wtorek, 6 marca 2007

Czas na rewanże

Dziś i jutro poznamy osiem zespołów, które zakończą swoją przygodę z UCL w tym sezonie, lub jak kto woli, osiem drużyn które zostaną jeszcze w grze. Na pierwszy plan wybija się spotkanie na Anfield, gdzie Liverpool podejmie Barcelonę. Gospodarze mają bardzo dobrą sytuację przed rewanżem, ale ich stadion został zdobyty w sobotę przez Man Utd (wcześniejszych porażek z Arsenalem nie liczę, bo wtedy grał rezerwowy skład). Barcelona z kolei nie ma niczego do stracenia, odpadnięcie na tym etapie rozgrywek to dla triumfatora poprzedniej edycji pewna ujma, ale w dwóch ostatnich sezonach obrońca trofeum odpadał właśnie teraz. Oba kluby przegrały swoje ostatnie spotkania ligowe, ale Barcelona w meczu z Sevilla wypadła chyba gorzej, niż Liverpool w meczu z Man Utd. Goście zaprezentują najprawdopodobniej swój niesamowity potencjał ofensywny, gdzie w ustawieniu 3-4-3 zobaczymy w ataku magiczny trójkąt Ronaldinho-Eto'o-Messi, wspierany przez Deco, Iniestę i Xaviego. Gospodarze najprawdopodobniej stworzą szczelny blok defensywny i kto wie czy nie spróbują, korzystając z szybkich napastników, boleśnie kontrować Barcę. Zobaczymy też, który menadżer zespołu potrafi lepiej przygotować swój zespół do takiego starcia, bo bardzo duży wpływ na wynik meczu mogą mieć ich słowa wypowiedziane w szatni przed meczem, czy w jego przerwie. Dla kibica piłki nożnej najlepszym rozwiązaniem będzie gol dla gości zaraz na początku spotkania, bo to skłoni obie strony do żywszej gry.
W pozostałych dzisiejszych spotkaniach mamy dwóch faworytów - Olympique Lyonnais i londyńską Chelsea oraz jednego pół-faworyta, czyli włoski Inter. Dlaczego Inter a nie Valencia? Bo to goście mają mocniejszy zespół, zdolny do tego, by strzelic nawet kilka bramek na wyjeździe. Ich największym rywalem będą nerwy, bo rzucenie się do ataku od pierwszej minuty nie przyniesie im sukcesu, ale jeśli zagrają spokojnie, z wiarą we własne umiejętności, to powinni awansować.
Jutro mamy dwóch faworytów, z czego Man Utd może się praktycznie czuć zwycięzcą konfrontacji z Lille, a Milan jest tego bardzo bliski w meczu z Celticiem. Najprawdopodobniej z Polaków wystąpi tylko Artur Boruc, Maciej Żurawski jest wciąż kontuzjowany. Mecz Arsenalu z PSV zapowiada się ciekawiej niż można było przypuszczać, bo Thierry Henry może nie wystąpić w tym spotkaniu, a Kanonierzy tracą bez swojego kapitana wiele ze swojej wartości. Francuz najprawdopodobniej będzie w meczowej 18, ale to czy zagra zależy od wysiłków sztabu medycznego na Emirates. Ostatnie spotkanie, które będziemy mogli zobaczyć w TVP, to konfrontacja Bayernu z madryckim Realem. Goście wystąpią bez Jose Antonio Reyesa i Davida Beckhama (kontuzje w ostatnim meczu wykluczą ich na okres 4-6 tygodni). Podejrzewam że Fabio Capello ustawi swój zespół bardzo defensywnie, kurczowo broniąc zaliczki z pierwszego spotkania, a to może zgubić Królewskich, bo Bayern jest w stanie strzelić tego jednego gola (zwłaszcza że Fabio Cannavaro nie sprawia wrażenia pewnego punktu defensywy).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz