokonujemy takich karkołomnych eksperymentów. W tych dwóch meczach liczyłem na zwycięstwo i remis, co pozwoliłoby budować spokojnie drużynę. Jednak nie będę rozliczać selekcjonera z wyników już teraz. Na to przyjdzie czas podczas Euro 2012. Tylko mam coraz większe obawy, że ta impreza skończy się tylko piękną katastrofą. Odmładzanie składu nie przyniosło efektu. Powrót do zawodników starszych nie zakończył się zwycięstwami. Dobrzy polscy zawodnicy nie chowali się na drzewach w lesie przed holenderską myślą szkoleniową. Ich po prostu nie ma.

Oczywiście możemy uważać, że to była pechowa porażka i remis. Że arbiter niesłusznie podyktował rzut karny przeciwko Polsce. Tylko to nie ma znaczenia. Oczywiście nie było to 0-6 i 0-3, ale w finałach mistrzostw kontynentu łatwiej będzie o zespoły na poziomie Hiszpanii czy Kamerunu, a nie Ukrainy mającej poważne problemy czy Australii. Polska piłka potrzebuje wstrząsu, takiego jaki w czerwcu zafundowała reprezentacja U-21 przegrywając z Luksemburgiem. Tylko tym razem w piłce seniorskiej. Trzeba zdać sobie sprawę, że świat poszedł dramatycznie do przodu, a polska piłka stoi w miejscu. Czas po prostu obudzić się ze snu, bo jak nie, to po Euro 2012 czeka nas bardzo bolesne przebudzenie. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że chyba nikt nie chce się budzić.

Skróty meczów eliminacyjnych tradycyjnie na portalu 101 GreatGoals klik.

sobota, 4 września 2010

Mecze eliminacyjne 03.09.2010

Zaczęły się eliminacje. Eliminacje do naszych finałów. Odbędą się one przecież na polskich i ukraińskich boiskach, a cała praktycznie piłkarska Europa rywalizuje o prawo gry w tej imprezie. Pierwsze mecze wymagają pewnego wstępu z uwagi na swoją wagę. W końcu to początek nowego etapu w życiu reprezentacji. Praktycznie każda przystępuje do walki mając marzenia i bagaż doświadczeń. Te którym nie udały się finały mistrzostw świata chcą się zrewanżować. Ci którzy wygrali (w szeroko rozumianym znaczeniu tego słowa) będą się starać utrzymać swoją pozycję. Nie mówiąc o tym, że zawsze są niespodzianki i zespoły marzące o roli czarnego konia w danej grupie eliminacyjnej.

Bezpośredni awans wywalczy dziewięciu zwycięzców grup, którzy dołączą do zespołów Polski i Ukrainy. Bezpośredni awans wywalczy także najlepsza drużyna ze wszystkich, które uplasują się na drugim miejscu w grupach (oczywiście żeby uniknąć niesprawiedliwości, w grupach liczących sześć zespołów nie będą się liczyć mecze z ostatnią drużyną do bilansu). Pozostałe cztery miejsca zajmą zwycięzcy barażów (alternatywnie baraży). W ten sposób skompletowana zostanie lista 16 finalistów. Kwalifikacje zakończą się 15 listopada 2011 roku. Ostatnie mecze grupowe będą mieć miejsce 11 października tego samego roku.

Wracając do meczów które odbyły się wczoraj i były takim oficjalnym początkiem eliminacji. W grupie A zwycięstwa odniosły drużyny Niemiec i Turcji. I tak myślę, że właśnie między nimi będzie się toczyć walka o pierwsze miejsce. W grupie B zgodnie wygrali faworyci, przynajmniej na papierze. Pierwsza chyba wypadnie z tego grona Słowacja, a Irlandii nie skreślałbym tak łatwo. To może być ciekawa walka z Rosją o pierwsze miejsce w grupie. W kolejnej grupie rywalizacja rozpoczęła się 11 sierpnia meczem Estonii i Wysp Owczych. Jednak to nie są faworyci, nie oszukujmy się. Serbia zaczęła od 3-0, ale ciekawe co pokażą Włosi. Jednak to serbską drużynę typowałbym do niespodzianki. W końcu kiedyś ten potencjał, który ma serbska piłka, zaskoczy. W grupie D sensacja. Porażka Francji na własnym stadionie z Białorusią. Francuzi mieli zacząć coś nowego, pozostawiając za sobą koszmary ręki Henry’ego czy nieudanego występu w RPA. Jednak koszmary wróciły. Laurent Blanc ma teraz trudne zadanie. Zawieszenie całego składu na towarzyski mecz z Norwegią nie dało jak widać efektu. Porażka po prostu nie miała prawa się zdarzyć. Losowana z drugiego koszyka Rumunia, w takich warunkach automatyczny faworyt, też straciła punkty z Albanią. Ciekawe czy za rok to białoruski futbol będzie się cieszyć z awansu. W grupie E Holandia rozbiła San Marino i to chyba nada ton rywalizacji w tej grupie. Nie widzę za bardzo przeciwnika mogącego stawić czoła pomarańczowej ofensywie. W grupie F chyba będziemy świadkami zmierzchu Grecji. Na razie był remis z Gruzją w debiucie Fernando Santosa w roli selekcjonera w spotkaniu o punkty. Chorwacja chyba wykorzysta swoją szansę na awans, ale musi pamiętać, że Izrael to groźna i ciekawa drużyna. Czterech zawodników grających na co dzień w Premier League to nie przypadek. Skoro już o angielskiej lidze mowa, to w następnej grupie mamy Anglię. No i wygraną 4-0 z Bułgarią. Wygraną w której brakowało wielu piłkarzy, którzy wcześniej często pojawiali się w składzie. Tak się zastanawiam, nowa, lepsza Anglia czy tylko fałszywa nadzieja zmiany? Czas pokaże. W grupie H Portugalia zremisowała z Cyprem. 4-4. I to goście dwa razy obejmowali prowadzenie. Taki bardzo rozczarowujący rezultat dla kibiców portugalskiego zespołu. W końcu Cypryjczycy raczej nie odegrają w tych eliminacjach większej roli i strata punktów w meczu z nimi może zaboleć. Skandynawska koalicja chyba nie mogła marzyć o innym wyniku. W ostatniej grupie mamy faworyta, Hiszpanię. Inny wynik niż pierwsze miejsce w grupie to będzie sensacja. Drugie miejsce zajmie najprawdopodobniej ktoś z pary Czechy-Szkocja, ale na razie jest za wcześnie, by to rozstrzygać.
Następne mecze już we wtorek i one pewnie też nie dadzą odpowiedzi na pytanie kto awansuje. No ale w tym tkwi piękno futbolu.