środa, 2 maja 2007

Puchar dla Groclinu

Mecz rozgrywany 1 maja w południe musi mieć w sobie coś z atmosfery pikniku. Byłem sceptycznie nastawiony do oglądania tego spotkania (bo transmisję robił TVN), jednak po ściszeniu dało się w miarę przyjemnie oglądać, żeby tylko tak nachalnie nie promowano pewnej platformy cyfrowej, to naprawdę byłoby miło. Przed meczem dość zdecydowanie faworyta upatrywano w kielczanach, którzy są przecież wyżej w ligowej tabeli, a omawiając szanse Groclinu koncentrowano się na krytykowaniu rotacji w składzie, czy podkreślaniu, że w drodze do finału grodziszczanie pokonali tylko jedną drużynę z OE. Sam mecz zaczął się od chaotycznych i nieuporządkowanych ataków Korony, co w pewien sposób się zemściło po kwadransie. Tak właściwie tę bramkę pozwolił sobie strzelić Maciej Mielcarz, a utrata gola bardzo negatywnie odbiła się na graczach Korony. Nerwowość i chęć natychmiatowego niemal odrobienia strat doprowadziła do czerwonej kartki dla Mariusza Zganiacza, który był już upomniany żółtą kartką, jednak postanowił zarobić drugą w wyjątkowy bezsensowny sposób. Od tego momentu Groclin praktycznie spokojnie kontrolował grę, gdyby piłkarze byli skuteczniejsi, to Korona mogłaby przegrywać kilkoma bramkami. Gry ofensywnej Korony praktycznie nie było, bardzo dobrze grająca druga linia grodziszczan kasowało w zarodku niemal wszystkie ofensywne akcje kielczan, którzy i tak grali tak, jakby zupełnie nie wierzyli w mozliwość odrobienia strat. Finał wygrał zespół zdecydowanie lepszy, grający dużo dojrzalej i efektywniej. Korona na tle zwycięzców wypadła bardzo słabo, co chyba jest znakiem kryzysu w zespole. W takiej dyspozycji, walka o drugie miejsce w tabeli na koniec sezonu, wydaje się być zadaniem ponad siły kielczan. Trzecie miejsce da prawo gry w Pucharze Intertoto, ale dla praktycznie wszystkich drużyn to tylko dodatkowy kłopot i skrócenie wakacji, po jakże ciężkim i wyczerpującym sezonie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz