Sobotnie mecze przyniosły kilka dość zaskakujących wyników. Zacięła się krakowska Wisła i to bardzo skutecznie, już od trzech spotkań nie potrafiąc strzelić gola rywalom. Skorzystał na tym Lech Poznań który wywiózł z Krakowa jeden punkt, a przecież w poprzedniej kolejce wręcz zdemolowała go Cracovia. Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio Wisła przez trzy kolejne spotkania nie mogła strzelić bramki, ale ta passa zdecydowanie przekreśla możliwość wywalczenia mistrzostwa. Strata do lidera to już 10 punktów, aż nie chce się wierzyć że tak silny personalnie zespół stracił już teraz realną szansę na wygranie ligi. W tej samej kolejce jakiekolwiek szanse na złapanie kontaktu z czołówką straciła Legia Warszawa. Górnicy z Zabrza, zgodnie z oczekiwaniami, okopali się na swojej połowie, grali twardo, czasami aż za ostro, a Legia tak jakoś bez wiary w swoje siły próbowała coś zwojować. W pierwszej połowie gości uratował sędzia, nie uznając prawidłowo zdobytego gola (przynajmniej ja nie widzę tam zupełnie faulu) przez Błażeja Radlera, ale w drugiej to gospodarze trafili wreszcie do siatki. Górnik grający od 60 minuty w 10 zdołał strzelić gola i dowieźć ten wynik do końca, a trudno o lepszy dowód kryzysu w Legii. Korona wykorzystała te potknięcia i wygrała z Pogonią, ale jak oglądałem skrót w Lidze+ z tego spotkania, to nie mogę powiedzieć, że gospodarze jakoś mnie zachwycili. Podobała mi się bramka Pogoni w ostatnich minutach, szkoda że zdobyta ze spalonego. W pozostałych meczach były remisy, ŁKS podzielił się punktami z Odrą, a w meczu będącym przetarciem przed Pucharem Polski Groclin zremisował z Cracovią. Wydaje mi się że piłkarze obu drużyn nastawili się raczej na mecz środowy, a ten potraktowali lekko ulgowo. Dwa mecze nie odbyły się z powodu zawieszenia, ale jeśli wyniki tych spotkań zostaną zweryfikowane jako walkowery, to Wisła Płock opuści ostatnie miejsce w tabeli i "czerwoną latarnię" wręczy Pogoni Szczecin.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz