czwartek, 15 maja 2008

Podsumowanie sezonu Premier League 2007-2008

Na początek wrócimy do prognoz przedsezonowych (klik), żeby pokazać, jak bardzo się nie znam na Premier League, jak również tych dotyczących mistrzostwa (klik) i spadku: klik i klik Mówiąc poważnie, trudno jest przed startem rozgrywek zgadnąć, jaki będzie sezon w wykonaniu poszczególnych drużyn. Czasami decydującym momentem może być zwolnienie menadżera zaraz po pierwszych niepowodzeniach albo nagłe uwierzenie w swoje możliwości danego zawodnika, który wtedy staje się gwiazdą drużyny. Podejrzewam, że kibice i prasa nie wiedzą o wielu rzeczach, zwłaszcza tych ,które mają miejsce w szatni i w życiu osobistym graczy, a to przecież też ma wpływ na wyniki. Czasami wystarczy jeden mecz, by podbudować mentalnie drużynę na tyle, że będzie ona postrachem dla najlepszych albo jeden mecz może sprawić, że wszystko się rozsypie. Nic więc dziwnego, że prognozy przedsezonowe, jak i te w trakcie, nie zawsze mają pokrycie w faktach.
(poprawione 18 i 22 maja, usunąłem kilka małych błędów i nieścisłości, no i zlikwidowałem te tabelki, które rozjechały się po tym wpisie)



Arsenal
Poprzedni sezon: 4 miejsce; 68 punktów; stosunek bramek 63:35
Obecny sezon: 3 miejsce; 83 punkty; stosunek bramek 74:31

Puchar Ligi - porażka w półfinale z Tottenhamem
Puchar Anglii - porażka w piątej rundzie z Man Utd
Liga Mistrzów - porażka w ćwierćfinale z Liverpoolem

Prawdziwą drużynę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, a jak kończy sezon, parafrazując pewnego polskiego polityka tak można podsumować ten sezon Kanonierów. Przed rozpoczęciem rozgrywek wiele osób, pisząc przedsezonowe zapowiedzi, skazywało Arsenal na maksimum piąte miejsce, taki miał być efekt odejścia Thierry Henry'ego do Barcelony. Dwa pierwsze mecze sezonu zdawały się to potwierdzać. Męczarnie z Fulham i zwycięskie bramki w końcówce, potem remis z Blackburn. Zespół jednak poradził sobie z tym mini kryzysem i ruszył do walki narzucając ostre tempo. Pierwsza porażka przyszła dopiero siódmego listopada, w meczu UCL z Sevillą, ale awans z fazy grupowej był praktycznie zapewniony, więc nie było powodów do obaw. Pierwsza porażka w lidze to dziewiąty grudnia, spotkanie z nieobliczalną drużyną Boro. Ot, wypadek przy pracy. Potem zespół dalej wygrywał, ale zaczęły pojawiać się rysy w tym monolicie. 1:5 z Tottenhamem w Pucharze Ligi i towarzyszący temu konflikt dwóch napastników. 15 lutego napisałem notkę podsumowującą walkę o tytuł, wtedy Arsenal miał pięć punktów przewagi nad Czerwonymi Diabłami i wydawało się, że prawie wszystkie atuty w ręku. Dzień później nastąpiła jednak taka piękna katastrofa. Wyjazd na Old Trafford, zakończony dotkliwą porażką 0:4, zapoczątkował kryzys. W następnym spotkaniu tej fatalnej kontuzji doznał Eduardo da Silva. Doszły urazy innych graczy, które obnażyły słabość ławki rezerwowych Kanonierów, a efektem było jedno, niezwykle szczęśliwe, zwycięstwo w ośmiu meczach ligowych. To musiało przynieść taki efekt. Wydawało się, że może chociaż Arsenal spróbuje wygrać Ligę Mistrzów, jednak los nie był zbyt przychylny. Najpierw Milan, pokonany dość szczęśliwie błyskiem geniuszu Cesca Fabregasa. Potem Liverpool, najbardziej niewdzięczny rywal w UCL , jakiego można wylosować. Nie popisali się do końca sędziowie, ale w tym całym narzekaniu na arbitrów, brakuje choćby krótkiej refleksji nad zachowaniem się graczy Arsenalu. W pierwszym spotkaniu strzelają bramkę, po czym tracą całą przewagę zaledwie trzy minuty później. W drugim meczu podobnie, akcja marzenie Theo Walcotta, a minutę później Ryan Babel szturmuje sobie pole karne Arsenalu bez większych kłopotów ze strony defensywy Kanonierów. Wszystkie silne, klasowe drużyny, w takiej sytuacji (osiągnięcie przewagi dzięki większej liczbie bramek strzelonych na wyjeździe) zaparkowałyby momentalnie autobus w bramce i wzniosły nową Linię Maginota przed własnym polem karnym. Arsenal był na tyle uprzejmy, że pozwolił się w nim bawić graczom Liverpoolu. Owszem, karnego nie było, ale narzekanie na arbitra nie może zamaskować błędów z tego spotkania, popełnionych przez londyńczyków. Pierwsza bramka to błąd w kryciu przy stałym fragmencie gry. Druga bramka to czterech obrońców i jeden Fernando Torres. Trzeci gol to koszmarne gapiostwo, zbyt szybkie uwierzenie w to, że TheReds już leżą na deskach. To są błędy popełnione przez graczy i trenerów Arsenalu, nie przez sędziów, jednak te błędy arbitrów dały doskonałą wymówkę menadżerowi klubu. Nie da się ukryć, że Arsene Wenger zanotował właśnie trzeci sezon bez zdobycia jakiegoś trofeum, a dystans do Chelsea i Manchesteru United wydaje się powiększać z każdym rokiem. W piłce nożnej nie chodzi o wychowywanie młodych, zdolnych, ale o zdobywanie trofeów. To w ostatnich latach nie udaje się Kanonierom, między innymi dzięki takiej, a nie innej polityce transferowej Wengera. Arsenal przegrał ten sezon słabością składu, bo o ile pierwsze jedenastki były porównywalne do najlepszych, to rezerwy już nie. Wystarczy przypomnieć sobie mecz z Manchesterem United, kiedy Czerwone Diabły wprowadziły na boisko z ławki Andersona,Teveza i Giggsa, a Kanonierzy Walcotta, Bendtnera i Justina Hoyte'a. We wcześniejszym spotkaniu z Chelsea było bardzo podobnie, tylko że za tego ostatniego wszedł Diaby. W Chelsea natomiast weszli Belletti, Anelka i Obi. Jak w takich warunkach rywalizować z tą super wielką dwójką? Po prostu się nie da. To jest właśnie największe wyzwanie przed szkoleniowcem Arsenalu, wzmocnić skład, tak żeby mieć ławkę rezerwowych porównywalną z tymi najlepszymi. Inaczej Kanonierzy zawsze będą ćwierć, pół kroku za rywalami, a jeśli wysforują się na prowadzenie, to tylko na chwilę.

Aston Villa
Poprzedni sezon: 11 miejsce; 50 punktów; stosunek bramek 43:41
Obecny sezon: 6 miejsce; 60 punktów; stosunek bramek 71:51

Puchar Ligi - porażka w trzeciej rundzie z Leicester
Puchar Anglii - porażka w trzeciej rundzie z Man Utd

Jaka świetna progresja wyników, utrzymanie jej w przyszłym sezonie spowoduje, że Villa będzie mistrzem Anglii. Mówiąc poważnie, na pewno lepszy sezon niż poprzedni, widać już tą solidną podstawę na której można osiągać sukcesy. Martin O'Neill wykonuje sporą pracę, żeby klub mógł rywalizować z tymi najlepszymi. W końcówce zabrakło nieco siły składu, bo jest tylko miejsce dające prawo gry w Pucharze Intertoto , ale to tylko jest i tak sukcesem. Jednak w tym okienku klub czekają spore wyzwania. Po pierwsze wzmocnienia, po drugie utrzymanie wyróżniających się zawodników. Bez tego trudno będzie rywalizować z drużynami, które będą starały się zagrozić wielkiej czwórce. Na razie widać potencjał, ale to okienko transferowe może go zniweczyć.

Birmingham City
Poprzedni sezon: beniaminek - awans z 2 miejsca w Championship
Obecny sezon: 19 miejsce; 35 punktów; stosunek bramek 46:62

19 listopad odszedł z klubu Steve Bruce
28 listopad Alex McLeish nowym menadżerem
11 maja zespół został zdegradowany

Puchar Ligi - porażka w trzeciej rundzie z Blackburn
Puchar Anglii - porażka w trzeciej rundzie z Huddersfield

Spadek trochę na własne życzenie. Tylko przez cztery kolejki byli w strefie spadkowej, niestety dla nich, najważniejsza jest pozycja po ostatniej serii spotkań. Wiele złego zrobiło zamieszanie z Carsonem Yeungiem , który chciał kupić klub, ale po wielu tygodniach okazało się, że nie dysponuje on takimi środkami finansowymi, jakie były potrzebne do przejęcia klubu. To właśnie doprowadziło do odejścia z klubu Steva Bruce'a. Oczywiście nie wiadomo, czy on utrzymałby zespół w lidze, ale biorąc pod uwagę co osiągnął w Wigan, jego transfer (bo tak to można określić), był jednym z kamieni węgielnych spadku. Do tego doszły słabe wyniki w 2008 roku. Zaledwie trzy zwycięstwa nie pozwoliły na odskoczenie od strefy spadkowej, a mocny finisz innych rywali okazał się zabójczy. Porażka 1:5 w spotkaniu derbowym z Aston Villą niejako podsumowała ten rok.

Blackburn Rovers
Poprzedni sezon: 10 miejsce; 52 punkty; stosunek bramek 52:54
Obecny sezon: 7 miejsce; 58 punktów; stosunek bramek 50:48

Puchar Ligi - porażka w ćwierćfinale z Arsenalem
Puchar Anglii - porażka w trzeciej rundzie z Coventry
Puchar UEFA - porażka z Larissą w pierwszej rundzie

Okazuje się, że to taki ligowy średniak, za silny by walczyć o pozostanie w lidze, a za słaby, by bić się o zaszczyty. Mnie zespół trochę rozczarował, spodziewałem się czegoś lepszego, jakiejś realnej walki o miejsce dające prawo gry w pucharach. Niby byli blisko tego celu, ale jednak ciągle czegoś brakowało. W pucharach bardzo słabo. Larissa , jeszcze bez Macieja Żurawskiego, okazała się za silna w Pucharze UEFA, Coventry w FA Cup. W Pucharze Ligi było w miarę udanie, bo faworytom z Arsenalu napędzono sporo strachu (porażka 2:3), ale wymiernych korzyści to nie daje. Po raz kolejny udało się dobrze kupić napastnika, Roque Santa Cruz miał naprawdę udany debiut w Anglii. Niestety, słabszy sezon zanotował Benni McCarthy, co chyba nie pozwoliło osiągnąć takiego miejsca w tabeli, na jakie liczono w klubie.

Bolton Wanderers
Poprzedni sezon: 7 miejsce; 56 punktów; stosunek bramek 47:52
Obecny sezon: 16 miejsce; 37 punktów; stosunek bramek 36:54

17 października odszedł z klubu Sammy Lee
25 październik Gary Megson nowym menadżerem

Puchar Ligi - porażka w czwartej rundzie z Man City
Puchar Anglii - porażka w trzeciej rundzie z Sheff Utd
Puchar UEFA - porażka w 1/8 finału ze Sportingiem

Sezon jak na huśtawce. Najpierw nieudany okres pod wodzą Małego Sama. Zatrudnienie nowego menadżera, mały awans w tabeli, zimowe okienko transferowe i strata Nicolasa Anelki, dobra gra w pucharach i fatalna w lidze (jedna wygrana w dwunastu meczach, osiem porażek w tym czasie), stanięcie na skraju przepaści i odrodzenie w ostatnich kolejkach. Koniec końców udało się, chociaż było bardzo blisko spadku do Championship. Szkoda że Grzegorz Rasiak nie odegrał większej roli w klubie, ale znów nie dostał poważniejszej szansy. Może trzecia próba będzie udana.

Chelsea
Poprzedni sezon: 2 miejsce; 83 punkty; stosunek bramek 64:24
Obecny sezon: 2 miejsce; 85 punktów; stosunek bramek 65:26

20 września odszedł z klubu Jose Mourinho
tego samego dnia Avram Grant został nowym menadżerem

Porażka w finale z Tottenhamem
Puchar Anglii - porażka w szóstej rundzie z Barnsley
Liga Mistrzów - porażka w finale z Manchesterem United

Niesamowity sezon w wykonaniu The Blues. Startowali z pozycji bardzo mocnego faworyta, ale we wrześniu praktycznie odpadli z walki o tytuł. Cztery mecze w lidze bez bramki, zdobyte zaledwie dwa punkty, zwolnienie The Special One i zastąpienie go trenerem, będącym zupełnym przeciwieństwem Portugalczyka. Spory w drużynie (czy to jest jeszcze Chelsea, czy już FC Mourinho), dużo szumu medialnego, groźba rozbicia drużyny i z tego chaosu wyłonił się zespół, który niemal nie został mistrzem Anglii, a teraz stoi przed szansą wygrania Ligi Mistrzów. Avram Grant przebył też długą drogę. W finale Carling Cup przeprowadził zmiany, które osłabiły zespół. Błyskawicznie wyciągnął z tego wioski, a pod koniec sezonu to zawodnicy rezerwowi mieli swój udział w bramkach, czy ważnych akcjach. Już sam fakt, że udało się dogonić Manchester United w tabeli świadczy o tym, że to jest dobry trener. Natomiast awans do finału UCL jest osiągnięciem lepszym, niż to co zwojował Mourinho. Można się wiele zastanawiać nad przyczynami tych sukcesów, ale firmuje je swoim nazwiskiem Grant. Teraz przed nim najważniejszy mecz sezonu, spotkanie które może zapewnić mu długą pracę na stanowisku pierwszego trenera Chelsea, a przede wszystkim szacunek mediów i kibiców. Nie należy jednak zapominać, że to co osiągnął do tej pory, już powinno zapewnić mu szacunek i poważanie mediów.

Derby County
Poprzedni sezon: beniaminek - awans z trzeciego miejsca w Championship
Obecny sezon: 20 miejsce; 11 punktów; stosunek bramek 20:89

26 listopad odszedł z klubu Billy Davies
28 listopad Paul Jewell nowym menadżerem
29 marca zespół został zdegradowany

Puchar Ligi - porażka (po rzutach karnych) w drugiej rundzie z Blackpool
Puchar Anglii - porażka w czwartej rundzie z Preston

Awans przyszedł za szybko, bo klub, menadżer i drużyna nie były na niego przygotowane. Billy Davies objął zespół w 2006 roku i promocja miała zostać wywalczona po trzech sezonach. Udało się już po pierwszym, ale trener stał się ofiarą swojego sukcesu. Gdyby nie awansował rok temu do Premier League , to dalej prowadziłby Derby, budował silny skład i walczył o awans. Teraz jego kariera menadżerska jest w pewnym zawieszeniu, a ostatni sezon nie pomoże za bardzo w znalezieniu dobrej pracy. The Rams zaczęli sezon od remisu i siódmego miejsca w lidze, ale potem zaczęły się porażki. Jak zespół spadł do strefy spadkowej (po trzeciej kolejce, to był jeszcze sierpień), tak w niej pozostał. Kilka porażek było upokarzających (0:6 z Liverpoolem, 1:6 z Chelsea, 0:5 z West Hamem i Arsenalem, żeby wymienić te najbardziej bolesne) i jedyny radośniejszy moment to zwycięstwo z Newcastle i remis z tym samym zespołem w meczu wyjazdowym. Zatrudnienie Paula Jewella nie dało spodziewanych skutków, podobnie jak zimowa ofensywa transferowa, która polegała głównie na ściąganiu zawodników, którzy są u schyłku kariery.

Everton
Poprzedni sezon: 6 miejsce; 58 punktów; stosunek bramek 52:36
Obecny sezon: 5 miejsce; 65 punktów; stosunek bramek 55:33

Puchar Ligi - porażka w półfinale z Chelsea
Puchar Anglii - porażka w trzeciej rundzie z Oldham
Puchar UEFA - porażka w 1/8 finału z Fiorentiną

Ostatnio przeplatali dobry sezon ze słabym. Teraz to przełamali, bo zanotowali drugi dobry sezon z rzędu. Pojawiła się nawet szansa na miejsce czwarte, ale Liverpool okazał się za silny. Decydująca była, moim zdaniem, siła składu. The Reds mieli bardziej wyrównany, mocniejszy zespół. Everton czegoś takiego nie miał, a słabsza forma kluczowych zawodników, czy kontuzje, pozostawiały poważne luki. W takich warunkach trudno nawiązać walkę z tymi najsilniejszymi. Jeśli uda się w przyszłym sezonie jeszcze wzmocnić zespół, to będzie szansa na zajęcie miejsca może nawet i na podium. W przeciwnym wypadku może być trudno łączyć grę w Europie i na krajowym podwórku, zwłaszcza że konkurentów do miejsca czwartego jest na pęczki.

Fulham
Poprzedni sezon: 16 miejsce; 39 punktów; stosunek bramek 38:60
Obecny sezon: 17 miejsce; 36 punktów; stosunek bramek 38:60

21 grudnia został zwolniony Lawrie Sanchez
29 grudnia Roy Hodgson nowym menadżerem

Puchar Ligi - porażka w trzeciej rundzie z Boltonem
Puchar Anglii - porażka w powtórce trzeciej rundy z Bristol Rovers po rzutach karnych

Wielka ucieczka. Sprawili mi podobnego psikusa jak rok temu zawodnicy West Hamu, których skazałem na spadek. Zdobycie dwunastu punktów z możliwych piętnastu na finiszu sezonu. zapewniło utrzymanie się w Premier League. Tak się zastanawiam, czy Lawrie Sanchez osiągnąłby podobny rezultat. Nie trafił z transferami przedsezonowymi (chociaż Diomansy Kamara na koniec sezonu dołożył swoją cegłę, nie cegiełkę, do utrzymania), to jest fakt. Jednak zwolnienie go w momencie, kiedy zespół osiągnął strefę spadkową, po raz trzeci w sezonie, wydawało się decyzją ciut nieprzemyślaną. W końcu o ile transfery to jego wina, to za kontuzje kluczowych graczy nie ponosi on odpowiedzialności. Roy Hodgson długo nie potrafił wydobyć zespołu z dołka i tak właściwie powrót do formy Jimmy'ego Bullarda i Briana McBride'a, po urazach, odmienił ten zespół.

Liverpool
Poprzedni sezon: 3 miejsce; 68 punktów; stosunek bramek 57:27
Obecny sezon: 4 miejsce; 76 punktów; stosunek bramek 67:28

Puchar Ligi - porażka w ćwierćfinale z Chelsea
Puchar Anglii - porażka w piątej rundzie z Barnsley
Liga Mistrzów - porażka w półfinale z Chelsea

Tradycyjnie walka o tytuł była tylko w wypowiedziach przedsezonowych. Początek sezonu całkiem obiecujący, zwycięstwo z Aston Villą na wyjeździe, potem remis z Chelsea po problematycznym rzucie karnym dla gości, pokonanie Sunderlandu i Derby. Gdy wydawało się, że jest dobrze, zaczęły się remisy. Zespół zremisował aż trzynaście meczów w tym sezonie, co skutecznie wybiło z głowy marzenia o tytule. Tradycyjnie w okolicach grudnia trzeba było liczyć na matematykę, a w pewnym momencie trzeba było drżeć o czwarte miejsce. W końcówce udało się ustabilizować formę, ale mimo wszystko to dość przeciętny sezon w wykonaniu TheReds . W pucharach nie udało się zwojować niczego, co oznacza, że Liverpool skończył sezon bez choćby jednego trofeum, pierwszy raz za kadencji Rafaela Beniteza. Pozytywów należy szukać w postawie niektórych zawodników. Fernando Torres, do którego nie miałem większego przekonania, znakomicie zaaklimatyzował się w Anglii, a pod koniec sezonu kilka razy dobrze pokazał się Ryan Babel. Jeśli tylko właściciele (Tom Hicks i GeorgeGillett ) się dogadają, bo przecież ich spór musiał mieć wpływ na wyniki, to wtedy klub ma szansę włączyć się do walki o mistrzostwo Anglii. Jeśli ta wojenka na górze będzie się przeciągać, to o tytule można zapomnieć, niezależnie od tego, że hiszpański menadżer klubu nauczył się kilku rzeczy w tym sezonie, choćby żeby stosować mniej rotacji w składzie.

Manchester City
Poprzedni sezon: 14 miejsce; 42 punkty; stosunek bramek 29:44
Obecny sezon: 9 miejsce; 55 punktów; stosunek bramek 45:53

Puchar Ligi - porażka w ćwierćfinale z Tottenhamem
Puchar Anglii - porażka w czwartej rundzie z Sheffield United

Jak oni fantastycznie zaczęli. Jak oni fantastycznie potem upadli. Przez połowę sezonu drużyna zajmowała miejsce dające prawo gry w Lidze Mistrzów, głównie dzięki bardzo dobrym wynikom osiąganym na swoim stadionie. Na obcych boiskach szło gorzej, najlepszym przykładem jest porażka 0:6 z Chelsea. Po Nowym Roku wszystko się jakoś odwróciło. Na wyjazdach było ciut lepiej, u siebie dużo gorzej. Rzadkie wygrane przerywały krótkie serie słabych wyników, a zespół się obsuwał w ligowej tabeli coraz niżej. Tego zjazdu nie wytrzymał właściciel klubu, Thaksin Shinawatra, który dwie kolejki przed końcem sezonu zapowiedział zwolnienie Svena-Gorana Erikssona. Tę decyzję skrytykowali niemal wszyscy, ale nic nie wskazuje na to, że Tajlandczyk się ugnie i wycofa z tego pomysłu. Nie pomoże nawet miejsce w Pucharze UEFA, wywalczone dzięki tabeli Fair Play (najprawdopodobniej, bo ostateczny kształt tabeli poznamy w bliżej nieokreślonej przyszłości). Samo zwolnienie jest bardzo nieprzemyślanym ruchem, w końcu szwedzki menadżer odmienił zespół, który w ostatnich sezonach pomału zmierzał do Championship. Wiadomo było, że w jeden rok nie da się stworzyć drużyny mogącej udanie rywalizować z wielką czwórką. W tych rozgrywkach Citizens osiągnęli kilka spektakularnych wyników, jak chociażby sześć punktów w meczach z Mistrzem Anglii i wszystko wskazywało, że zespół zmierza w dobrym kierunku. Niestety, przerwał to właściciel i teraz nie wiadomo, jak dalej potoczą się losy klubu.

Manchester United
Poprzedni sezon: 1 miejsce; 89 punktów; stosunek bramek 83:27
Obecny sezon: 1 miejsce; 87 punktów; stosunek bramek 80:22

Puchar Ligi - porażka w trzeciej rundzie z Coventry
Puchar Anglii - porażka w szóstej rundzie z Portsmouth
Zwycięzca Ligi Mistrzów

Jest mistrzostwo, drugi raz z rzędu, ale wywalczone z pewnymi kłopotami. To nie był taki olśniewający sezon jak poprzedni, kiedy Czerwone Diabły startowały z dużo gorszej pozycji, a zwojowały ligę. Wszędzie niemal czytałem, jak jest świetnie, znakomicie, a pod koniec sezonu ta zła Chelsea, która miała w ogóle się nie liczyć w walce o tytuł, o mały włos nie wygrała ligi. Pewien taki niesmak pozostawiły te komentarze Alana Curbishleya (za które potem przepraszał menadżera i zawodników Chelsea), trenerów United, czy niektóre decyzje sędziów. Nie chcę powiedzieć, że to niezasłużony tytuł, ale nie został on zdobyty tak, żeby nie było wątpliwości, kto był najlepszy. Zastanawiające jest przecież to, że Chelsea, która praktycznie została skreślona przez wielu ekspertów z walki o tytuł, zdołała dogonić w punktach Czerwone Diabły pod koniec sezonu. Nie było okoliczności łagodzącej w postaci my gramy w UCL, a oni nie, bo przecież na Łużnikach czeka nas rewanż za sezon. Biorąc pod uwagę okoliczności wewnętrzne (forma Ronaldo, szczelny do przesady blok obrony, przedsezonowe zakupy) i zewnętrzne (konflikt w Liverpoolu, kontuzje i obniżka formy w Arsenalu, zmiana trenera w Chelsea), to walka o tytuł nie powinna trwać aż do ostatniego spotkania.

Middlesbrough
Poprzedni sezon: 12 miejsce; 46 punktów; stosunek bramek 44:49
Obecny sezon: 13 miejsce; 42 punktów; stosunek bramek 43:53

Puchar Ligi - porażka w trzeciej rundzie z Tottenhamem
Puchar Anglii - porażka w szóstej rundzie z Cardiff

Drużyna zagadka, nigdy nie wiadomo, jak zagrają dany mecz. Potrafią urywać punkty wielkiej czwórce (jedno zwycięstwo i trzy remisy w tym sezonie) i tracić je w meczach ze słabszymi rywalami. Przez krótką chwilę wydawało się, że będą walczyć nawet o pozostanie w lidze, ale z tym sobie poradzili. Odejście dwójki skutecznych napastników (Yakubu-Mark Viduka) musiało pozostawić pewne luki, które dość niespodziewanie wypełnił w pewnym stopniu Sanli Tuncay. Afonso Alves nie pokazał na razie tego, z czego słynął w Holandii (seryjnego trafianie do siatki; ostatniego spotkania nie liczę), ale to można zwalić na niezbyt fortunny termin przybycia do zespołu. Transfery zimowe są obarczone sporym ryzykiem (zwłaszcza te spoza Anglii), bo zawodnik ma mało czasu na przystosowanie się do gry w Premier League. W nowym sezonie powinno być lepiej. Była szansa w FA Cup, nawet na finał, ale Cardiff okazało się mocniejsze. Może to byłoby pewnym przełomowym momentem, bo jak na razie zespół wydaje się pogrążać w szarzyźnie ligowego środka tabeli. W ostatniej kolejce rozbili za to Man City aż 8:1, co jest bardzo miłą formą pożegnania się z fanami i podziękowaniem za wsparcie.

Newcastle United
Poprzedni sezon: 13 miejsce; 43 punkty; stosunek bramek 38:47
Obecny sezon: 12 miejsce; 43 punkty; stosunek bramek 45:65

9 stycznia odszedł z klubu Sam Allardyce
16 stycznia nowym menadżerem Kevin Keegan

Puchar Ligi - porażka w trzeciej rundzie z Arsenalem
Puchar Anglii - porażka w czwartej rundzie z Arsenalem

Jedno z większych, jeśli nie największe rozczarowanie sezonu. Miało być dużo lepiej, bo spotkały się klub z menadżerem, które łączyła chęć wywalczenia jakiegoś trofeum. Sam Allardyce zaczął nawet dobrze, od ośmiu punktów w czterech meczach (jakby zachowali taką formę, to byłaby Liga Mistrzów), ale potem miała miejsce porażka z Derby (jedyne zwycięstwo tego zespołu przez cały sezon). Jak już wcześniej pisałem, do dziewiątej kolejki jakoś to wyglądało, potem zaczął się upadek. Zmieniono menadżera, ale zanim Kevolucja wydała jakieś owoce, drużyna była w poważnych kłopotach. Kevin Keegan podobno nawet nie dał gwarancji właścicielowi, że uda się utrzymać zespół w lidze, w momencie gdy nie mógł wygrać spotkania. Jak już się udało, to zespół zanotował całkiem udaną końcówkę sezonu, ale do zagrożenia pozycji wielkiej czwórki, to jeszcze sporo brakuje.

Portsmouth
Poprzedni sezon: 9 miejsce; 54 punktów; stosunek bramek 45:42
Obecny sezon: 8 miejsce; 57 punktów; stosunek bramek 48:40

Puchar Ligi - porażka w czwartej rundzie z Blackburn
Zwycięzca Pucharu Anglii

Trochę nie wypada robić podsumowania, gdy przed zawodnikami Portsmouth najważniejszy mecz sezonu. Wszystko będzie przecież zależeć od wyniku finału FA Cup. Kibice czekają na zdobycie jakiegoś trofeum od 1950 roku, kiedy zespół zdobył mistrzostwo Anglii. Gdyby udało się pokonać Cardiff, to oprócz trofeum byłby zapewniony awans do europejskich pucharów. Przez ligę się nie uda, poniekąd również dlatego, że pod koniec zespół już nieco odpuścił i szykował się na finał. Była szansa, całkiem realna, żeby bić się o piąte miejsce, ale cztery porażki na koniec, z rywalami leżącymi absolutnie w zasięgu drużyny, zepchnęły klub na obecną pozycję w tabeli.

Reading
Poprzedni sezon: 8 miejsce; 55 punktów; stosunek bramek 52:47
Obecny sezon: 18 miejsce; 36 punktów; stosunek bramek 41:66

Puchar Ligi - porażka w trzeciej rundzie z Liverpoolem
Puchar Anglii - porażka w powtórce trzeciej rundy z Tottenhamem

Syndrom drugiego sezonu. Nie wiem, ile razy słyszałem ten zwrot w odniesieniu do Reading, które nie potrafiło utrzymać dobrej formy z poprzednich rozgrywek. Wtedy było ósme miejsce, prawie awans do pucharów, a teraz spadek. W 2007 roku zespół osiągał w miarę przyzwoite rezultaty. Ciułał punkty, ale to wystarczyło, żeby święta spędzić na 12 miejscu w tabeli. Potem nastąpił jednak pierwszy kryzys: osiem porażek z rzędu, które zepchnęły drużynę do strefy spadkowej. Mały renesans (trzy wygrane w czterech meczach) zdawał się gwarantować pozostanie w lidze, zwłaszcza jak się sprawdziło, jaki terminarz mają Królewscy. Potem nastąpił jednak drugi kryzys, dużo poważniejszy. Sześć meczów bez strzelonej bramki i tylko dwa punkty na osiemnaście możliwych, w fatalnym momencie, bo do walki zerwała się wtedy niemal cała końcówka ligi. Zwycięstwo z Derby, w tym ostatnim meczu sezonu, było tylko małym prezentem na otarcie łez. Ostatecznie Królewscy spadli przez różnicę bramek, ale przegrali oba mecze ligowe z Fulham w tym sezonie, więc zasada bezpośrednich spotkań nie pomogłaby. Zawiodła defensywa, bo tylko Derby straciło więcej bramek, a napastnicy Reading nie są na takim poziomie, żeby to zrekompensować.

Sunderland
Poprzedni sezon: beniaminek - zwycięzca Championship
Obecny sezon: 15 miejsce; 39 punktów; stosunek bramek 36:59

Puchar Ligi - porażka w drugiej rundzie z Luton
Puchar Anglii - porażka w trzeciej rundzie z Wigan

Tym razem się udało. Piszę tym razem, gdyż dwa poprzednie upadki były bardzo spektakularne. Kombinacja Roy Keane na ławce i duże fundusze na transfery zawodników wystarczyły do całkiem spokojnego utrzymania się w lidze. Kenwyne Jones okazał się naprawdę trafionym zakupem, a Craig Gordon zapewnił w miarę wyglądający bilans bramkowy. Owszem, były momenty kryzysowe, jak porażka 1:7 z Evertonem, czy znalezienie się w strefie spadkowej po niezbyt fortunnej serii wyników (jedna wygrana w trzynastu spotkaniach), ale zespół potrafił je przezwyciężyć. Dużą rolę w pozostaniu w lidze miała dobra forma na swoim stadionie, zwłaszcza że przez 2/3 sezonu drużyna nie potrafiła przywieźć praktycznie żadnych zdobyczy punktowych z obcych boisk. W końcówce udało się przełamać ten kompleks, ale jakby o pozycji w tabeli decydowały tylko wyjazdy, to Czarne Koty spadłyby do Championship.

Tottenham Hotspur
Poprzedni sezon: 5 miejsce; 60 punktów; stosunek bramek 57:54
Obecny sezon: 11 miejsce; 46 punktów; stosunek bramek 66:61

25 październik odszedł z klubu Martin Jol
27 październik Juande Ramos nowym menadżerem

Zwycięzca Pucharu Ligi
Puchar Anglii - porażka w czwartej rundzie z Man Utd
Puchar UEFA - porażka w 1/8 finału z PSV Eindhoven

To miała być drużyna przełamująca monopol wielkiej czwórki. Mieli wskoczyć za Arsenal do UCL, bo Kanonierzy się osłabili (w teorii jak się okazało), a Spurs się wzmocnili (też tylko teoretycznie). Zaczęło się od falstartu, czyli dwóch porażek na inaugurację. W trzeciej kolejce wygrana z Derby, okazała bo 4:0. Jak się okazało, to było ostatnie zwycięstwo pod wodzą Martina Jola. Następne, w 13 kolejce, to już za kadencji Ramosa. Ponieważ już w momencie zatrudnienia Hiszpana wiadomo było, że czołowych miejsc w lidze nie da się zdobyć, pozostała walka o miejsce zapewniające grę w pucharach. Udało się to osiągnąć pod koniec lutego, w Pucharze Ligi, a potem sezon praktycznie się skończył. Były jeszcze nadzieje z Pucharem UEFA, bo wiadomo co osiągnął Ramos z Sevillą, ale przerwał je PSV Eidhoven. Następnie dogrywano sezon, na zasadzie musimy, a nie za bardzo chcemy . Tak właściwie to był poligon doświadczalny, trener sprawdzał przydatność zawodników do nowego Tottenhamu, tego który w przyszłym sezonie będzie się bił o pierwszą czwórkę.

West Ham United
Poprzedni sezon: 15 miejsce; 41 punktów; stosunek bramek 35:59
Obecny sezon: 10 miejsce; 49 punktów; stosunek bramek 42:50

Puchar Ligi - porażka w ćwierćfinale z Evertonem
Puchar Anglii - porażka w powtórce trzeciej rundy z Man City

Dużo spokojniejszy sezon niż poprzedni, właściwie niemal cały spędzony w okolicach miejsca dziesiątego. Po emocjach w poprzednich rozgrywkach, kiedy udało się wybronić przed niemal pewnym spadkiem, taka anonimowość środka tabeli musi działać kojąco na skołatane nerwy kibiców. Z drugiej strony miała być walka o miejsce pucharowe, to gwarantujące udział w Pucharze UEFA. Głównym winowajcą niepowodzenia są kontuzje. Nie wiem dlaczego, ale zawodnicy Młotów łapią niesamowicie dużo urazów, dodatkowo bardzo poważnych. Julien Faubert zerwał ścięgno Achillesa i pauzował kilka miesięcy. Kieron Dyer złamał nogę, niecałe dwa tygodnie po trafieniu do klubu, no i tak można mnożyć. Pod koniec sezonu mogli przejść do historii, albo przynajmniej wygrać kilka nagłówków w gazetach. Wystarczyło urwać punkty na Old Trafford. Nie udało się, Czerwone Diabły bez większego wysiłku rozbiły rywala i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ten słynny komentarz menadżera Młotów.

Wigan Athletic
Poprzedni sezon: 17 miejsce; 38 punktów; stosunek bramek 37:59
Obecny sezon: 14 miejsce; 40 punktów; stosunek bramek 34:51

5 listopada odszedł z klubu Chris Hutchings
19 listopada Steve Bruce nowym menadżerem

Puchar Ligi - porażka w drugiej rundzie z Hull City
Puchar Anglii - porażka w czwartej rundzie z Chelsea

Nie nauczyli się, że zmiana Jewell-Hutchings nie przynosi pozytywnych skutków. Kiedyś boleśnie przekonało się o tym Bradford City, teraz mogli oni. Na szczęście okazało się, że zrobili bardzo dobry interes pozyskując byłego szkoleniowca Birmingham City, wystarczy spojrzeć, gdzie są oba zespoły na koniec sezonu. Po całkiem dobrym początku (nawet pierwsze miejsce w tabeli przez chwilę) przyszła katastrofalna seria trzynastu spotkań bez wygranej, w której zespół zdobył zaledwie trzy punkty. Dość szybko zmieniono menadżera, zmobilizowano się i dość spokojnie udało się nazbierać tyle oczek, żeby wystarczyło do pozostania w lidze. Już po zapewnieniu sobie utrzymania, nadszedł mecz z Manchesterem United. Wygrał mistrz, ale z delikatną pomocą sędziego. Przynajmniej The Latics nie przegrali jeszcze w szatni tego meczu.

2 komentarze:

  1. Jestem pod wrażeniem szaleństwa bloggera :-) Wygląda na to, że interesują nas podobne rzeczy. Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    www.okonski.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. O, blog o angielskiej piłce. Fantastycznie, wrzucam do zakładek i będę czytał :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń