Po rozmowie z prezesem klubu, obie strony doszły do wniosku że najlepszym rozwiązaniem dla obu stron będzie rozstanie się (czyli po prostu został zwolniony). Z jednej strony rozumiem decyzję, bo Derby gra bardzo słabo, zgromadziło tylko sześć punktów w 14 meczach i zasłynęło na razie dotkliwymi porażkami (0:4 z Tottenhamem, 0:6 z Liverpoolem, po 0:5 z Arsenalem i West Hamem), ale z drugiej nie widzę nikogo, kto mógłby uratować klub przed spadkiem, a zgodziłby się pracować na Pride Park. Prawdziwym problemem są zawodnicy, bo Derby ma dziury w każdej formacji. Tu nic nie funkcjonuje dobrze i nie daje nadziei na poprawę losu, ale to nic dziwnego, skoro praktycznie nie wzmocniono składu. Davies mówił o sześciu zawodnikach, którzy mieliby trafić do klubu zimą, ale nie wiem, kto zgodziłby się na przejście do Derby, całkiem możliwe że w styczniu pewnego spadkowicza. Myślałem, że szkocki menadżer zostanie do końca sezonu, tak aby przebudować skład już z myślą o występach w Championship, a potem po roku wróci już z mocniejszym zespołem, ale jak widać w klubie mieli inne zdanie na temat przyszłości. Czas pokaże, czy podjęli dobrą decyzję, na razie wydaje się, że bardzo złą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz