Jak wygląda liga po zimowej przerwie? Jest lekko zaspana. Na rozbudzonych wyglądają gracze drużyny z Bełchatowa, którzy zaaplikowali Górnikowi z Łęcznej sześć bramek, z drugiej strony goście grali już od 16 minuty w 10, a od 62 w 9 i właśnie wtedy stracili połowę bramek. Bardzo dobry debiut zaliczył Costly, ciekawe czy w następnych spotkaniach sprawdzi się jako Matusiak bis.
Równie rozbudzona jest krakowska Wisła, która odniosła pierwsze w tym sezonie (tak w sezonie, nie w rundzie) zwycięstwo na wyjeździe. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Jean Paulista, mający udział w trzech bramkach no i udany debiut, okraszony bramką i kilkoma dobrymi zagraniami, zaliczył Patryk Małecki.
Inne zespoły z czołówki wystartowały bez jakichś zachwytów. Korona w meczu z Arką przeważała, gniotła i momentami tłamsiła zespół z Gdyni, ale kolejne bramki już nie padły. Jakbym miał szukać analogii z Premiership, powiedziałbym że grali trochę jak Arsenal, za dużo czasami kombinowania i zabaw z piłką. Zagłębie Lubin wygrało swoje spotkanie, ale z relacji prasowych wydaje się, że zespół gospodarzy nie zachwycił w meczu z Odrą. Z drugiej strony licza się trzy punkty, o słabej grze nikt nie będzie pamiętał za kilka tygodni.
Jedyny zespół z czołówki, który zanotował falstart, to warszawska Legia. Mecz z Cracovią pokazał, że napastnicy warszawskiego klubu mają jednak spore problemy z umieszczeniem piłki w bramce rywali. Wbrew temu, co mówił komentator C+ Grzegorz Mielcarski (że mecz był wyrównany), Legia miała dużą przewagę. Obraz gry się zmienił dopiero w momencie pojawienia się na boisku Piotra Gizy, ale wcześniej były fragmenty, gdzie piłka praktycznie nie opuszczała połowy gospodarzy. Tylko co z tego, napastnicy Legii razili nieporadnościa, bardzo dobry mecz rozgrywał Marcin Cabaj i to wystarczyło, żeby Legia straciła dwa punkty. Zastanawiam się, kiedy Legia zdecyduje się w obliczu słabej formy swoich napastników na ustawienie 4-5-1, bo akurat pomoc warszawskiego klubu jest tą formacją, która chyba jest obecnie najsilniejsza.
Od falstartu zaczął też poznański Lech, bo remis w meczu z Wisłą Płock nie jest żadnym sukcesem. Strata punktów niejako na własne życzenie, bo gracze poznańskiego zespołu także nie potrafili wykorzystać stwarzanych sytuacji. W pozostałych dwóch spotkaniach Groclin zremisowaął bezbramkowo z Widzewem (tylko żeby to nie zapowiadało, że większość meczów zespołu z Grodziska skończy się takim wynikiem), a w słabym meczu, słaby ŁKS pokonał w Szczecinie jeszcze słabszą Pogoń.
Reasumując zimy nie było, a ligowcy z większości klubów jednak zapadli w sen zimowy.
Równie rozbudzona jest krakowska Wisła, która odniosła pierwsze w tym sezonie (tak w sezonie, nie w rundzie) zwycięstwo na wyjeździe. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Jean Paulista, mający udział w trzech bramkach no i udany debiut, okraszony bramką i kilkoma dobrymi zagraniami, zaliczył Patryk Małecki.
Inne zespoły z czołówki wystartowały bez jakichś zachwytów. Korona w meczu z Arką przeważała, gniotła i momentami tłamsiła zespół z Gdyni, ale kolejne bramki już nie padły. Jakbym miał szukać analogii z Premiership, powiedziałbym że grali trochę jak Arsenal, za dużo czasami kombinowania i zabaw z piłką. Zagłębie Lubin wygrało swoje spotkanie, ale z relacji prasowych wydaje się, że zespół gospodarzy nie zachwycił w meczu z Odrą. Z drugiej strony licza się trzy punkty, o słabej grze nikt nie będzie pamiętał za kilka tygodni.
Jedyny zespół z czołówki, który zanotował falstart, to warszawska Legia. Mecz z Cracovią pokazał, że napastnicy warszawskiego klubu mają jednak spore problemy z umieszczeniem piłki w bramce rywali. Wbrew temu, co mówił komentator C+ Grzegorz Mielcarski (że mecz był wyrównany), Legia miała dużą przewagę. Obraz gry się zmienił dopiero w momencie pojawienia się na boisku Piotra Gizy, ale wcześniej były fragmenty, gdzie piłka praktycznie nie opuszczała połowy gospodarzy. Tylko co z tego, napastnicy Legii razili nieporadnościa, bardzo dobry mecz rozgrywał Marcin Cabaj i to wystarczyło, żeby Legia straciła dwa punkty. Zastanawiam się, kiedy Legia zdecyduje się w obliczu słabej formy swoich napastników na ustawienie 4-5-1, bo akurat pomoc warszawskiego klubu jest tą formacją, która chyba jest obecnie najsilniejsza.
Od falstartu zaczął też poznański Lech, bo remis w meczu z Wisłą Płock nie jest żadnym sukcesem. Strata punktów niejako na własne życzenie, bo gracze poznańskiego zespołu także nie potrafili wykorzystać stwarzanych sytuacji. W pozostałych dwóch spotkaniach Groclin zremisowaął bezbramkowo z Widzewem (tylko żeby to nie zapowiadało, że większość meczów zespołu z Grodziska skończy się takim wynikiem), a w słabym meczu, słaby ŁKS pokonał w Szczecinie jeszcze słabszą Pogoń.
Reasumując zimy nie było, a ligowcy z większości klubów jednak zapadli w sen zimowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz