Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MŚ 2010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MŚ 2010. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 lipca 2010

Alfabet mistrzostw świata

Pierwszy raz się bawię w pisanie takiej formy. Chciałem po prostu przedstawić to, co zapamiętałem z tych finałów. Czasami trzeba było się mocno nagimnastykować, żeby wszystko zmieścić i dopasować do danej literki. No ale to było takie twórcze. Szkoda jedynie, że za oknem są upały, odbierające praktycznie chęć życia :(

A - Argentyna i B - Brazylia

Jedyne wyróżnienie ujęte w taki sposób. Zarówno jedni, jak i drudzy jechali na finały z etykietką faworytów. Jednych i drugich prowadził wybitny w przeszłości piłkarz. Jedni i drudzy odstrzelili z kadry dobrych piłkarzy, wybierając budowę mocniejszej drużyny, a nie grupki indywidualności. Wreszcie jedni i drudzy przegrali w fatalny sposób. Wydawało się, że po boisku biega gromadka bezgłowych kurcząt, a nie reprezentacje silnych państw. Nic dziwnego, że odpadli w tym samym momencie właściwie. Wtedy, gdy przeciwnik powiedział: Sprawdzam.

C - Capello Fabio

Tutaj mamy selekcjonera, który na boisku przegrał, ale wygrał poza nim. Mam nadzieję, że to był fragment jakiegoś większego planu i Anglia wróci mocniejsza. Poczuję się mocno zawiedziony, jak będzie inaczej. Zdaję sobie sprawę, że Anglia nie jest mocnym faworytem do wygrywania zawsze i wszędzie, ale 0-0 z Algierią? Bezbarwny Rooney, robiący katastrofalne błędy Green i obrońcy to za wiele, żeby to w spokoju znieść.

D - Dunga

Teoretycznie wyróżnienie zbiorowe, bo trenerów, którzy zawiedli było wielu. Jednak porażka Dungi jest najbardziej spektakularna. Brazylia zawsze walczy o tytuł, a skoro grano poza Europą, to wydawało się, że trzeba tylko nie zepsuć tego, co się miało. Decyzje personalne, dobór taktyki to wszystko tak właściwie drobnostki. Liczyło się przecież tylko to, jak Brazylia będzie grać. Mecz z Holandią pokazał, że zagrała fatalnie w momencie, kiedy jej nie szło. Wina za to spoczywa na trenerze i na nikim innym.

E - Endo i Honda (Honda Keisuke i Yasushito Endo)

Dwóch samurajów, którym nie straszna była Jabulani. Trochę za długie na tytuł filmu, ale to właśnie Japończycy pokazali, że tego demona można okiełznać. Dwie cudowne bramki z rzutów wolnych pokazały, że Jabulani można strzelać bardzo dokładnie. Pozostaje żałować, że ta reprezentacja odpadła tak szybko, bo może ujrzelibyśmy kolejne tak cudowne bramki. Na pewno Japończycy nie zapamiętają tej piłki jako coś złego.

F - Forlan Diego

Zastanawiałem się, czy zrobić z tego wyróżnienie zbiorowe, ale nie, ten wpis będzie teatrem jednego aktora. Myśląc o Urugwaju trudno nie zauważyć Diego Forlana. Tak myślę, że do tej pory wiele osób pamięta jego bramkę w meczu z Liverpoolem, którego bramkarzem był wówczas Jerzy Dudek. W RPA zobaczyliśmy lidera zespołu. Kogoś kto ciężko pracuje, żeby jego zespół wygrywał. Szkoda że w Polsce nie ma takiego zawodnika. Chapeau bas Panie Forlan!

G - Ghana

Jedyny zespół z kontynentu, który nie zawiódł. Wyszedł z grupy, głównie dzięki bilansowi, jaki Niemcy załatwili Australijczykom. Potem pokonani zostali Amerykanie i przyszedł pamiętny ćwierćfinałowy mecz z Urugwajem. Ten mecz przegrała Ghana z powodu własnej słabości. W końcu mieli piłkę meczową w górze. Rzut karny w ostatniej minucie praktycznie rozstrzygał wynik tego meczu. To była sprawiedliwa kara dla przeciwnika, kara, której nie potrafiła Ghana wykorzystać. Więc do kogo pretensje?

H - Historia nie gra

Bardzo często przed takimi imprezami, czy ogólniej, przed jakimiś ważnymi wydarzeniami w życiu zadajemy sobie pytanie i szukamy, jak to było kiedyś. Sprawdzamy po prostu w historii, jakie były prawidłowości. W tym wypadku, jakie były prawidłowości dotyczące finałów rozgrywanych poza Europą. I co z tego wyszło? Wielkie nic. Historia nie gra, a to co było kiedyś, ma małe znaczenie dla tego, co jest teraz. Po raz kolejny mogliśmy się przekonać, że liczy się tylko to, co jest tu i teraz, a nie to, co było kiedyś.

I - Impresje

Tak się zastanawiałem co mi się podobało w tych finałach. Łatwo wymienić co poszło nie tak, jak na przykład te upały za oknem. Jednak na plus na pewno gra Niemców, konsekwencja Hiszpanów, dwa rzuty wolne Japończyków, postawa Korei Północnej, Urugwaj i katastrofa Francuzów to coś, co zapamiętam szczególnie.

J - Jabulani

Piłka z piekła rodem ;). Nikt chyba nie wiedział, jak nią zagrać. Nikt nie wiedział, jak ją kopnąć. Pretensji i negatywnych uwag na jej temat było bardzo dużo. Były nawet badania NASA klik. I co? I nic! Całe mistrzostwa grano tą piłką. Jest mistrz, a o piłce wkrótce się zapomni.

K - Korea Północna

Czuję pewien szacunek do tej reprezentacji. W końcu byli jedynym przedstawicielem państwa komunistycznego na mistrzostwach. Bardzo ładnie wypadli w meczu z Brazylią, co zaowocowało bezpośrednią transmisją następnego spotkania w Korei Północnej. Niezbyt dobry pomysł, bo Portugalia wygrała 7-0. Ostatni mecz też przegrali i skończyli mistrzostwa z fatalnym bilansem. Mimo to pokazali, że nawet w takim państwie jak Korea Północna można grać w piłkę.

L - Luis Suarez i jego ręka

Zagranie, które spowodowało wiele kontrowersji. Dziwię się Ghanie, bo to głównie z jej strony jest najwięcej zarzutów. W końcu to nie kto inny, jak zawodnik tej reprezentacji zawiódł. W końcu Suarez dostał czerwoną kartkę, a Ghana miała rzut karny. Do kogo pretensje, że nie został on wykorzystany? Do przeciwnika? Faktem jest, że ta ręka ma szansę przejść do historii. Tylko niepotrzebne jest to zamieszanie i mówienie, że Ghana została skrzywdzona.

M - Mistrz Świata

Hiszpania. Z polskiego punktu widzenia to niedobrze, bo teraz wiele osób będzie uważać, że z polską piłką nie jest tak źle, skoro z mistrzem świata przegrywamy tylko 6-0. No, a niestety jest źle. Hiszpania natomiast odnosi wielkie sukcesy. Nie ma wątpliwości, że to najlepsza obecnie drużyna narodowa, a możliwości hiszpańskiej piłki wydają się być nieograniczone. Tylko czy za dwa i cztery lata uda się znów wykrzesać magię?

N - Nowa Zelandia

Jedyna drużyna, która nie przegrała meczu w tych finałach. Trzy remisy nie wystarczyły jednak na awans, ale to i tak sukces. Myślę, że nikt się tego nie spodziewał, że All Whites jako jedyni mogą skończyć taką imprezę bez porażki.

O - Oranje

Holandia grająca po niemiecku. Skończyło się to finałem i drugim miejscem, ale to jest sukces. Co prawda postawa w finale mogła zniechęcać, ale to był holenderski plan na wygraną. Dlatego nie można mieć zbyt dużych uwag krytycznych do Holendrów. Szkoda mi Arjena Robbena. Przegrał dwa ważne finały w krótkim odstępie czasu. Z drugiej strony nie dopadła go kontuzja, a to też ważne.

P - Polska, której nie było

Na szczęście, chciałoby się powiedzieć, bo to pozwoliło wyeliminować wiele rzeczy znanych z poprzednich imprez. Nie było zwalniania selekcjonera w 15 minucie pierwszego meczu, nie było mówienia 'kiedyś to polska piłka była silna''. Ponieważ mam zwyczaj śledzenia meczów bez komentarza, to na szczęście mistrzostwa bez Polski okazały się całkiem przyjemne. Jednocześnie się boję, co się stanie w 2012. Nikt nie zauważa, że polska piłka stoi w miejscu, a świat już nie idzie, a biegnie przed siebie. PZPN powinien brać przykład z PZKosz, bo jak widać można dorobić się reprezentacji juniorskiej, która odnosi sukcesy i ma perspektywy.

R - RPA i organizacja

Przed mistrzostwami było wiele obaw, jak z organizacją takiej imprezy poradzi sobie RPA. A jak wyszło? Powiedziałbym, że dobrze. To znaczy były pewne mniejsze niedociągnięcia, ale same mistrzostwa były zorganizowane niemal perfekcyjnie. Pozostaje sobie życzyć, żeby za dwa lata mistrzostwa w Polsce były zorganizowane równie profesjonalnie.

S - Sędziowie i ich pomyłki

Co mnie interesuje, że sędziowie mieli rację w 96% przypadków klik? Mogą mieć nawet w 99,99%, a jednocześnie wypaczyć wynik meczu, krzywdząc jedną z drużyn. Do niechlubnej historii przejdą dwa mecze rozgrywane tego samego dnia. Najpierw nieuznany prawidłowy gol dla Anglii. Potem uznany gol Teveza, zdobyty z wyraźnego spalonego. Nie wiem, jak długo FIFA będzie się wzbraniać przez wprowadzeniem nowinek technicznych. Jak na razie to brak techniki szybciej zabija futbol i wprowadzenie możliwości analizy zapisu wideo przez arbitra już nie zaszkodzi jej bardziej.

T - Trójkolorowi

Największa afera z udziałem reprezentacji. Francja w fatalny sposób pożegnała się z Mundialem i jednocześnie z selekcjonerem. Zła atmosfera za kadrą ciągnęła się od słynnej ręki Henry'ego. Przez moment wydawało się, że Francuzi przechytrzyli los, bo mimo że byli losowani z czwartego koszyka, trafili na RPA. No, ale karma czasami jest okrutna i Francuzów spotkała kara. Tak to interpretuję, a odpadnięcie z turnieju i towarzyszące temu kłótnie przejdą najprawdopodobniej do historii.

U - Urugwaj

Najbardziej sympatyczna drużyna mistrzostw, przynajmniej w moim rankingu. Mając 3,5 miliona mieszkańców (dwie Warszawy) potrafili zbudować drużynę, która co prawda skończyła turniej dwiema porażkami, ale odniosła wielki sukces. Przed finałami czwarte miejsce wydawało się praktycznie niemożliwe. Zdaję sobie sprawę, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ale mam nadzieję, że nikt tego nie będzie wypominać. To w końcu jedna z nielicznych reprezentacji, która odniosła sukces.

W - Wybrzeże Kości Słoniowej

Wyróżnienie zbiorowe, praktycznie dla wszystkich zespołów z kontynentu. Przed mistrzostwami wydawało się, że mistrzostwa rozgrywane w Afryce zaowocują nawet afrykańską drużyną na podium. Zamiast tego było duże rozczarowanie. Może za bardzo chcieli i nie wyszło. Ghana też będzie się zaliczać do tej kategorii, bo moim zdaniem nie umie przegrywać.

Y - Youth Players

Definicja z angielskiego mówiąca głownie o niemieckich piłkarzach. Dziwny jest ten świat, skoro tak można pisać. Nie da się ukryć, że Niemcy mieli reprezentację, gdzie grało wielu młodych piłkarzy. Nie oznacza to, że niemiecka kadra będzie zawsze i wszędzie wygrywać, ale już teraz wiemy, że przez najbliższe 10 lat niektóre pozycje są już praktycznie obsadzone. Za cztery lata ci zawodnicy wrócą mocniejsi, bogatsi w doświadczenia, będą po prostu lepsi.

Z - Zawiedli

Jak wielu piłkarzy może załapać się do tej kategorii. Kaka, Ronaldo, Rooney, Lampard to przecież niektóre z nazwisk, które można tu wymienić. Niezaprzeczalnym faktem jest, że piłkarze błyszczący w swoich ligach na mistrzostwach grali po prostu słabo. Zmęczenie sezonem? Być może. Jednak mam wrażenie, że dla wielu piłkarzy ważniejsza jest zawsze liga, a nie reprezentacja.

4-2-3-1 - Ulubiona taktyka finalistów. I moja ulubiona taktyka w grach z serii Football Manager. Bardzo ją lubiłem z uwagi na jej elastyczność. Łatwo przy takim ustawieniu osiągnąć przewagę w danej strefie boiska i wbrew pozorom (gra z jednym tylko napastnikiem) to może przynosić wiele bramek. Na mistrzostwach może tego nie widać, ale bardzo łatwo można wypracować sobie okazje do zdobycia bramki. Trzeba co prawda mieć wykonawców, ale na poziomie reprezentacyjnym o to łatwiej.

Holandia 0-1 Hiszpania

Na pewno nie był to mecz, który przejdzie do historii z powodu pięknej gry. To był mecz walki, w którym obie drużyny przede wszystkim nie pozwalały przeciwnikowi dobrze zagrać. Myśl nie stracić była aż nadto widoczna. Ponieważ jednym i drugim brakowało nieco szczęścia, zwłaszcza przy stałych fragmentach gry, nic dziwnego, że na pierwszego gola czekaliśmy aż do 116 minuty. Wcześniej byliśmy świadkami czerwonej kartki. Zobaczył ją John Heitinga, co podsumowuje nieco ten mecz. W tej wspomnianej minucie Hiszpanie przeprowadzili jedną udaną akcję. To wystarczyło do wygranej, ale o meczu trzeba zapomnieć. Reklama piłki to na pewno nie jest.

Skrót: klik

PS Nie powiem złego słowa o arbitrze. Moim zdaniem Howard Webb sędziował dobrze te zawody. Owszem, miał kilka pomyłek, ale żadna nie wypaczyła wyniku. A to jest najważniejsze. Pokazał dużo kartek? Piłkarze nie dali mu większego wyboru. W faulach było 28-18. Nic dziwnego, że było 14 żółtych kartek.

środa, 7 lipca 2010

Półfinały

Urugwaj 2-3 Holandia
Dużo bramek, dużo emocji i zasłużony zwycięzca. Urugwaj liczył chyba na serię rzutów karnych i rzadko atakował broniąc się przede wszystkim. Dwie cudowne bramki w pierwszej połowie nie sprawiły, że gra się polepszyła. To było wciąż zmaganie w środku pola i liczenie na jakąś cudowną akcję. Holandia w cztery minuty przesądziła losy meczu strzelając dwie bramki i zmuszając rywali do żywszych ataków. Tylko że między chcieć, a móc, jest duża różnica. Urugwaj sprawiał wrażenie bardzo zmęczonej drużyny i Holendrzy bardzo ładnie się bronili. Stracili bramkę, ale to było too little too late, jak to mawiają Anglicy. W taki więc sposób Holandia stała się pierwszym finalistą.

Niemcy 0-1 Hiszpania
Mecz w którym oba zespoły się neutralizowały niemal perfekcyjnie. Na pewno nie przejdzie ten półfinał do historii, tak jak poprzednie mecze Niemców. To było bardzo taktyczne starcie, w którym zadecydowały tak właściwie detale. Jeden rzut rożny, zgubione krycie i gol. Nie można mówić, że to niesprawiedliwy wynik. Hiszpania miała przewagę i kontrolowała jednak przebieg meczu. Powinna strzelić drugiego gola, ale Pedro spartolił znakomicie kontratak. Niemcy nie mieli zbyt wielu atutów, a te które mieli to było za mało, by sforsować defensywę rywala. Hiszpanie perfekcyjnie wybijali przeciwnika z rytmu i nie pozwalali mu się rozpędzić. Nie dziwi więc, że to Hiszpanie awansowali.

sobota, 3 lipca 2010

Ćwierćfinały (II)

Argentyna 0-4 Niemcy
Straszne. Niemcy rozbili reprezentację, która przed tym meczem sprawiała wrażenie silnej. Gol w trzeciej minucie praktycznie wyrzucił wszelkie plany taktyczne jakie miała Argentyna, a obrona niemiecka uniemożliwiała jakąkolwiek improwizację. Jak się Argentyńczycy wyszumieli, to Niemcy zaatakowali i konsekwentnie dobijali rywala. To co robi niemiecka kadra z przeciwnikiem na boisku było zarazem piękne i okrutne. Piękne, bo cały czas Niemcy mają praktycznie pełną kontrolę nad wydarzeniami na murawie. Okrutne, bo przeciwnik co najwyżej może się męczyć i tylko odliczać bramki. Argentyna na tle Niemiec wyglądała tak, jakby jej piłkarze dzisiaj rano zjawili się w RPA.

Paragwaj 0-1 Hiszpania
Mecz dwóch karnych chciałoby się napisać. Najpierw ten Paragwaju, bardzo ładnie obroniony przez Ikera Casillasa. Potem jeden, chociaż tak właściwie dwa rzuty karne Hiszpanii. Pierwszy wykorzystał Xabi Alonso, powtórkę obronił Justo Villar. Tak więc wynik się nie zmienił i Paragwaj mógł konsekwentnie realizować swój plan o nazwie druga Szwajcaria. Do 82 minuty się udawało, a potem piłka trzy razy obiła słupki i wylądowała w siatce. Paragwajowi zabrakło niewiele, postawił trudne warunki Hiszpanii, ale o wyniku przesądziła indywidualność. W końcu gdyby nie akcja Andresa Iniesty to nie byłoby gola.

Skróty: klik

Tak więc siódmego lipca spotkają się Niemcy i Hiszpanie w półfinale. Ale to będzie mecz. Już nie mogę się doczekać.

Ćwierćfinały (I)


Holandia 2-1 Brazylia
Mecz jednego bohatera. Felipe Melo. Gol samobójczy, zgubienie krycia przy drugim golu i bardzo głupia czerwona kartka. Prawie jak hat-trick. Kto będzie pamiętać o asyście. Brazylia nie miała planu B. Jak wydarzenia na boisku toczyły się w dobrym kierunku, to było dobrze. Jak zaczęło robić się nieciekawie, to nie było tak faktycznie nikogo, kto wziąłby na siebie odpowiedzialność. Nie dziwi więc fakt, że Brazylia odpadła. Została pokonana przez swoją własną agresję, której nie mogła okiełznać.

Urugwaj 1-1 Ghana (4-2 w rzutach karnych)
Fantastyczne emocje. Pierwszą połowę zakończył kapitalny strzał Sulleya Muntariego. W drugiej wyrównał Diego Forlan. Ghana miała pewną przewagę, ale za bardzo chciała. Im bliżej końca, tym bardziej piłkarze myśleli o tym, co będzie dalej. W ostatniej minucie meczu wydawało się, że Ghana jednak wygra. Wyraźnie zmęczeni piłkarze Urugwaju oddali praktycznie kompletnie pole i zwycięstwo afrykańskiego zespołu było o włos. A raczej o rękę Luisa Suareza. Czerwona kartka i rzut karny wydawało się, że przesądzają wynik. Asamoah Gyan nie trafił jednak do siatki i to podłamało zawodników Ghany. Nie pomogła nawet rehabilitacja niefortunnego strzelca.

Na marginesie, półfinał Urugwaj - Holandia 6 lipca. Większe szanse, tak na gorąco, dawałbym jednak Holendrom. Wiele zależy jednak od tego jak potraktują mecz z Brazylią. Jeśli uznają to za sukces, to przegrają. Sukces dopiero mogą odnieść. Sam skład półfinału jest zaskakujący. Teraz wydaje się, że faworyta do zwycięstwa w całym turnieju poznamy oglądając dzisiejsze mecze, ale ten mundial uwielbia niespodzianki.

Skróty: klik

PS Fabio Capello zostaje. Tak jak się spodziewałem, FA nie miała za bardzo wyboru.

wtorek, 29 czerwca 2010

Spotkania rundy pucharowej (IV)

Paragwaj 0-0 Japonia (w rzutach karnych 5:3)
Jeszcze zanim sędzia pierwszy raz gwizdnął i dał znać, że zawody są rozpoczęte czułem, że nic wielkiego z tego meczu nie wyjdzie. Presja sparaliżowała oba zespoły, dlatego gra się nie kleiła. Wszyscy praktycznie czekali na karne. No a w nich lepiej zaprezentowali się Paragwajczycy i awansowali. Mam tylko nadzieję, że więcej takich meczów nie będzie.

Hiszpania 1-0 Portugalia

Starała się Portugalia, bardzo starała. Zabrakło jednak umiejętności. Cristiano Ronaldo był fantastycznie odcinany od piłki i niewiele mógł zrobić. Owszem był często faulowany, ale ciągnie się za nim opinia zawodnika, który wymusza faule i to dzisiaj się zemściło. Hiszpania dalej mam wrażenie, że nie pokazała wszystkiego. Tam ciągle są rezerwy.

Teraz czas na przerwę. Następne mecze za dwa dni, ale bardzo ciekawie zapowiada się jeden półfinał. Hiszpania zagra ze zwycięzcą meczu Argentyna - Niemcy. Rzecz jasna Hiszpanie muszą awansować, ale wydaje się to oczywistością.

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Spotkania rundy pucharowej (III)

Holandia 2-1 Słowacja
Ciekawe na co stać Holandię. Na razie nikt nie zawiesił wysoko temu zespołowi poprzeczki, wszyscy rywale byli do ogrania. Następny mecz to Brazylia i zobaczymy na co stać Pomarańczowych. Słowacy cóż, starali się, ale nie mieli po prostu umiejętności. Nawet ten gol z karnego to tak bardziej na otarcie łez. Teraz czekamy na mecz z Brazylią.

Brazylia 3-0 Chile
Tu też faworyt odniósł pewne zwycięstwo. Takie mam wrażenie, że Chilijczycy przegrali ten mecz w szatni i wydarzenia na boisku tylko to potwierdziły. Po Brazylii też nie wiadomo czego się spodziewać i tak faktycznie następny mecz będzie tym, w którym poznamy odpowiedź na pytanie który zespół jest lepszy. Na razie oba zespoły, których bezpośredni mecz odbędzie się 2 lipca, sprawiają wrażenie, że nie odkryły jeszcze wszystkich kart.

Spotkania rundy pucharowej (II)

Niemcy 4-1 Anglia

Uznajmy, że tego meczu nie było. Już nie mam siły o nim myśleć. Ciekawe tylko czy sprawdzą się moje inne przeczucia.

Argentyna 3-1 Meksyk
To musi być paskudne uczucie. Pierwszy gol dla Argentyny to wyraźny spalony. Drugi to fatalny błąd obrońcy i zimna krew napastnika. Co może powiedzieć w takiej sytuacji trener swoim zawodnikom w przerwie? Tak właściwie to nieważne, skoro Carlos Tevez potrafi zdobywać takie bramki, jak siedem minut po przerwie. Meksyk odpowiedział jednym golem, honorowym. Na więcej nie było go stać.

Tak ogólnie to nie był dobry dzień dla arbitrów. Trudno powiedzieć, że gdyby nie popełnili tych błędów, to wynik byłby inny. Argentyna i Niemcy miały sporą przewagę nad swoimi rywalami i te błędy, mimo że poważne, nie spowodowały że lepsza drużyna żegna się z mistrzostwami. No ale pozostaje niesmak.

niedziela, 27 czerwca 2010

Koniec Anglii :(

Niemcy 4-1 Anglia

Tak łatwo dać się zaskoczyć. Piłka zagrana przez niemieckiego bramkarza leciała jakieś dwie wieczności. Defensywa miała tak dużo czasu żeby się odpowiednio ustawić, że to wydawało się niemożliwe żeby padł gol. A jednak do piłki doszedł Miroslaw Klose. Próbował faulować go Matthew Upson, ale robił to niedokładnie. No i Anglia zapłaciła za to karę. Pierwszą tego dnia i nie ostatnią.
W 32 minucie wydawało się, że mecz się skończył. Znowu angielska defensywa poszła się przejść. Najpierw podanie do Thomasa Muellera, któremu nikt nie przeszkadzał jak wbiegał w pole karne i zagrywał do Lukasa Podolskiego. Gol i 2-0.
Jednak Anglia zrywa się do boju. Dośrodkowywał Steven Gerrard, do główki wyskoczył Upson, a bramkarz łapał komary. Anglia zaczęła za to łapać wiatr w żagle, ale wtedy do akcji wkroczył asystent arbitra. Nie interesuje mnie z jakiego powodu nie został uznany ten gol, ale Anglia została po prostu okradziona w biały dzień. To ja widzę gola w telewizorze, widzę że piłka przekroczyła linię bramkową, a nie widzi tego dwójka arbitrów? Na litość boską, przecież sędziowie to miała być czołówka. Taki błąd powinien dyskwalifikować sędziów na amen i bez możliwości apelacji.
Druga połowa zaczęła się od poprzeczki, w która trafił Frank Lampard. Ma pecha, bo najpierw błąd arbitra, potem poprzeczka. Anglia cisnęła, próbowała zdobyć bramkę. W 67 minucie Mueller zabija nadzieje Anglii. Kapitalna kontra, szybka i zabójczo skuteczna.
70 minuta kolejna kontra i kolejny gol. Dziękuję, po meczu. Niemcy zdobyli dwie bramki kiedy akcja zaczynała się od posiadania piłki przez Anglię. To tak jakby Anglia nie wykorzystała własnego serwisu.

Będą na pewno dyskusje o koszmarnym błędzie arbitra. Ale to bezcelowe. Anglia była dzisiaj słabsza. Nawet gdyby uznano gol Lamparda, to nie zmieniłoby to wiele. Niemcy byli po prostu za silni, grali o poziom (minimum!) lepiej. Anglię stać było na fragmenty dobrej gry, ale nie na zdominowanie rywala, tak jak to zrobili rywale. W końcówce wyglądało to tak, jakby dzieci grały z mężczyznami. Ten mecz jest decydujący co dalej z angielską kadrą. Pokolenie Lamparda i Gerrarda właśnie zagrało ostatni mecz w kadrze, tak to odbieram i zawiodło. To nie jest tylko porażka z Niemcami, to nie jest sprawa błędu arbitra. Anglia poniosła wyraźną klęskę, w której zawiedli wszyscy. Nie można nikogo wyróżnić, nie ma światełka w tunelu. Podejrzewam, że to spotkanie przejdzie do historii jako powtórka meczu z 1953 roku z Węgrami. Angielska kadra dzisiaj przeszła do historii, zostaje spalona ziemia. Trzeba ją budować od nowa. Potrzebne są zmiany w systemie ligowym i szkoleniu juniorów. Potrzebni są nowi zawodnicy. Potrzebny jest nowy duch i optymizm. Na razie nie ma niczego.

Przed meczem Niemcy - Anglia

Rozumiem już dlaczego miałem takie ambiwalentne odczucia przed startem mistrzostw. Na razie nic nie wskazuje na to, że to będą angielskie mistrzostwa. Trzy mecze w grupie były dość nijakie. Konieczność wspólnego bycia przez dłuższy okres czasu chyba przerosła grupę piłkarzy i trenerów. Widać było, że atmosfera w zespole się nie klei. Fabio Capello zmienił swoje postępowanie, pozwolił na więcej. Byłbym spokojniejszy o wynik, gdyby po drugiej stronie stał inny przeciwnik, ale stoją Niemcy.

Nie ma co wracać do historii, ona nie gra. Obecny zespół niemiecki jest bardzo silny. Owszem, przegrał jeden mecz, ale podejrzewam, że nie ujrzymy drugi raz tak słabej niemieckiej drużyny. 4-0 z Australią mogło za bardzo rozluźnić piłkarzy, za bardzo uwierzyli w swoje siły. Dlatego zimny prysznic tylko im pomógł. W ostatnim meczu grupowym pokonali Ghanę, a jak silny jest to zespół mogliśmy zobaczyć wczoraj.

Oczywiście Anglia może wygrać, to nie ulega wątpliwości. Kapitalny mecz może zagrać któryś z angielskich piłkarzy (jakbym miał wybierać, to proszę o Rooneya) i podbuduje to na tyle zespół, że skończy się wygraną niekoniecznie w karnych. Tylko że to wydaje się trudne do zrealizowania. Pozostaje wierzyć, że Anglia wygra. Nieważne jak, ale wygra i awansuje dalej. Potem podbudowana sukcesem pokona trzech kolejnych rywali i zrobi to, co zrobił Inter w Lidze Mistrzów. Niemożliwe? Na świecie codziennie dzieją się rzeczy niemożliwe.
Tak więc do boju Anglio!

sobota, 26 czerwca 2010

Spotkania rundy pucharowej (I)

Urugwaj 2-1 Korea Południowa
Bardzo ciekawy mecz, w którym oba zespoły miały okresy dominacji i przewagi. Tylko że Urugwaj miał lepsze indywidualności. Graczy którzy mogą przesądzać o losach meczów. Korea takiego zawodnika jak Luis Suarez nie miała. A ponieważ popełniła błąd w defensywie (bardzo poważny, bo skutkujący bramką), to musiała gonić wynik. W drugiej połowie Koreańczycy mieli przewagę, można była się zastanawiać, czy Urugwaj w ogóle wyszedł na drugą połowę, ale brakowało tej jakości w grze. Strzału Suareza nie da się opisać, bo to było coś pięknego. Koniec końców awansował zespół lepszy, bardziej zasługujący na wygraną.

USA 1-2 Ghana (a.e.t)
Potrzebna była dogrywka, a zwycięzca co by nie mówić zaskakuje. Po meczach w grupie wydawało się, że Amerykanie z łatwością wygrają. Drużyny afrykańskie zawodziły i Ghana wcale nie była wyjątkiem. Tylko że dzisiaj Amerykanie źle zaczęli i nie mogli znaleźć swojego rytmu. Po przerwie Amerykanie grali lepiej, wyrównali z rzutu karnego, ale chyba zaczęli bardziej myśleć żeby nie stracić kolejnego gola, bo nie grali już tak odważnie. Zemściło się to w dogrywce, bo Ghana na samym jej początku przeprowadziła skuteczną akcję. To kolejny mecz, który rozstrzygają indywidualności. Amerykanie próbowali do końca, ale Ghana już wierzyła w wygraną i nie dała sobie wbić gola.

Skróty: klik

piątek, 25 czerwca 2010

Mistrzostwa czas zacząć

Szczęśliwie dobrnęliśmy do końca fazy grupowej. Teraz już w żadnym meczu nie ma miejsca na kalkulacje. Trzeba grać i wygrywać, a to chyba gwarantuje emocje.

Grupa A
Urugwaj, Meksyk, RPA, Francja

No, Francja na właściwym jej miejscu. Te mistrzostwa dla Francuzów zaczęły się od ręki Henry'ego, a skończyły potężną awanturą w kadrze i koniecznością interwencji nawet władz państwowych. Przez chwilę była szansa nawet na awans RPA, ale to byłoby zbyt wiele. W meczu, który miał się zakończyć remisem, poznaliśmy jednak zwycięzcę. Co ta Argentyna robi z ludźmi.

Grupa B
Argentyna, Korea Południowa, Grecja, Nigeria

Przebudzenie się Nigerii przyszło za późno i wystarczyło tylko na remis. Podobało mi się to natrętne przypominanie, że Kalu Uche jest mistrzem Polski wraz z Wisłą Kraków. Podejrzewam, że on o tym już nie pamięta. Korea Południowa już osiągnęła sukces, bo myślę że większość osób zakładała awans Argentyny i Nigerii. Tej ostatniej nawet z pierwszego miejsca.

Grupa C
USA, Anglia, Słowenia, Algieria

Hurra, przebudziła się Anglia. Źle że to przebudzenie nie pomogło wyrwać się z koszmaru, jakim może stać się kolejny mecz z Niemcami. Radość Słowenii, lidera po dwóch kolejkach, trwała raptem kilka sekund. Cieszy mnie awans USA, bo sędziowie trochę krzywdzili ten zespół. Algieria była za słaba i zagadką pozostaje skąd ten remis z Anglią.

Grupa D
Niemcy, Ghana, Australia, Serbia

A jednak można wygrać z Niemcami, a potem wszystko stracić przegrywając z Australią. Brawa dla Serbii. Australijczycy nie byli w stanie odrobić strat bramkowych z pierwszego meczu. W ten sposób awans wywalczyła Ghana i ratuje w pewnym stopniu honor afrykańskim zespołom. No a Niemcy tradycyjnie na pierwszym miejscu. Siła tej reprezentacji jest wręcz monstrualna.

Grupa E
Holandia, Japonia, Dania, Kamerun

Jedno potężne rozczarowanie (Kamerun), jedno trochę mniejsze (Dania w pojedynku z Japończykami wyglądała jakby grała bez wiary w sukces), jedno zaskoczenie (Holendrzy robili co chcieli w tej grupie jakoś tak za łatwo) i jedna mała azjatycka sensacja (wywalczenia awansu można było się spodziewać, ale takiej gry chyba nie).

Grupa F
Paragwaj, Słowacja, Nowa Zelandia, Włochy

Włosi na ostatnim miejscu, świat się kończy. Nawet Nowa Zelandia ma lepszy bilans, a to już naprawdę coś specjalnego. Cieszy mnie awans Słowacji, nie tylko dlatego, ze wyeliminowali Polskę. Po prostu pokazali, że mogą wyciągać wnioski z porażek i stać ich na spektakularne wyniki. Paragwaj potwierdził, że Ameryka Południowa jest bardzo silna w tych mistrzostwach.

Grupa G
Brazylia, Portugalia, Wybrzeże Kości Słoniowej, Korea Północna

Bez większych niespodzianek awansowała Brazylia i Portugalia. Nawet się nie skrzywdzili w ostatnim meczu. Kolejne afrykańskie rozczarowanie w postaci WKS. Co się stało z zespołami z kontynentu, chciałoby się zapytać afrykańskich piłkarzy. No a Korea cóż, piłkarze sympatyczni, kraj nie bardzo. jednak mimo fatalnego bilansu, mogą być z siebie dumni.

Grupa H
Hiszpania, Chile, Szwajcaria, Honduras

Tak jak miało być i nawet sensacyjna wygrana nad Hiszpanią nie pomogła Szwajcarii. Jednak jak pojawia się presja, to wiąże ona kompletnie nogi piłkarzom. Tutaj ta presja się pojawiła i nie pomógł fakt, że trzeba zdobyć dwa gole. Tak więc Hiszpania i Chile. Widać że Hiszpanie wracają do gry na wysokim poziomie.

Z drabinki turniejowej wynika, że Brazylia może pomału czuć się finalistą. Żadna z drużyn będących w tej połówce nie stanowi (przynajmniej na papierze) poważniejszego zagrożenia. W drugiej roi się od klasowych zespołów. Nie podjąłbym się wskazania kto będzie drugim finalistą. Tu może decydować forma dnia, błąd lub genialne zagranie, pech albo szczęście. Jedno chyba jest pewne. Czekają nas pasjonujące mecze.

PS W angielskich gazetach przed meczami w grupie można było znaleźć hasło EASY, od pierwszych liter państw będących w grupie (Yanks to Amerykanie). Teraz można ułożyć na podobnej zasadzie słowo GASP (dyszeć, sapać). Germany, Argentina, Spain i tylko Brazil psuje wyliczenie, bo ta nazwa nie zaczyna się na p. Jednak to nie ma większego znaczenia, bo chyba można się założyć, że wcześniej Anglii zabraknie gazu. I to akurat słowo da się ułożyć z tych literek ;)

czwartek, 24 czerwca 2010

Słowacja ma swoje Wembley

Nie wiem, czy w futbolu słowackim jest jakieś inne wydarzenie, które ma takie znaczenie. Myślę że nie, ale nie mam zamiaru sprawdzać i się doszukiwać tego. Dwa poprzednie mecze na tych finałach pokazały słowacką drużynę grającą toporny futbol. Nic dziwnego, że zajmowali ostatnie miejsce w grupie i szanse na awans były minimalne. W końcu mieli stanąć do walki z aktualnymi mistrzami świata. Kto, oprócz najbardziej zagorzałych kibiców tej reprezentacji, wierzył w ten zespół.

A jednak cuda się zdarzają. Słowacja zagrała inaczej, dużo lepiej niż w poprzednich meczach. Nie wiem czy Włosi zlekceważyli rywala, czy po prostu byli słabsi niż się wydawało. Po prostu nie potrafili wygrać tego meczu. Słynąca z bardzo mocnej defensywy drużyna dała sobie strzelić trzy bramki. To po prostu niesamowity wynik. I nie ma znaczenia, że Włosi grali bez swojego najlepszego bramkarza. Powinni wygrać nawet jakby nie mieli golkipera w składzie.

Tak więc jest wielkie zwycięstwo Słowacji. Zwycięstwo, które prawdopodobnie będzie ich wersją polskiego meczu na Wembley. Jaki z tego płynie wniosek dla Polski? Najpierw się zastanowić jakim to cudem kraj mający około 5,5 miliona mieszkańców ma tak dobrych piłkarzy (bo to nie jest tylko Jan Mucha i dziesięć koszulek). Potem zacząć kopiować te rozwiązania, bo jak widać dają one sukcesy. Dzisiaj Słowacja odniosła wielki sukces. Chciałbym, żeby za kilka lat takie sukcesy odnosiła też Polska.

środa, 23 czerwca 2010

Słowenia 0-1 Anglia

Uff. Z jednej strony Anglia odniosła zasłużone zwycięstwo. Dominacja angielskiej drużyny na boisku była bardzo wyraźna. Słowenia nie mogła za bardzo przeciwstawić się Anglikom. Tylko zawiodło, bo tak należy to nazwać, wykończenie akcji. Brakowało napastnika, który po prostu strzeli bramki. Jednobramkowe prowadzenie zawsze jest ryzykowne, bo jeden strzał może to zmienić.

Jest jednak jedna łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Pozycja z której Anglia awansuje dalej. To tylko drugie miejsce w grupie. To oznacza, że w następnym meczu mogą czekać Niemcy. A jak Anglia wywalczy awans, to rundę dalej będzie najprawdopodobniej Argentyna. To nie są przeciwnicy przy których można marzyć o sukcesach. Dzisiaj się cieszymy, bo Anglia awansowała z grupy. Jednak jutro trzeba zacząć się niepokoić.

Co prawda wygrane w tych meczach oznaczają, że wyeliminuje się od razu jednego z faworytów, ale problemem jest pokonanie tych drużyn. To że w półfinale będzie najprawdopodobniej Hiszpania to już najmniejszy kłopot. Dzisiaj była wygrana, ale obawiam się, że to było ostatnie zwycięstwo Anglików w turnieju.

Skrót: klik

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Minipodsumowanie po drugiej kolejce fazy grupowej

Grupa A
Nie ma już Francji. Raymond Domenech przejdzie do historii jako selekcjoner, któremu kadra praktycznie rozsypała się kompletnie. Skandale przesłoniły kompletnie mundial. Jeśli w ostatnim spotkaniu Urugwaj zremisuje z Meksykiem to awansują dalej oba te zespoły. Gospodarze cóż, byli za słabi żeby nawiązać walkę.

Grupa B
Wciąż istnieje szansa, że awans wywalczy Nigeria. Mała, ale wciąż jest. Tylko że drugie miejsce przypadnie najprawdopodobniej Korei Południowej. Grecja zaskoczyła pokonując Nigerię, ale nie wiadomo do końca czy oni byli mocni, czy przeciwnik słaby. Argentyna praktycznie ma awans, co prawda może go stracić, ale to praktycznie niemożliwe.

Grupa C
Anglia, ech. Dość nieoczekiwanie spore szanse na awans ma Słowenia. Prawie wygrali i prawie przegrali z USA. Najpierw prowadzili, potem rywal doprowadził do remisu i miał jeszcze nieuznaną bramkę, nie wiadomo z jakiego powodu. Amerykanie powinni wygrać ostatni mecz, co przypieczętuje ich awans.

Grupa D
Dość niespodziewanie mamy bardzo ciekawą sytuację w tej grupie. Niemcy przegrali z Serbią. Ghana zremisowała z Australią, mimo że grała prawie 70 minut z przewagą jednego gracza. Afrykański zespół nie może przegrać ostatniego meczu. Serbia raczej wygra z Australią (w końcu nie po to wygrywa się z Niemcami, żeby potem przegrać z Australijczykami), a kto jeszcze wywalczy awans rozstrzygnie właśnie spotkanie Niemcy - Ghana.

Grupa E
Holandia już wywalczyła awans. Tak się zastanawiam, czy jest sens ryzykować zdrowiem Arjena Robbena. Ja bym tego nie robił. Bezpośrednie spotkanie Japonii z Danią rozstrzygnie, kto jeszcze awansuje. Zaskoczył mnie Kamerun, bo spodziewałem się po tym zespole czegoś więcej. A tak jest jedno z większych rozczarowań bo wiemy, że nie ma już żadnych szans na awans.

Grupa F

Awans wywalczy prawdopodobnie Paragwaj, bo nie sądzę, że zlekceważą w ostatnim meczu drużynę Nowej Zelandii. Kto będzie drugim zespołem? Włochy. Nie sądzę po tym co widziałem, że Słowację stać na coś większego. Oczywiście mają szanse matematyczne, ale nie pokonają Włochów.

Grupa G
Kolejne afrykańskie rozczarowanie. Nie wiem co się dzieje z drużynami z kontynentu, ale generalnie wszystkie (no, może poza Ghaną) zawodzą. Brazylia już awansowała, co nie jest żadnym zaskoczeniem (ale czerwona kartka dla Kaki? to już tak). Drugie miejsce pewnie dla Portugalii, która przespacerowała się dziś po Korei Północnej. WKS ma szansę, ale tak małą, że praktycznie tylko matematyczną.

Grupa H
Przebudziła się Hiszpania, ale zwycięstwo z Hondurasem to nie jest nic wielkiego. Mimo że na pierwszym miejscu jest na razie zespół Chile, to nie zdziwię się, jak odpadnie. Chyba będą decydować bramki o kolejności w tej grupie, bo najprawdopodobniej ostatni mecz wygrają zarówno Hiszpanie, jak i Szwajcarzy.

piątek, 18 czerwca 2010

Anglia 0-0 Algieria

Właściwie brak mi słów po tym meczu. Takiej Anglii nie chcę oglądać. Zespołu bez szybkości, bez pomysłu, chyba nawet bez chęci na wygraną. Jeszcze żeby przeciwnik był silniejszy. Ale nie, Algieria jest uważana za najsłabszą drużynę w grupie. A raczej była, bo po tym co widziałem, to Anglia może bardzo mocno rywalizować o to miano. I co najgorsze wyjść z tej walki zwycięsko.

Nie wiem co się dzieje w drużynie, ale widać, że jest jakiś problem. Nie uwierzę, że tylko zmęczenie sezonem odpowiada za ten słaby mecz. Już drugi w czasie mistrzostw. Dziwią mnie też bardzo mocno niektóre decyzje, jakie podjął Fabio Capello. Kurczowe trzymanie się pewnych rozwiązań, pewnych zawodników nie przynosi dobrych efektów. Nie chcę powiedzieć, że Anglia gra przeciwko swojemu selekcjonerowi, bo to zbyt daleko idący wniosek, ale coś w relacji Capello-zawodnicy się popsuło i to rzutuje na postawę reprezentacji.

Zostaje co prawda trzeci mecz i wciąż są szanse awansu. Kłopot w tym, że trudno sobie wyobrazić Anglię pokonującą Słowenię. W końcu takich rzeczy jak szybkość, jakość gry, wzajemne zaufanie nie odbuduje się w cztery dni. Wciąż jest szansa nawet na pierwsze miejsce w grupie, ale nie widzę za bardzo jak mógłby spełnić się taki scenariusz.

Jedno jest pewne, Anglia musi wygrać następny mecz. W przeciwnym wypadku żegna się z turniejem. Nigdy nie sądziłem, że takie słowa napiszę już po dwóch meczach. Co prawda może awansować też przy remisie, ale to jest na tyle mało prawdopodobne rozwiązanie, że nie będziemy nim sobie zaprzątać głowy. Trzeba więc dalej wierzyć w wygraną. Tylko to pozostało.

Skrót: klik

środa, 16 czerwca 2010

Krótkie i subiektywne podsumowanie pierwszych meczów fazy grupowej

Wiem, przydługi tytuł. No ale skoro są mistrzostwa, to raczej wypadałoby coś napisać ;)

W grupie A nie widzę faworyta do czegokolwiek. Dwa mecze, dwa remisy, trudno o jakieś cieplejsze słowa. Na razie wszyscy rozczarowują.

W grupie B sprawę drugiego miejsca powinien rozstrzygnąć mecz Nigerii z Koreą Południową. Co prawda wiele będzie zależeć od starcia Argentyny z Koreańczykami, ale myślę, że podopieczni Diego Maradony nie zawiodą.

Grupa C, tak. Anglia troszeczkę rozczarowała i szykuje się przed nią dość realnie perspektywa drugiego miejsca w grupie. A co to oznacza? To raczej oczywiste. Trafia się wtedy na zwycięzcę

Grupy D, którym będą prawdopodobnie Niemcy. Nie przypuszczałem, że nasi zachodni sąsiedzi tak łatwo poradzą sobie z urazami wielu graczy. Słaby zespół nie wygrałby czterema bramkami.

W następnej grupie mamy faworyta, czyli Holandię. No i prawdopodobnie będzie zacięta walka o drugie miejsce. Rozczarował Kamerun.

W grupie F wydaje się, że nikt nie chce awansować. Pewnie Włosi i Paragwaj sobie ostatecznie poradzą, ale jakiejś pięknej gry chyba nie należy się spodziewać.

Faworytem kolejnej grupy jest Brazylia, mimo że mecz z Koreą Północną tak troszeczkę nie poszedł tak, jak oczekiwano. No ale Brazylijczycy będą rozdawać karty kto jeszcze awansuje.

W ostatniej grupie mamy sensację, która każe spojrzeć inaczej na niedawny mecz reprezentacji Polski z Hiszpanią. Można powiedzieć, że biało-czerwoni zrewanżowali się za niedawną porażkę, ale to byłoby pewne nadużycie ;). Hiszpanie nie mogą już sobie pozwolić na kolejne straty punktów i ten radosny futbol będzie musiał zmagać się z presją.

niedziela, 13 czerwca 2010

Anglia 1-1 USA

Zacznę od końca. Współczuję Robertowi Greenowi. Taki błąd, na takiej imprezie w pierwszym meczu swojej reprezentacji może sprawić, że te mistrzostwa dla bramkarza West Ham się skończyły. Fabio Capello zaryzykował. Można było przypuszczać, że w bramce ujrzymy Joe Harta, który miał bardzo udany sezon. Dodatkowo na środku obrony zagrał Ledley King, który dla mnie wydawał się być tym rezerwowym obrońcą. Takim którego można w razie problemów wystawić na kilkanaście minut w meczu, ale nie od początku w pierwszym spotkaniu. King zszedł z kontuzją w przerwie. Green popełnił bardzo poważny błąd. Anglia praktycznie straciła dwóch zawodników w jednym meczu. Kolejną decyzją selekcjonera, która rodzi pytania, było wystawienie w pierwszym składzie Jamesa Milnera. Anglik miał problemy ze zdrowiem i wydawało się, że nie zagra. Dlatego pierwsza zmiana musiała zostać przeprowadzona już w 30 minucie.
Sam mecz pokazał, że kadra Anglii ma problemy. Trochę poważniejsze, niż miała telewizja, racząc nas flagami (ładne, animowane, ale nie o to mi chodziło w meczu Anglii) zamiast spotkania. Poza tym angielscy zawodnicy byli bardzo wolni i nie mieli za bardzo pomysłu co zrobić. Boję się, że gdyby Anglia nie wyszła na prowadzenie już w czwartej minucie, to by ten mecz przegrała. Mam nadzieję, że to był ten słabszy mecz Anglików w turnieju i od teraz już będzie tylko lepiej. Awans z grupy wciąż wydaje się oczywistością.

Skrót: klik

piątek, 11 czerwca 2010

MŚ 2010

Zbierałem się, zbierałem i jednak nie mogłem zebrać, żeby napisać coś więcej o mundialu. Po prostu nie mam pomysłów, źródełko kreatywności dotknęła susza ;)

Co to może oznaczać? Że albo Anglia będzie miała udane mistrzostwa albo fatalne. Nie będę ukrywać, że kciuki będę trzymać za sukces właśnie tej reprezentacji. No i mam nadzieję, że Francji się nie uda. W końcu na ich miejscu powinna być Irlandia. Ręka Henry'ego po prostu nie może zająć miejsca, czy być obok tej słynnej Ręki Boga z 1986.

Skoro już jesteśmy przy Diego Maradonie. Argentyna raczej nie jest uważana za faworyta turnieju. A ja myślę że jest. I to jest faworytem bardzo mocnym. Bardzo silny skład oznacza, że osoba selekcjonera nie ma aż takiego znaczenia. Zresztą Maradona raczej nie może zepsuć zbyt wiele. Znakomicie wywiązuje się też z zadania odwracania uwagi mediów od kadry. To mogą być ich mistrzostwa.

Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że te mistrzostwa przejdą do historii z powodu pięknej gry, a nie na przykład błędów arbitrów. Że zapamiętamy bardziej cudowne bramki, a nie brutalne faule. Że będą łzy radości i łzy porażki, ale nikt nie będzie mógł zarzucić, że przegrał z innego powodu, niż własna słabość. Po prostu oczekuję, że po mistrzostwach większość kibiców powie 'to była świetna impreza i szkoda że się skończyła'.

Ale, Go England Go Klik :)

czwartek, 15 października 2009

Polska 0-1 Słowacja

No i co można napisać o takim meczu. Winą można obarczyć warunki atmosferyczne i udawać, że to one nie pozwalały nam zagrać dobrze. Gdyby ten mecz decydował o awansie, to myślę że Słowacja nie poradziłaby sobie z presją. Co prawda w transmisji praktycznie nie było widać piłki, ale obie drużyny nie grały rewelacyjnie. Gdyby nie piękny samobój polskiego obrońcy, to Słowacja by pękła. Nikt mnie nie przekona, że gdyby przegrywali, to graliby lepiej. Mieli to szczęście, że trafili na słabą reprezentację Polski. Dobrze że nie było widać piłki w transmisji, przynajmniej można było się łudzić, że gramy dobrze. Swoją drogą nie spodziewałem się, że piłkarze będą grać w śniegu. Podgrzewana płyta też zbojkotowała mecz?

Teraz przed nami prawie trzy lata budowania kadry. Ponieważ trenerem dalej będzie ta sama osoba, pozostaje chyba się modlić, żeby z dwóch następnych spotkań towarzyskich nie dało się wyciągnąć żadnych pozytywów. Obawiam się, że jakiekolwiek pozytywne rzeczy mogą spowodować, że tymczasowy selekcjoner zrobi się selekcjonerem na stałe, a na to nie ma miejsca. PZPN powinien zatrudnić zagranicznego fachowca, nawet płacąc milion euro netto rocznie. Biednych nie stać na tanie rzeczy, a EURO 2012 to zbyt poważna sprawa, żeby kierować się pensją trenera jako głównym wyznacznikiem przy podejmowaniu decyzji. Trener kadry powinien być dobry, a to oznacza szkoleniowca zagranicznego.