niedziela, 30 grudnia 2007

A seria wciąż trwa

To już 14 gier bez porażki, a w okresie świątecznym zespół zdobył cztery punkty. Jednak w Boxing Day było bardzo blisko przerwania tej świetnej passy wyników. Marc Laird wyprowadził Port Vale, gospodarzy tego spotkania, na prowadzenie już w 12 minucie, co zapoczątkowało serię złych wydarzeń. Z kontuzją zszedł Tommy Mooney, a w drugiej połowie czerwoną kartkę obejrzał Daniel Fox. Wydawało się, że nie uda się odrobić tej straty, ale w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, dośrodkowanie Rhysa Westona (swoją drogą Port Vale to poprzedni klub tego zawodnika) na bramkę zamienił Michael Ricketts i udało się uniknąć pechowej trzynastki. Następne spotkanie, z Oldham, wydawało się być jeszcze trudniejszym testem. Gospodarze cieszyli się serią jedenastu spotkań bez porażki z rzędu, a Walsall musiało poradzić sobie z osłabieniami spowodowanymi kontuzjami, czy karą za kartki. Dodatkowo istniało niebezpieczeństwo, że nie zagra również Ricketts, wypożyczony właśnie z Oldham, ale władze tego klubu zgodziły się na występ tego zawodnika w tym meczu, co w prasie dość jednoznacznie określono jako proszenie się o porażkę. Już w drugiej minucie Scott Dann wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego i strzelił gola. Asystował Richard Taundry, kolejny młody zawodnik mający potencjał, zastępujący Foxa. Potem gospodarze mieli swoje okazje, ale Walsall znów grało bardzo dobrze i nie pozwalało na zbyt wiele. Wynik ustalił właśnie Ricketts w 65 minucie, a w końcówce miał szansę na podwyższenie wyniku, ale trafił w słupek.
Po tych dwóch meczach Walsall jest znów na szóstym miejscu w tabeli mając 36 punktów i bilans bramkowy 27:19. Ścisk na tych miejscach jest jednak niesamowity, bo Leeds, będące na trzecim miejscu, ma tylko trzy punkty więcej niż dziewiąte Tranmere. Jednak jeśli uda się utrzymać formę w meczach wyjazdowych i poprawić tę z meczów u siebie, to zajęcie na koniec sezonu miejsca dającego prawo gry w barażach może być realne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz