Ledwie napisałem notkę, że upatruję Werder jako faworyta dwumeczu z Espanyolem, a już niemiecki zespół praktycznie stracił szansę na awans. Ja rozumiem, że mecz można przegrać, ale porażka 3:0 rozstrzyga na 95% losy rywalizacji. Dodatkowo Tim Wiese obejrzał czerwoną kartkę i nie zagra na Weserstadion, a to jest podstawowy bramkarz niemieckiej drużyny w tych rozgrywkach. W statystykach nie wygląda to źle, w strzałach 14-10, w celnych 7-5, posiadanie piłki 41-59 (na korzyść Werderu), a wynik tragiczny. Pierwsza bramka po stałym fragmencie gry, druga stracona w taki sam sposób, trzecia po kontrze i po meczu. Spodziewałem się lepszej gry po niemieckim zespole, ale przełomowa była 58 minuta, w której bramkarz Werderu zobaczył czerwoną kartkę. Do tego momentu goście w miarę grali w piłkę, stwarzali sobie sytuacje dążąc do wyrównania. Druga bramka, stracona w 50 minucie, zachwiała drużyną, ale przecież niczego jeszcze nie przesądzała. Czerwona kartka i konieczność gry w osłabieniu już tak, a starający się strzelić choć jednego gola Werder, został skarcony trzecią bramką. Trochę szkoda, że ta bramka dla gości nie padła, bo to dawałoby jakieś nadzieje na emocjonujący mecz w rewanżu, a tak będziemy mieli spotkanie praktycznie o nic. Co prawda strzelenie trzech bramek jest jak najbardziej możliwe, ale będzie bardzo trudne, zwłaszcza że Espanyol przyjedzie bronić wyniku wszelkimi sposobami. W drugim meczu Osasuna pokonała Sevillę, ale tylko 1:0. Tak skromna zaliczka może nie wystarczyć w rewanżu, ale skoro w pierwszym meczu jest niepodzianka, czemu nie może być jej też w drugim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz