Co prawda do 13 lutego (UCL rusza 19), kiedy zostaną rozegrane pierwsze mecze w pucharach na wiosnę, wiele się może zmienić praktycznie we wszystkich klubach, ale samo losowanie obu pucharów zasługuje na mały komentarz. W Pucharze UEFA Aberdeen wylosowało źle, trafiając na Bayern Monachium, murowanego faworyta do zwycięstwa w tej edycji rozgrywek. Bolton, zawodzący nieco w lidze, ale w Europie grający całkiem nieźle, trafi na Atlético Madryt i także nie będzie faworytem. Glasgow Rangers trafia na Panathinaikos i nie można powiedzieć, że szkocki zespół będzie faworytem. Dwa pozostałe angielskie kluby trafiły już lepiej. Everton zagra z SK Brann, a Tottenham ze Slavią Praga i na chwilę obecną są faworytami w tych konfrontacjach. Schody zaczną się w następnej rundzie, bo najprawdopodobniej trafi się na Fiorentinę i PSV Eindhoven, a to już nie będą ani łatwe, ani przyjemne mecze.
W UCL mamy hity w pierwszej rundzie, przede wszystkim dwa pojedynki angielsko-włoskie. Arsenal zagra z obrońcą tytułu, a Liverpool z Interem i trudno będzie wskazać faworyta w tych konfrontacjach. Na korzyść włoskich klubów przemawia przerwa świąteczna i sytuacja w tabeli. Inter ma taką przewagę nad resztą stawki, że może się skoncentrować na UCL, a Milan postara się raczej tylko wywalczyć miejsce w pierwszej czwórce, co powinien zrobić z łatwością. Kluby angielskie, walczące o tytuł u siebie w kraju, mogą nie być do końca skoncentrowane na walce w UCL, ale do lutego wiele się może w tym zakresie zmienić. Manchester United trafił dobrze, chociaż z klubu dobiegają pełne szacunku wypowiedzi o klasie rywala. Moim zdaniem to nie jest ten sam Lyon, co jeszcze rok temu, a młodzi zdolni zawodnicy francuskiego klubu nie dadzą rady pokonać Czerwonych Diabłów. Za dwa-trzy sezony może, ale teraz raczej nie. Co prawda do lutego sporo czasu i któryś zespół może złapać kryzys formy, ale na razie faworyt jest jeden. Najłatwiejszego rywala ma chyba Chelsea, bo grecki Olympiakos cieszy się już z tego, że awansował z grupy. Jeśli Chelsea straci szansę na wywalczenie tytułu mistrza Anglii (a jest tego dość bliska), to wtedy cała uwaga zostanie skupiona na UCL i taki przeciwnik jak Olympiakos nie może stanowić przeszkody.
No i na koniec Celtic z Barceloną. Dla szkockiego klubu to dobre losowanie z punktu finansowego, bo gra z takim rywalem wzbudzi olbrzymie zainteresowanie. Natomiast z punktu sportowego to złe losowanie, ale innego być nie mogło. Pozostaje liczyć na dobrą grę Artura Boruca i to, że Barcelona pokona się sama. To wbrew pozorom nie jest takie niemożliwe, bo zlekceważenie rywala jest dość prawdopodobne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz