wtorek, 11 grudnia 2007

Podsumowanie rundy jesiennej

Podsumowanie rundy jesiennej (z małym kawałkiem rundy wiosennej), z której zapamiętamy chyba tylko awans reprezentacji i dobrą grę Wisły. Liga wraca pod koniec lutego (planowany powrót 23-24 luty, a wiele zależy też od pogody), a runda wiosenna będzie dość szczególna. W czerwcu zaczynają się finały Mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii, więc teoretycznie powinniśmy się spodziewać większego zaangażowania i ambicji ze strony potencjalnych kadrowiczów. Leo Beenhakker udowodnił, że nie boi się sięgać po graczy grających na co dzień w OE i nie wybiera tylko tych, którzy strzelają dużo bramek. Holender wybiera po prostu takich zawodników, żeby zbudować najsilniejszą drużynę narodową, więc właściwie każdy zawodnik ma szansę na otrzymanie powołania.
Możemy mieć też nadzieję, że część zawodników, grających poza granicami Polski, wróci w przerwie zimowej do kraju. Oczywiście to nie te zarobki co na zachodzie, ale gra w kraju to teoretycznie najłatwiejszy sposób wypromowania swojej osoby do gry w kadrze. Ja osobiście mam nadzieję, że wiosną usłyszymy po raz ostatni o aferze korupcyjnej, wszystkie zamieszane w nią kluby zostaną ukarane, a różne dziwne komentarze sugerujące, że sprawa korupcji jest pretekstem do karania klubów których się nie lubi, już się nie powtórzą. Oby wiosną polska liga wyróżniała się tylko dobrą grą, pięknymi akcjami i cudownymi bramkami.

Cracovia Kraków
Wydaje się, że czwarte miejsce w poprzednim sezonie zrobiło więcej złego, niż dobrego. W klubie chyba zapomniano, że różnica między czwartym, a ósmym miejscem zajmowanym przez Wisłę Kraków, wynosiła tylko trzy punkty, właściwie nic biorąc pod uwagę cały sezon. Może piłkarze za szybko uwierzyli, że są już czwartym zespołem ligi i teraz rywale będą się kładli i prosili o najniższy wymiar kary? Ta runda bardzo boleśnie zweryfikowała jakikolwiek mocarstwowe plany Pasów, bo zespół przezimuje dopiero na 12 miejscu w tabeli z dorobkiem zaledwie 16 punktów. Dopóki zespołowi szło w meczach u siebie, słabe wyniki w meczach wyjazdowych nie rzutowały tak bardzo na miejsce w tabeli. W momencie, gdy Cracovia przegrała cztery spotkania pod rząd na swoim stadionie, to musiało dać taki efekt. Podsumowując tę rundę Cracovii nie można pominąć osoby trenera. Stefan Majewski hołduje ustawieniu z trójką obrońców i bardzo ciekawie to tłumaczy. Z jednej strony można powiedzieć, że to anachronizm, bo teraz praktycznie wszystkie czołowe drużyny grają czwórką obrońców. Z drugiej strony, w poprzednim sezonie, Cracovia tak grając dotarła do czwartego miejsca w tabeli. Właśnie za grę trójką z tyłu trener regularnie obrywa w mediach, a moim zdaniem problemem nie jest ustawienie, a forma piłkarzy. Chyba zawodnicy, czytając artykuły w prasie krytykujące trenera, nie wierzą w jego metody. Brak wiary powoduje słabą grę, słaba gra słabe wyniki, słabe wyniki artykuły prasowe i koło się zamyka. Na szczęście trener cieszy się zaufaniem prezesa klubu, Janusza Filipiaka. Piszę na szczęście, gdyż zwolnienie trenera byłoby w tym momencie głupotą. Ratunkiem dla Cracovii może być przebudowa składu, którą zapowiada prezes. Jeśli do klubu trafią tacy gracze, którzy będą ufać metodom pracy trenera Majewskiego, to wtedy zespół będzie notował lepsze wyniki i wiosna powinna być spokojna. Potem można budować drużynę, która będzie solidnym, ligowym średniakiem z aspiracjami na więcej.

Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski
Można powiedzieć, że runda na plus. Przed sezonem, kiedy odszedł trener, czołowi zawodnicy, wydawało się, że Groclin zanotuje obniżkę formy. Pierwszy mecz, porażka z Ruchem Chorzów, zdawał się potwierdzać taką właśnie tezę, dodatkowo po meczu prasę obiegły doniesienia o konflikcie na linii zawodnicy-trener. Już dziennikarze zdawali się szykować na szybkie zwolnienie trenera, a nic z tego nie wyszło. Jeśli były jakieś nieporozumienia w szatni, to podejrzewam że bardzo szybko wygasił je prezes klubu. Zespół zaczął grać coraz lepiej i ostatecznie skończył na czwartym miejscu, całkiem niezłym biorąc pod uwagę ten słaby start i burzę medialną. Dodatkowo całkiem udanie Groclin reprezentował Polskę w pucharach. Co prawda do fazy grupowej się nie przedarł, ale odpadł jako ostatni z polskich zespołów.

PGE GKS Bełchatów
Tak się zastanawiam czy użyć słowa rozczarowanie, czy nie. Wysoki budżet, dobry skład, a wyniki takie średnie. Szybkie pożegnanie się z pucharami europejskimi (polskie kluby zrobiły zawrotne 1,667 punktu do rankingu, ale spokojnie, gorzej było dwa lata temu) i jednak słabe wyniki w lidze. Nie sądzę, że bełchatowianie włączą się do walki o obronę drugiego miejsca w lidze, bo może strata nie jest tak duża, ale czołowi zawodnicy mogą zmienić klub, zwłaszcza że pierwsza trójka raczej się solidnie będzie wzmacniać. Nawet jeśli oni pozostaną w klubie, to jednak przeskoczenie Legii, Lecha czy Korony może być trudnym zadaniem, bo każda z tych drużyn będzie chciała zająć co najmniej drugie miejsce, a może nawet powalczyć z Wisłą.

Górnik Zabrze
Pozytywna niespodzianka, bo zanotować taki postęp w porównaniu z ubiegłym sezonem to osiągnięcie. Rok temu Górnik zakończył sezon na miejscu 14, gromadząc tylko 25 punktów. Teraz, po 17 spotkaniach, drużyna ma 24 punkty i zajmuje bezpieczne, ósme miejsce. Spadek absolutnie nie grozi, bo w Zabrzu powstał zbyt silny skład, ale na walkę o wyższe miejsca w tabeli jest on jednak za słaby. Dowodzi tego chociażby zdobycz punktowa na wyjazdach, tylko pięć oczek w ośmiu spotkaniach to za mało, żeby walczyć o coś więcej. Właściwie nie ma za bardzo szans na to, by walczyć o miejsce wyższe niż ósme. Każda z drużyn, będących przed Górnikiem, wydaje się o wiele mocniejsza i potrzebne są spore inwestycje w skład, żeby je przeskoczyć. Te drużyny, które są za Górnikiem, będą raczej bronić się przed spadkiem i nic nie wskazuje na to, że któraś z nich nagle wysforuje się przed szereg. Ta pozycja w środku stawki, to maksimum na co realistycznie stać zabrzan i zadaniem na wiosnę powinno być jej utrzymanie i dalszy rozwój młodych zawodników.

Jagiellonia Białystok
Okazało się, że to najsilniejszy beniaminek, który powinien wiosną spokojnie pozostać w lidze. Jagiellonia bardzo konsekwentnie gromadziła punkty i w nagrodę zajmuje wysokie, dziewiąte miejsce. Udało się stworzyć ciekawy skład i mam nadzieję, że problemy finansowe, o których pisała prasa, nie będą miały wpływu na klub. Ten zespół ma potencjał, żeby być solidnym ligowym średniakiem, może nawet z aspiracjami na coś więcej i jeśli dojdzie do tego solidne zaplecze finansowe, to w Białymstoku nie powinni martwić się o pozostanie w lidze.

Korona Kielce
Chyba nie do końca wszystko funkcjonuje tak, jak tego sobie życzy zarząd i kibice. Wydawało się przed sezonem, że Korona powalczy minimum o drugie miejsce i do 12 kolejki wydawało się, że to będzie możliwe. Wtedy Korona zajmowała drugie miejsce, miała cztery punkty straty do Wisły i tyle samo przewagi nad Legią, właśnie miała serię dziewięciu spotkań bez porażki, z których wygrała osiem. No i wtedy wszystko się posypało, w następnych pięciu spotkaniach Korona wygrała tylko raz i efekt tego widzimy w aktualnej tabeli. Piętnaście punktów straty do Wisły nie pozostawia złudzeń, że walka o pierwsze miejsce w tabeli nie będzie realna. W tym momencie trzeba się zacząć martwić o drugie miejsce w tabeli i awans do pucharów, bo to w tym momencie jedyna szansa, po odpadnięciu z Pucharu Polski. Wypadałoby sięgnąć mocniej do kieszeni i kupić dwóch-trzech, może nawet czterech dobrych zawodników, reprezentantów kraju, albo wyróżniających się graczy w danej lidze. W przeciwnym razie obawiałbym się, że Korona nie przeskoczy pewnego poziomu i zawsze będzie za słaba, żeby walczyć z tymi najlepszymi. Niepokojąca jest zwłaszcza ta słabość mentalna drużyny, która gaśnie gdy nie wiedzie się na boisku. Zaradzenie tej przypadłości powinno być jednym z priorytetów na zimę, zwłaszcza że konkurencja zapowiada wzmocnienia.

Lech Poznań
Niby jest lepiej, bo trzecie miejsce po rundzie jesiennej, ale jednocześnie gorzej, bo nawiązanie walki o tytuł z Wisłą nie wydaje się możliwe w żaden sposób. Dobra gra na swoim boisku nie wystarczy, żeby wygrać ligę, a Lech zawodzi poza Poznaniem. Osiem punktów w ośmiu spotkaniach to za mało jak na klasową drużynę, zwłaszcza jak się to porówna do Jagiellonii, która zdobyła siedem punktów w meczach wyjazdowych. Trenera Smudę rozgrzeszają w pewnym stopniu kontuzje zawodników z formacji defensywnej, ale jednak Lech nie prezentuje moim zdaniem tego potencjału, który posiada. Drugiego Widzewa nie da się zbudować, a inne kluby poszły dość znacznie do przodu. Co prawda Lech będzie miał chyba lepszy wynik niż rok temu (zwłaszcza jeśli się wzmocni), ale dwa czołowe miejsca to jednak za wysokie progi.

Legia Warszawa
Dobrze zaczęli (od siedmiu zwycięstw) i dobrze skończyli (cztery wygrane i remis w pięciu ostatnich meczach). Zawalili środek sezonu, kiedy wygrali tylko raz w pięciu spotkaniach (cztery porażki i każda 0:1) i stracili momentalnie dystans do Wisły. Biorąc pod uwagę jak bardzo Wisła jest rozpędzona, o jakich wzmocnieniach w przerwie zimowej spekuluje prasa, trudno sobie wyobrazić, że Legię jeszcze stać na nawiązanie walki o tytuł. Trzeba się raczej skoncentrować na utrzymaniu drugiego miejsca w lidze, co pozwoli zagrać w pucharach europejskich i rozwinięciu potencjału Takesure'a Chinyamy. Na razie napastnik Legii dysponuje przede wszystkim potencjałem i potrzebuje swoistego oszlifowania i uformowania w dobrego napastnika. Jeśli się to powiedzie przez zimę, a gra obronna zostanie na swoim wysokim poziomie (to w końcu najlepsza defensywa w lidze), to Legia spokojnie zajmie drugie miejsce i będzie czekać na potknięcia Wisły.

Łódzki Klub Sportowy
Zawodnikom tego klubu chyba nikt nie powiedział, że piłka nożna polega na strzelaniu bramek. Przede wszystkim na strzelaniu, bo nawet dość dobra gra w defensywie nie zapewni wysokiego miejsca w tabeli. To jest swoją drogą dość ciekawe, bo z reguły zespoły walczące w dole tabeli wyróżniają się przede wszystkim fatalną defensywą, tracącą tyle bramek, że nawet najlepszy duet napastników na świecie miałby kłopoty z wyciągnięciem zespołu z miejsc spadkowych. W ŁKS jest inaczej, zawodzą napastnicy i to w bardzo wyraźny sposób i aż strach pomyśleć co by się stało, gdyby zimą odszedł Cristiano Ronaldo z Łodzi, czyli Łukasz Madej. Trzy bramki (dwie z karnych co prawda) i dobra gra ofensywna w tych skrótach meczów, które widziałem, ciągną grę zespołu. Zadanie władz klubu na okres zimowy jest dość proste: kupić, wypożyczyć, porwać z innego klubu, wychować, no nieważne w jaki sposób, ale postarać się o napastnika, który strzeli te 5-6 bramek w rundzie. Wtedy może byłaby jeszcze szansa na uratowanie się przed spadkiem. Jednak jeśli napastnicy łódzkiej drużyny podtrzymają swoją nieskuteczność, to druga liga będzie niemal pewna. Już raz ŁKS urwał się ze stryczka, wygrywając w ostatniej kolejce w Chorzowie z Polonią Bytom, drugi raz może się nie udać.

Odra Wodzisław Śląski
W przypadku Odry okazało się, że zmiana trenera jednak czasami jest potrzebna. Z Mariuszem Kurasem za sterem zespół zdobył tylko sześć punktów, z Januszem Białkiem trzynaście i dzięki temu zajmuje 10 miejsce i ma w miarę bezpieczny dystans do miejsc spadkowych. Wszystko wskazuje więc na to, że Odra zapewni sobie spokojne pozostanie w lidze. Trudno powiedzieć coś więcej o tej rundzie Odry, bo poza zwycięstwem na Łazienkowskiej nie było właściwie żadnych, zapadających w pamięć, momentów. Na uwagę zasługuje jednak to, że Odra jest jedną z trzech drużyn, które zdobyły więcej punktów na obcych stadionach (rzecz jasna odliczając drużyny bezdomne, wynajmujące stadiony), niż u siebie. Co prawda w przypadku Odry to tylko 9 do 10 punktów, a ŁKS i Zagłębie Lubin mają lepszy ten współczynnik, ale fakt jest faktem.

Polonia Bytom
Przed sezonem można było założyć, że to najsłabszy beniaminek ze wszystkich, które awansowały. Media sobie poużywały do woli, zwłaszcza gdy zespół notował bolesne porażki na wyjeździe, ale w 9 i 10 kolejce Polonia sprawiła dwie sensacje. Pokonanie najpierw mistrza Polski, a potem wicemistrza i to na jego boisku, poprawiło atmosferę wokół klubu i wydawało się, że Polonia może spokojnie myśleć o pozostaniu w lidze. Końcówka sezonu nie była jednak taka, jakiej oczekiwano w klubie, bo zespół przegrał cztery ostatnie mecze, a dwa powinien wygrać. Zwłaszcza porażka z ŁKS była bardzo bolesna i dotkliwa, bo może ona na koniec sezonu mieć bardzo negatywne konsekwencje. Po pierwsze łodzianie mają wciąż nadzieję na pozostanie w lidze, po drugie te trzy punkty na koniec mogą decydować o miejscu w tabeli. Patrząc jednak na ten sezon, trudno być optymistą. Polonia nie ma nawet własnego stadionu, sytuacja finansowa nie jest dobra, przynajmniej tak można przeczytać w prasie, a skład nie daje gwarancji, że uda się pozostać w lidze. Polonia organizacyjnie i sportowo jest po prostu drużyną drugoligową. Może nastąpi jakiś cud i zespół da radę pozostać w lidze, ale w takim wypadku prawdziwym testem będzie następny sezon, kiedy do ligi wrócą silne beniaminki.

Ruch Chorzów
O tej drużynie mówiło się chyba najwięcej przed sezonem. Problemy z licencja sprawiły, że Ruch nie został dopuszczony do gry w OE, potem decyzję zmieniono, a w pierwszym spotkaniu chorzowianie rozbili zdobywcę Pucharu Polski na jego stadionie 4:1. Potem Ruch wygrał w trzeciej kolejce i skończyły się dobre wyniki. Następne zwycięstwo to dopiero dwunasta kolejka, ale dziennikarzy tak zauroczyło to zwycięstwo z Groclinem, czy w miarę dobra gra na Legii, że przez długi czas Ruch był chwalony. Pod koniec rundy zaczęto nadrabiać krytykę i pojawiły się nawet głosy o zwolnieniu Dušana Radolský'ego. Moim zdaniem to byłaby bardzo zła decyzja, tak postępując nigdy nie stworzy się dobrego zespołu. Ruch jest w miarę dobrej sytuacji, co prawda wygrał tylko cztery spotkania, ale sprawia wrażenie mocniejszego zespołu niż inne drużyny walczące o pozostanie w lidze i jeśli tylko do wiosny nie podejmie się jakichś drastycznych decyzji (zmiana szkoleniowca, wyprzedanie połowy składu etc.), to chorzowianie powinni spokojnie pozostać w lidze.

Widzew Łódź
Spodziewałem się czegoś lepszego po drużynie Widzewa i nie mam na myśli tylko zamieszania z aferą korupcyjną. Wydawało mi się że ten skład, który jest w Łodzi, spokojnie da sobie radę z utrzymaniem się w lidze, więc czternaście punktów na półmetku trzeba uznać za rozczarowanie. Normalnie napisałbym, że wiosną będzie lepiej, bo Widzew mimo wszystko i tak wydaje się mocniejszy niż zespoły z Bytomia, Sosnowca, czy sąsiadami z Łodzi, ale niestety pojawia się wątek korupcyjny. Ukaranie klubu degradacją może rozbić klub i to tak, że trudno będzie go odbudować. Na osobne potraktowanie zasługuje duma ligi tej, czyli powrót do kraju Grzegorza Piechny. Wydawało się w momencie, gdy Widzew finalizował ten transfer, że to bardzo dobre pociągnięcie, w końcu to były król strzelców, zawodnik który ma naturalną łatwość strzelania bramek. Nic z tego jednak nie wyszło, bo bramek zero, zapamiętamy występy Piechny głównie z powodu dyskwalifikacji, a sam transfer jest faworytem w kategorii "najgorszy transfer roku".

Wisła Kraków
Co tu napisać o drużynie, która zmiotła konkurencję i ma dziesięć punktów przewagi nad drugim zespołem. Wypominanie w tym momencie, że na początku sezonu Wisła niepoważnie potraktowała ligę, wybierając występy w Chicago Trophy (i bijąc Sevillę) nie za bardzo wypada. Sprawa tytułu jest praktycznie rozstrzygnięta, krakowianie musieliby doznać potężnego kryzysu, trwającego kilka kolejek, a reszta drużyn musiałaby zacząć regularnie wygrywać. Jedno i drugie jest mało prawdopodobne, a jeśli Wisła wzmocni się zimą pod kątem UCL, to na krajowym podwórku nikt jej nie będzie w stanie zagrozić.

KGHM Zagłębie Lubin
Mistrz Polski, który nie ma praktycznie żadnych szans na obronę tytułu. Ta runda to spore rozczarowanie, bo jednak od mistrza Polski trzeba wymagać więcej. W europejskich pucharach nie udało się pokonać Steauy, czy zdobyć choćby punkcika do rankingu. Na krajowym podwórku zespół fatalnie prezentował się na swoim stadionie, gdzie wygrał tylko trzy mecze (dla porównania w poprzednim sezonie, zespół nie przegrał ani razu u siebie i wygrał 10 spotkań) i dobra gra na wyjazdach nie mogła tego zniwelować. Po drodze były jeszcze nieporozumienia z polskim Mourinho, który najpierw wymyślił nieudany diament na mecze pucharowe, potem dał się nabrać na szejka (słynne negocjacje z LA Galaxy za pośrednictwem dziennikarzy SE), a w końcu zwolnienie trenera. Na koniec sezonu klub otrzymał kolejną przykrą wiadomość, może zostać zdegradowany za udział w aferze korupcyjnej, co dopełnia obrazu tej rundy. Jeśli zimą zespół się rozpadnie (bo wielu zawodników na pewno będzie kuszonych przez inne kluby) i zostanie dodatkowo ukarany degradacją, to może być koniec tego Zagłębia mistrzowskiego. Zacznie się etap budowania nowej drużyny, już w drugiej lidze, która może kiedyś nawiąże sukcesami do tej.

Zagłębie Sosnowiec
Spadkowicz za udział w aferze korupcyjnej. Teoretycznie mieli jeden z silniejszych składów, jak na beniaminka i można było zakładać, że mimo punktów minusowych dadzą radę spokojnie zająć miejsce minimum czternaste, wygrać ewentualny baraż i jednak spaść tylko do drugiej ligi. Początek sezonu zdawał się to nawet potwierdzać, co prawda sosnowiczanie zaczęli od trzech porażek wyjazdowych, ale dwa pierwsze mecze u siebie (no, w roli gospodarza) zakończyli zdobyciem sześciu punktów, wyszli z minusa i wydawało się, że zaczną iść w górę tabeli. Jednak to drugie zwycięstwo, z Jagiellonią jeszcze w sierpniu, było ostatnią wygraną w tym sezonie. Potem zespół zremisował jeszcze dwa razy, a pozostałe mecze przegrał i teraz jest w fatalnej sytuacji. Nie pomógł nowy stadion, gdzie najpierw nie działał drenaż, potem światło, a na końcu drużyna i siedem punktów straty do ŁKS, a dziesięć do miejsc bezpiecznych, to już naprawdę poważny powód do niepokoju. Na wyjazdach drużyna nie zdobyła choćby punktu (rzecz jasna nie licząc meczów, gdy sosnowiczanie wynajmowali stadion) i jeśli to nie zostanie poprawione, to miejsca 15-16 są niemal pewne.


Statystyki (mam nadzieję, że się nie pomyliłem)
Zachowane czyste konta:
Legia i Wisła - 10
GKS i Korona - 8
Górnik, Groclin, ŁKS i Odra - 6
Cracovia, Jagiellonia, Lech, Polonia i Widzew - 5
Ruch - 4
Zagłębie Sosnowiec - 3
Zagłębie Lubin - 2
Zaskakujące jest ostatnie miejsce lubinian, którzy może tracą mało bramek, ale za to praktycznie w każdym meczu.

Liczba meczów bez strzelonej bramki:
Wisła - 1 (w Bełchatowie)
Górnik i Lech - 3
Zagłębie Lubin - 4
Groclin, Korona, Legia, Odra i Widzew - 5
GKS, Jagiellonia i Ruch - 6
Cracovia i Zagłębie Sosnowiec - 9
Polonia - 10
ŁKS - 12

Mistrzowie własnego boiska:
Lech - 25 punktów
Wisła - 24 punktów
Legia - 22 punkty
To chyba jedyna klasyfikacja, w której Wisła nie wygrywa, a nie wygrywa dlatego, że rozegrała jedno spotkanie u siebie mniej, niż Lech.

Najgorsi u siebie:
ŁKS - 4 punkty
Zagłębie Sosnowiec - 8 punktów
Odra - 9 punktów
W przypadku ŁKS oklepany zwrot "atut własnego boiska" nabiera innego znaczenia.

Mistrzowie wyjazdów:
Wisła - 23 punkty
Groclin, Legia, Zagłębie Lubin - 15
Korona - 13
A to niespodzianka, znowu Wisła na czele.

Najgorsi na wyjazdach:
Zagłębie Sosnowiec - 0 punktów
Cracovia - 3 punkty
Widzew i Polonia - 4 punkty
Przynajmniej Sosnowiczanie się konsekwentni w tym, co robią.

1 komentarz:

  1. czesc wlasnie odczytalem twoja wiadomosc :) dzieki za chec wymiany czekam na wstawienie moich linkow www.bochum-fans.blogspot.com i www.gwiazdy-prywatnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń