poniedziałek, 3 grudnia 2007

15 Gameweek Premier League

Sporo się działo przed tą kolejką, zwłaszcza zmiany na stanowisku szkoleniowca drużyny były dość częste. Paul Jewell objął Derby i to chyba najlepszy menadżer, którego klub mógł pozyskać. Mam nadzieję jedynie, że prezesi nie sądzą, że nowy szkoleniowiec sprawi, że w większości piłkarze z Championship, poradzą sobie o klasę wyżej. Przykład Sunderlandu pokazuje, że trzeba solidnie zainwestować w skład. Czarne Koty wydały przed sezonem około 40 milionów funtów na nowych graczy i wcale nie rzuciły ligi na kolana. Ostatni mecz z Derby, jednocześnie debiut Jewella, został rozstrzygnięty w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, kiedy rezerwowy Anthony Stokes w końcu trafił do siatki. Tak więc Sunderland odniósł cenne zwycięstwo, zmazał nieco porażkę 1:7 w poprzedniej kolejce, a Derby umacnia się na ostatnim miejscu w tabeli. To aż trudno uwierzyć, ale w ośmiu spotkaniach wyjazdowych nie potrafili strzelić gola. Truizmem będzie stwierdzenie, że wiele zależy od tego kto trafi do klubu z zimowym okienku, ale wyzwanie przed którym stoi Paul Jewell wydaje się być przytłaczające. Drugim szkoleniowcem, który debiutował w tej kolejce, był Alex McLeish, który opuścił reprezentację Szkocji po całkiem udanych kwalifikacjach. Widać wyraźnie, że w dzisiejszym futbolu reprezentacje nie odgrywają już takiej roli jak kiedyś, a praktycznie każdy selekcjoner kadry, który osiągnie sukces, idzie prowadzić jakiś klub. Ten debiut okazał się bardzo udany, bo Birmingham wygrało w Londynie z Tottenhamem 3:2. Trudno dostrzec, żeby Koguty osiągały lepsze wyniki pod wodzą Juande Ramosa, bo jedno zwycięstwo, dwa remisy i porażka nie są osiągnięciami, które zadowolą kibiców. Nie chcę wyrokować, czy Hiszpan nadaje się do pracy w Premier League, ale jest coś niepokojącego w tym, co się dzieje w lidze. Tottenham wciąż jest zagrożony spadkiem i nie powiększa przewagi nad drużynami z trzech ostatnich miejsc. Walka o miejsce dające prawo gry w pucharach europejskich nie wydaje się możliwa, no chyba że przez puchary krajowe czy zwycięstwo w Pucharze UEFA. W lidze trzeba się martwić o utrzymanie się, bo walka o pozostanie w lidze zapowiada się na ostrą i trzymającą w napięciu do końca. CANAL+ pokazuje w tej kolejce aż cztery spotkania z Anglii, wszystkie mecze wielkiej czwórki. Mistrz Anglii zagra z Fulham dzisiaj, a z pozostałych trzech drużyn najlepsze wrażenie zrobił Liverpool. Bolton został rozbity 4:0, a kapitalne spotkanie rozegrał Steven Gerrard. Chelsea i Arsenal wypadły co ciekawe słabiej, niż można było tego oczekiwać. Chelsea w zwycięstwie pomogli trochę sędziowie. Najpierw czerwonej karki nie dostał Obi, potem Joe Cole trafił do siatki, a asystent sędziego nie zauważył ofsajdu. West Ham bronił się bardzo dzielnie, a Chelsea nie potrafiła za bardzo sforsować defensywy rywali. Myślę, że gdyby sędzia odgwizdał tego spalonego, to mecz zakończyłby się remisem, bo nie wyglądało, żeby gospodarze byli w stanie skruszyć obronę gości. Arsenal pojechał do Birmingham na spotkanie z Aston Villą i pozytywy kończą się właściwie na wyniku. Jeszcze pierwsze połowa była taka, do jakiej przyzwyczaili nas Kanonierzy w tym sezonie i braku Fabregasa nie dało się zauważyć. Po przerwie to gracze gospodarzy grali o wiele lepiej, ale defensywa Arsenalu nie pozwalała na zbyt wiele. Najgroźniejsza akcja tej połowy, strzał w poprzeczkę Carewa, to było wszystko, na co pozwolił Kolo Toure i jego koledzy. Widać było jednak, że to czego obawiali się kibice Arsenalu, czyli kryzysu w swojej drużynie, właśnie się przytrafia ich ulubieńcom. W drugiej połowie Arsenal właściwie całkowicie oddał inicjatywę i nie stwarzał zagrożenia pod bramką Carsona. Za dwa dni mecz z Newcastle na wyjeździe i jeśli ta tendencja się utrzyma, to możemy być świadkami pierwszej w tym sezonie porażki Arsenalu. Co prawda Newcastle gra ostatnio fatalnie (pięć spotkań i tylko punkt), ale takie spotkanie to dobra okazja na przełamanie się, w końcu nikt się nie spodziewa cudów po zawodnikach Srok.
W FA Cup Walsall grało na wyjeździe z Northampton, drugi mecz z tym przeciwnikiem w odstępie tygodnia i niestety będzie potrzebny kolejny. Zaczęło się dobrze, w czwartej minucie Tommy Mooney strzelił gola dającego gościom prowadzenie. Niestety ten wynik utrzymał się tylko cztery minuty, bo Andy Kirk wyrównał. Ponieważ dalsze bramki już nie padły, oba zespoły czeka powtórka spotkania. W następnej rundzie zwycięzca z tej pary spotka się z Milwall.

1 komentarz:

  1. Witam

    Sory ze pisze to tutaj ale nie moglem znalezc zadnej informacji o kontakcie z toba na blogu. Otoz chcialbym spytac czy bylbys zainteresowany wymiana linkow.

    Aktualnie posiadam dwa blogi. Tematyka VfL Bochum i Życie Prywatne Gwiazd Piłki. Jeden z linkow to http://bochum-fans.blogspot.com a drugi to http://gwiazdy-prywatnie.blogspot.com.

    Mysle ze taka wymiana to szansa na dobra darmowa reklame. Jesli bylbys zainteresowany prosilbym Cie o kontakt na gg 877591 albo na maila vfl_bochum@op.pl.

    Z Niecierpliwoscia czekam na odpowiedz
    Dzieki i Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń