Tak jak oczekiwałem, Fabio Capello ustawił swój zespół bardzo defensywnie (3 zawodników odpowiedzialnych za bronienie dostępu do własnej bramki w linii pomocy) i strata gola już po kilkunastu sekundach spotkania całe te ustawienie uczyniła bezzasadnym. Nie pomogły zmiany, w tym pierwsza już w 32 minucie, chociaż Guti wniósł sporo ożywienia w ataki Realu. Nie rozumiem, jak przy takim wyniku można było trzymać na ławce Robinho aż do 75 minuty. Mimo słabej gry, goście mieli szansę na remis, według sędziego Sergio Ramos pomógł sobie ręką opanowując piłkę i gol nie został uznany, ale jak dla mnie to było zbyt aptekarskie sędziowanie. Nie jestem zwolennikiem zmian trenera w trakcie sezonu, ale Ottmar Hitzfeld zdecydowanie poprawił grę Bayernu i wyeliminował Real. To trzeba docenić.
W meczu Milanu z Celticiem (a raczej z Arturem Borucem) świetne interwencje Polaka i nieskuteczność graczy Milanu doprowadziła do dogrywki, ale w niej objawił się geniusz Kaki, a Celtic nie był w stanie strzelić gola na Stadio Giuseppe Meazza. Milan co prawda awansował, ale w następnej rundzie tak słabego zespołu jak Celtic już nie będzie i geniusz Kaki może nie wystarczyć.
Manchester United planowo pokonał Lille. Henrik Larsson pożegnał się z publicznością strzelając gola po kapitalnej akcji Cristiano Ronaldo. Goście oddali co prawda więcej strzałów na bramkę, ale nie mogli skutecznie sforsować defensywy Czerwonych Diabłów. Dobrze że tym razem nie było wydarzeń pozapiłkarskich, które spychały w cień wydarzenia na boisku.
No i w ostatnim meczu mamy potwierdzenie, że los bywa złośliwy. Dwa miesiące temu Arsenal gromił na Anfield mocno rezerwowy skład Liverpoolu, w dwóch meczach strzelając 9 bramek. Wydawało się, że Kanonierzy będą walczyć o trzy puchary (2 krajowe i europejski), ale Arsenalowi w tym momencie pozostaje jedynie liga, w której straty do lidera są wręcz olbrzymie, a Liverpool jest wciąż w UCL. Arsenal u siebie pozostaje niepokonany, ale jak się nie strzela bramek (gospodarzy wyręczył w tym obrońca gości Alex) i traci gola po jedynym strzale gości w światło bramki przez cały mecz (znów Alex), to trudno oczekiwać na awans. Zawiódł Arsenal, bo od ubiegłorocznego finalisty UCL należy spodziewać się więcej, dodatkowo kolejne kontuzje złapał Thierry Henry. Pierwszy sezon po przeprowadzce na nowy obiekt nie zostanie uznany za udany, wydaje mi się, że chyba trzeba pomału pomyśleć nad zmianą menadżera, nie każdy może być Sir Alexem Fergusonem.
W piątek losowanie par ćwierćfinałowych, a UCL wraca trzeciego kwietnia. Zadowoleni mogą być Anglicy, którzy mają trzy drużyny (to oczywiste, bo to najlepsza liga na świecie). Dwie drużyny włoskie też nie są niespodzianką, chociaż zamiast Romy miał być Inter. Primera Division ma tylko jednego przedstawiciela, ale że to będzie akurat Valencia to zaskoczenie. W ćwiećfinałach jest też jedna drużyna holenderska i niemiecka. Nie będzie też już Polaków, oprócz rezerwowych bramkarzy w dwóch angielskich klubach, z małymi szansami na występ.
W meczu Milanu z Celticiem (a raczej z Arturem Borucem) świetne interwencje Polaka i nieskuteczność graczy Milanu doprowadziła do dogrywki, ale w niej objawił się geniusz Kaki, a Celtic nie był w stanie strzelić gola na Stadio Giuseppe Meazza. Milan co prawda awansował, ale w następnej rundzie tak słabego zespołu jak Celtic już nie będzie i geniusz Kaki może nie wystarczyć.
Manchester United planowo pokonał Lille. Henrik Larsson pożegnał się z publicznością strzelając gola po kapitalnej akcji Cristiano Ronaldo. Goście oddali co prawda więcej strzałów na bramkę, ale nie mogli skutecznie sforsować defensywy Czerwonych Diabłów. Dobrze że tym razem nie było wydarzeń pozapiłkarskich, które spychały w cień wydarzenia na boisku.
No i w ostatnim meczu mamy potwierdzenie, że los bywa złośliwy. Dwa miesiące temu Arsenal gromił na Anfield mocno rezerwowy skład Liverpoolu, w dwóch meczach strzelając 9 bramek. Wydawało się, że Kanonierzy będą walczyć o trzy puchary (2 krajowe i europejski), ale Arsenalowi w tym momencie pozostaje jedynie liga, w której straty do lidera są wręcz olbrzymie, a Liverpool jest wciąż w UCL. Arsenal u siebie pozostaje niepokonany, ale jak się nie strzela bramek (gospodarzy wyręczył w tym obrońca gości Alex) i traci gola po jedynym strzale gości w światło bramki przez cały mecz (znów Alex), to trudno oczekiwać na awans. Zawiódł Arsenal, bo od ubiegłorocznego finalisty UCL należy spodziewać się więcej, dodatkowo kolejne kontuzje złapał Thierry Henry. Pierwszy sezon po przeprowadzce na nowy obiekt nie zostanie uznany za udany, wydaje mi się, że chyba trzeba pomału pomyśleć nad zmianą menadżera, nie każdy może być Sir Alexem Fergusonem.
W piątek losowanie par ćwierćfinałowych, a UCL wraca trzeciego kwietnia. Zadowoleni mogą być Anglicy, którzy mają trzy drużyny (to oczywiste, bo to najlepsza liga na świecie). Dwie drużyny włoskie też nie są niespodzianką, chociaż zamiast Romy miał być Inter. Primera Division ma tylko jednego przedstawiciela, ale że to będzie akurat Valencia to zaskoczenie. W ćwiećfinałach jest też jedna drużyna holenderska i niemiecka. Nie będzie też już Polaków, oprócz rezerwowych bramkarzy w dwóch angielskich klubach, z małymi szansami na występ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz