Rozpocznie swoją pracę 30 grudnia (a więc po meczu z Birmingham) od spotkania z Chelsea na Craven Cottage, czyli najprawdopodobniej zacznie pracę z klubem od porażki. Z jednej strony Fulham podpisało kontrakt z bardzo doświadczonym menadżerem, który pierwszy klub objął w 1976 roku, a po drodze prowadził Inter Mediolan (nawet dwa razy). Z drugiej strony minusów jest jakby ciut więcej. Zdobył wiele tytułów mistrzowskich, ale w Szwecji, a ostatni w 1989, jeśli zaufać Wiki. Wtedy liga szwedzka była wysoko w rankingu UEFA (w okolicach 10 miejsca), ale minęło już od tej chwili prawie 20 lat. Prowadził także reprezentację Szwajcarii, nawet z sukcesami (awans do finałów w USA w 1994 i na EURO 1996), ale piłka reprezentacyjna to nie to samo, co prowadzenie drużyny ligowej. W Premier League pracował raz, w Blackburn Rovers. W pierwszym sezonie doprowadził zespół do szóstego miejsca w tabeli, w drugim został zwolniony w grudniu, ale zespół i tak spadł z ligi. Roy Hodgson zasłynął wówczas transferem Kevina Daviesa za £7.5m. Ten zakup znalazł się na 27 miejscu na liście 50 najgorszych transferów w Premier League według Times Online, bo zawodnik strzelił tylko jednego gola w całym sezonie ligowym. Po tym znów Hodgson pracował poza Anglią, a całkiem niedawno miał bliskie spotkania z reprezentacją Polski. Jako selekcjoner Finlandii rozpoczął eliminacje do EURO 2008 zwycięstwem w Bydgoszczy i prawie awansował do finałów. To chyba jedyna rzecz, która łączy go z poprzednikiem, bo Lawrie Sanchez także był blisko awansu, ale zrezygnował przed końcem eliminacji.
Reasumując z jednej strony mamy bardzo doświadczonego menadżera, który wie na czym polega ten zawód. Z drugiej strony prawie 10 lat nie prowadził klubu w Anglii, a Premier League bardzo się zmieniła w tym czasie. Doświadczenie i reputacja powinny pomóc przebudować skład w styczniu, ale problemem mogą być pieniądze. Lawrie Sanchez wydał przed sezonem około £20m na zawodników, którzy generalnie zawodzą i w zimowym okienku trudno będzie wygospodarować kolejne fundusze na zakupy. Na razie zespół jest w zgodnej opinii bukmacherów kandydatem do spadku i ciekawe, co wymyśli nowy menadżer. Spadek klubu do Championship byłby poważnym ciosem i całkiem możliwe, że Fulham mogłoby wrócić nawet tam, gdzie było zaledwie kilka sezonów temu (w sezonie 1998/1999 Fulham i Walsall awansowały z League One, swoją drogą wtedy w League One były również Wigan, Reading i Man City, a wcześniej, trzy lata, Fulham grało o klasę niżej).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz