dla kibiców piłki nożnej, liczących na ciekawą końcówkę sezonu. Zapowiadają się pojedynki na trzech frontach, o mistrza, o utrzymanie i dość nieoczekiwanie o małe mistrzostwo Anglii. W walce o mistrzostwo zajączkiem okazała się ekipa Portsmouth która pokonała Man Utd. Chelsea wygrała z Tottenhamem w derbowym spotkaniu (trudno powiedzieć, że to było porywające spotkanie, jedyny jaśniejszy moment to gol dla gospodarzy), a to oznacza że przewaga Man Utd stopniała do czterech punktów (o wyższym miejscu w tabeli decyduje różnica bramek stąd dodatkowy punkcik), a przecież w przedostatniej kolejce Chelsea zagra z Man Utd. Wydaje się że londyński zespół ma trudniejsze zadanie, bo nie zachwyca ostatnio swoją grą, a czekają go trudne wyjazdy, ale zredukowanie przewagi da wiarę w swoje możliwości i dodatkowo zmobilizuje graczy Chelsea, natomiast gracze Man Utd mogą lekko zwątpić w siebie. Przed Man Utd dwa kluczowe spotkania na drodze do powtórzenia słynnego The Treble, ale pomału chyba drużyna Czerwonych Diabłów traci impet. Jeśli dzisiejsza porażka zwiastuje początek kryzysu to zdecydowanie nadszedł on w złym momencie.
Podejrzewam że Portsmouth ukradło nagłówki gazet drużynie West Hamu, która wygrała na Emirates Stadium (pierwsza porażka Kanonierów na nowym stadionie). Tak jak przeglądam relację ze spotkania to mam wrażenie że Arsenalowi nie zależy na strzelaniu bramek. Strzały 30:6, posiadanie piłki 64:36, przewaga wręcz gigantyczna która nie zakończyła się nawet zdobyciem jednej bramki i fantastyczna postawa Roberta Greena w bramce gości nie może być wytłumaczeniem. Możliwe że bardzo brzemienną w skutkach porażkę poniósł Sheffield United przegrywając na własnym boisku z Newcastle. Charlton zremisował z Man City i ten punkcik pozwolił The Addicks opuścić strefę spadkową kosztem właśnie The Blades. Podejrzewam że walka o utrzymanie się będzie trwała do ostatniej kolejki, bo Charlton i West Ham imponują formą, a kryzys dotknął Fulham i Sheffield Utd.
Właśnie gorsza postawa Arsenalu stwarza możliwość innym drużynom zajęcia czwartego miejsca i zagrania w przyszłorocznej edycji UCL. Bolton, Tottenham i Everton są coraz bliżej za Kanonierami, przed którymi jeszcze co najmniej pięć trudnych spotkań. W tej kolejce Everton zaaplikował cztery bramki drużynie Fulham, Tottenham zaprezentował się bardzo korzystnie w meczu z Chelsea (mimo niedawnego spotkania w Pucharze UEFA), a Bolton pokonał na wyjeździe walczące o utrzymanie Wigan. Zwietrzenie szansy na udział w UCL dodatkowo zmobilizuje te zespoły, a Arsenal moim zdaniem ostatnio zawodzi. Niezakwalifikowanie się do przyszłorocznej Ligi Mistrzów będzie niejako zwieńczeniem nieudanego sezonu, a to prawdopodobnie będzie oznaczać spore przemeblowanie w zespole.
Daleko w czeluściach lig angielskich, gdzie nie sięga zainteresowanie polskiej prasy, Walsall traci już tylko dwa punkty do lidera. Hartlepool w końcu przegrało (1:2 z Barnet na wyjeździe), a Trevor Benjamin zapewnił zwycięstwo w meczu z Torquay (najpierw strzelił gola, a potem wywalczył rzut karny, zamieniony na bramkę przez Deana Keatesa). Wracają szanse na pierwsze miejsce na koniec sezonu.
Podejrzewam że Portsmouth ukradło nagłówki gazet drużynie West Hamu, która wygrała na Emirates Stadium (pierwsza porażka Kanonierów na nowym stadionie). Tak jak przeglądam relację ze spotkania to mam wrażenie że Arsenalowi nie zależy na strzelaniu bramek. Strzały 30:6, posiadanie piłki 64:36, przewaga wręcz gigantyczna która nie zakończyła się nawet zdobyciem jednej bramki i fantastyczna postawa Roberta Greena w bramce gości nie może być wytłumaczeniem. Możliwe że bardzo brzemienną w skutkach porażkę poniósł Sheffield United przegrywając na własnym boisku z Newcastle. Charlton zremisował z Man City i ten punkcik pozwolił The Addicks opuścić strefę spadkową kosztem właśnie The Blades. Podejrzewam że walka o utrzymanie się będzie trwała do ostatniej kolejki, bo Charlton i West Ham imponują formą, a kryzys dotknął Fulham i Sheffield Utd.
Właśnie gorsza postawa Arsenalu stwarza możliwość innym drużynom zajęcia czwartego miejsca i zagrania w przyszłorocznej edycji UCL. Bolton, Tottenham i Everton są coraz bliżej za Kanonierami, przed którymi jeszcze co najmniej pięć trudnych spotkań. W tej kolejce Everton zaaplikował cztery bramki drużynie Fulham, Tottenham zaprezentował się bardzo korzystnie w meczu z Chelsea (mimo niedawnego spotkania w Pucharze UEFA), a Bolton pokonał na wyjeździe walczące o utrzymanie Wigan. Zwietrzenie szansy na udział w UCL dodatkowo zmobilizuje te zespoły, a Arsenal moim zdaniem ostatnio zawodzi. Niezakwalifikowanie się do przyszłorocznej Ligi Mistrzów będzie niejako zwieńczeniem nieudanego sezonu, a to prawdopodobnie będzie oznaczać spore przemeblowanie w zespole.
Daleko w czeluściach lig angielskich, gdzie nie sięga zainteresowanie polskiej prasy, Walsall traci już tylko dwa punkty do lidera. Hartlepool w końcu przegrało (1:2 z Barnet na wyjeździe), a Trevor Benjamin zapewnił zwycięstwo w meczu z Torquay (najpierw strzelił gola, a potem wywalczył rzut karny, zamieniony na bramkę przez Deana Keatesa). Wracają szanse na pierwsze miejsce na koniec sezonu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz