Maraton świąteczno-noworoczny się zakończył i niektóre kluby mogą z ulgą powiedzieć nareszcie. W styczniu zacznie się inny maraton, związany z Pucharem Narodów Afryki, który osłabi kilka zespołów i może sporo namieszać w tabeli. W pierwszej kolejce w nowym roku Liverpool poważnie ograniczył swoje i tak niewielkie szanse na wywalczenie tytułu mistrzowskiego. Wydawało się, że mecz z Wigan to czysta formalność, ale zakończyło się to wszystko zdobyciem tylko jednego punktu. Na pewno wystawienie tylko jednego napastnika w pierwszym składzie było bardzo odważną decyzją (Wigan zajmowało przecież trzecie miejsce w tabeli; od końca), ale nawet to nie tłumaczy braku skuteczności pod bramką gości. Strzały celne 11:1, gole 1:1 i to jest problemem. Torres gra dobrze i na razie strzelił już 10 bramek w lidze, ale trójka pozostałych napastników razem sześć (po trzy każdy, Crouch zero) i chyba to jest najwyższy czas, żeby wytłumaczyć hiszpańskiemu menadżerowi, iż system rotacyjny którą stosuje nie sprawdza się. Pozostałe kluby wielkiej czwórki wygrały, wygrał nawet Manchester City (na wyjeździe, poprzedni raz takie wydarzenie miało miejsce w pierwszej kolejce). Kilka słów trzeba poświęcić rywalowi Citizens w tej kolejce, czyli drużynie Newcastle. To była trzecia porażka z rzędu, a obecne miejsce w tabeli (jedenaste) nie będzie satysfakcjonować nikogo. Pozycja Sama Allardyce'a jest coraz słabsza, zwłaszcza że cień Alana Shearera jest coraz wyraźniejszy. Wiele wskazuje na to, że były zawodnik Srok stanie się wkrótce nowym szkoleniowcem zespołu, a to na pewno nie pomaga aktualnemu menadżerowi. Jeśli zarządowi zabraknie cierpliwości, to wkrótce będziemy świadkami kolejnej zmiany trenera w tym klubie.
Bardzo ważny rezultat dla dołów tabeli padł w Boltonie. Gospodarze zdobyli zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry, a Derby ma pecha. Co prawda pod wodzą nowego szkoleniowca The Rams nie tracą już kilku bramek w jednym meczu, ale dalej nie zdobywają punktów. W tym momencie przed klubem są dwie drogi. Pierwsza to podjęcie walki o pozostanie w Premier League kosztem ściągnięcia nowych zawodników i uszczuplenia klubowej kasy, ale biorąc pod uwagę stratę do bezpiecznego miejsca w tabeli szanse powodzenia są małe. Drugi wariant to pogodzenie się ze spadkiem i rozpoczęcie budowy drużyny, która po roku wywalczy awans do Premier League. Na razie klub chyba decyduje się na ten pierwszy wariant. Sunderland znów wrócił do strefy spadkowej, po tym jak przegrał w Blackburn. Bardzo ciekawie podsumowano ten mecz na stronie BBC: opowieść o dwóch karnych, Blackburn wykorzystało swój, Sunderland nie. Cała nadzieja dla Czarnych Kotów w tym, że ścisk w tabeli jest olbrzymi, a klub ma dobre zaplecze finansowe.
W League One Walsall kontynuuje swoją passę spotkań bez porażki. Remis 1:1 z Doncaster, drużyną która walczy o awans, był 15 spotkaniem z rzędu, którego Walsall nie przegrało. Goście objęli prowadzenie w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy trafił Jason Price. Wyrównanie padło w 75 minucie, a do siatki trafił znów Scott Dann. Asystę zanotował Daniel Fox, który najprawdopodobniej przejdzie do Leeds w tym okienku transferowym. Nie podpisał nowego kontraktu z klubem, w przeciwieństwie do trójki młodych, zdolnych graczy (Anthony Gerrard, Scott Dann, Troy Deeney), którzy związali się z klubem do 2010 roku. Podsumowując okres świąteczny, Walsall zdobyło w nim osiem punktów i w tym momencie zajmuje szóste miejsce w tabeli. 37 zdobytych punktów oznacza przewagę 14 oczek nad strefą spadkową. Co ciekawe tyle samo punktów ma Leeds, które ostatnio złapało zadyszkę (jeden punkt w trzech ostatnich spotkaniach), ale dalej jest poważnym faworytem do wygrania ligi.
Generalnie fachowy komentarz, ciekawie piszesz, ale żartobliwie (na wpół) powiem tak: Rotacyjny system Beniteza być może się i nie sprawdza, ale w zeszłym sezonie finał Ligi Mistrzów był? - Był. A w tym sezonie? Patrz link: http://www.meczowo.pl/szczegoly.php?id_mecz=5810&rok=06.11.2007&druzyna1=229&druzyna2=&co_robimy=2a
OdpowiedzUsuńDziękuję.
OdpowiedzUsuńTaki mecz zdarza się raz do roku. Oczywiście jeśli Benitez da radę awansować do finału UCL i wygrać go, to do systemu rotacji nikt nie będzie miał pretensji. Natomiast jeśli mu się nie uda, a w lidze będzie kilkunastopunktowa przepaść do mistrza, to system rotacji będzie się wypominać Hiszpanowi. Chyba że wcześniej właścicielom zagotują się głowy i zwolnią menadżera.