poniedziałek, 12 listopada 2007

14 kolejka OE

Pierwsza zimowa kolejka i od razu mamy anomalie w wynikach. Padło mało bramek, bo tylko jedenaście, co jest wyrównaniem niechlubnego rekordu z drugiej kolejki, a aż trzy zobaczyli kibice Wisły Kraków, która podejmowała Groclin. Niespodzianki nie było, gospodarze wygrali pewnie 3:0, chociaż bramki padły dopiero po przerwie. Imponująca forma Wisły (siódme ligowe zwycięstwo z rzędu, czternasty mecz bez porażki) zostanie przetestowana dopiero w grudniu, gdzie krakowianie najpierw pojadą do Zabrza, a potem podejmą Zagłębie Lubin. Te dwie drużyny spotkały się w ostatniej kolejce i w Lubienie padł remis. Moim zdaniem to dość dobry wyznacznik poziomu obu zespołów. Może się wydać dość zaskakujące, ale obie drużyny są mniej więcej tak samo silne. Wracając jeszcze na chwilę do Wisły, za dwa tygodnie, po przerwie reprezentacyjnej, Wisła jedzie do Sosnowca na mecz z Zagłębiem. Wydawać by się mogło, że to łatwe spotkanie, ale gospodarze będą chcieli uczcić inaugurację nowego stadionu, najlepiej zwycięstwem i na pewno zagrają z determinacją i zaangażowaniem dużo większym, niż w ostatnich meczach.
Ciąg dalszy anomalii to wygrana Cracovii w Wodzisławiu. To pierwsze wyjazdowe zwycięstwo krakowian w lidze w tym sezonie i pierwsza zdobyta bramka (wcześniej było trafienie samobójcze), dodatkowo Marcin Cabaj obronił rzut karny. Niestety sędzia popełnił błąd, bo karny trzeba było powtórzyć, ale nie umniejsza to zasług bramkarza gości. Do anomalii można też zaliczyć remis Legii w meczu z Jagiellonią, gdyż dopiero pierwszy raz w tym sezonie warszawianie podzielili się punktami. Całe spotkanie praktycznie Legia waliła głową w mur, prezentując momentami szaloną nieskuteczność. Na pewno nie pomogła przerwa, zafundowana przez delegata PZPN, który dopatrzył się rasistowskiej flagi na trybunach i którą widział chyba tylko on. Po raz kolejny dostaliśmy odpowiedź, dlaczego Legia traci tak szybko dystans do Wisły, po prostu brakuje jej zawodnika, który w takim meczu strzeliłby bramkę. Wisła ma Pawła Brożka, a ostatnio Marka Zieńczuka, którzy strzelają bramki niemal co mecz. Legia ma nieskutecznych napastników, którzy owszem potrafią zagrać dobre spotkanie, ale tylko wtedy, kiedy reszta drużyny też gra dobrze. W przeciwnym wypadku od razu są kłopoty z wykończeniem akcji, a to ma natychmiastowy wręcz wpływ na wyniki. Na razie liga ma przerwę, bo reprezentację czekają ważne spotkania w eliminacjach ME, ale dokończenie tej rundy i dwóch spotkań z rundy wiosennej, może nieco zmienić sytuację w tabeli. Dla neutralnego kibica najlepszym rozwiązaniem byłaby strata punktów przez Wisłę Kraków, bo to zapowiadałoby jakieś emocje wiosną w walce o tytuł. W przeciwnym wypadku pozostanie emocjonowanie się walką o uchronienie się przed spadkiem kilku drużyn z dołów tabeli, a to nie to samo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz