wtorek, 13 listopada 2007

13 Gameweek Premier League

Trzynastka teoretycznie przynosi pecha, no i pech dopadł drużynę Derby County. Porażka 0:5 na własnym boisku to upokorzenie, zwłaszcza że West Ham nie jest drużyną czołówki ligi. Derby to już nawet nie kandydat do spadku, a spadkowicz, bo trudno mi sobie wyobrazić dramatyczną poprawę uzyskiwanych wyników. Nie wiem czy ktoś jeszcze w klubie naprawdę wierzy w utrzymanie się w lidze, bo nawet zimowe okienko transferowe nie pomoże zbyt wiele. Nawet jeśli będą pieniądze na wzmocnienia, to problemem może być przekonanie dobrych zawodników do przejścia na Pride Park, a tylko tacy mogą jeszcze dać nadzieję na pozostanie w lidze. Tam właściwie zawodzi wszystko, od obrony (zespół traci średnio ponad dwie bramki w meczu), po napad (pięć ostatnich spotkań bez zdobycia gola, a w sumie tylko pięć bramek, wszystkie u siebie), nic więc dziwnego że to jest ostatni zespół w tabeli. Co prawda nie powinno przesądzać się losów rywalizacji tak wcześnie, zwłaszcza że w Polsce mieliśmy podobną sytuację z Polonią Bytom, ale w przypadku zespołu Derby trudno znaleźć jakikolwiek promyk nadziei.
Swój mecz wygrał Tottenham, więc na pewno tutaj trzynastka nie przyniosła pecha. Mecz z Wigan miał pewną ciekawostkę, oba zespoły po raz ostatni wygrały w trzeciej kolejce, czyli w połowie sierpnia. Od tej pory była same porażki i remisy, nic więc dziwnego że obaj menadżerowie pożegnali się ze swoim stanowiskiem. O ile Tottenham ma już nowego szkoleniowca, Juande Ramosa, to zespół Wigan na razie ma wakat na tej pozycji. Nie wiem kto obejmie zespół, ale czeka go bardzo trudne zadanie uchronienia drużyny przed spadkiem. Tu nie ma wielkich pieniędzy na zakupy, nie ma też wielkich graczy. Paul Jewell dwa sezony temu doprowadził zespół do dziesiątego miejsca w lidze, w debiutanckim sezonie w Premier League, ale potem zaczęła się systematyczna jazda w dół i wyprzedaż czołowych zawodników. Teraz Wigan jest przedostatnie w tabeli i również jest bardzo mocnym kandydatem do spadku. Równie mocną pozycję na dole tabeli zajmuje Bolton, który nie odniósł zwycięstwa w dziewięciu kolejnych spotkaniach. Samymi remisami daleko się nie zajedzie, a co gorsza klub już zmienił menadżera. Jeśli dodamy do tego konieczność łączenia gry w lidze i pucharach (tam akurat remis z Bayernem w Monachium to sukces), to przyszłość drużyny też nie jest zbyt dobra.
Na górze tabeli bez większych zmian, prawdopodobnie do końca sezonu czeka nas rywalizacja Manchesteru United z Arsenalem. Faworytem są obrońcy tytułu, bo mają po prostu bardziej doświadczony skład. Prędzej czy później tę całą grupkę młodych zawodników Arsenalu dopadnie kryzys, który zostanie bez skrupułów wykorzystany przez urzędującego mistrza Anglii. Nie należy przekreślać szans Chelsea i Liverpoolu, ale te zespoły raczej nie włączą się do walki o pierwsze miejsce. Liverpool stracił za dużo punktów u siebie, bo cztery remisy na sześć spotkań oznaczają stratę ośmiu punktów. Z tymi punktami The Reds byliby na pierwszym miejscu w tabeli, a tak trzeba walczyć o miejsce dające prawo gry w przyszłym sezonie UCL. Manchester City dość dzielnie sobie poczyna i wydaje się dość prawdopodobne, że zajmie miejsce w pierwszej czwórce na koniec sezonu. Dotkliwa porażka z Chelsea w poprzedniej kolejce to tylko wypadek przy pracy, który nie będzie miał poważniejszych skutków. Skoro już o Chelsea mowa, remis z Evertonem był dość pechowy, bo The Blues dominowali na boisku, ale szanse psuli niczym Legia w meczu z Jagiellonią. Gdy udało się w końcu wepchnąć gola na 1:0, to można było zakładać, że Chelsea to zwycięstwo dowiezie. Chelsea Mourinho na pewno by tak zrobiła, Chelsea Granta już nie, bo świetnym strzałem popisał się Tim Cahill. Tak więc dwa punkty, które londyńczycy odrobili w poprzedniej kolejce, teraz znów zostały stracone i zamiast walki o tytuł, może być walka o miejsca trzy-cztery.
W ten weekend był też rozgrywany FA Cup, a dokładniej jego pierwsza runda. Walsall grało ze Shrewsbury i wygrało 2:0. Pierwszego gola, będąc na wypożyczeniu, zdobył Michael Ricketts, a potem Ishmel Demontagnac zdobył drugiego, w drugim kolejnym meczu, popisując się znów fenomenalnym strzałem. W kolejnej rundzie Walsall wyjedzie na mecz ze zwycięzcą pary Darlington - Northampton. Pierwszy mecz tych drużyn zakończył się remisem 1:1, tak więc potrzebna jest powtórka spotkania. Darlington zajmuje obecnie piąte miejsce w League Two (odpowiednik czwartej ligi w Polsce), natomiast Northampton jest 15 w tej samej lidze, co Walsall. Mecz pucharowy jest zaplanowany na koniec listopada/początek grudnia, a to oznacza, że jeśli awansuje Northampton, to Walsall będzie grać dwa mecze pod rząd na Sixfields Stadium.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz