poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Chelsea - Wigan 1:1

Niesamowity wynik i niesamowity mecz. Całe praktycznie spotkanie dominowali gospodarze, ale świetne zawody rozgrywał Chris Kirkland, który bronił wszystko co mógł i parę piłek, których nie mógł. Pierwsza połowa była słaba i dość senna, a The Blues sprawiali wrażenie, że chcą ten mecz wygrać w ogóle bez wysiłku. Zareagował na to Avram Grant, dokonując zmiany (Joe Cole za Florenta Maloudę) i gra Chelsea zaczęła wyglądać lepiej. John Terry trafił w poprzeczkę, strzał Salomona Kalou jakoś obronił Kirkland, ale wreszcie Michael Essien popisał się fantastycznym uderzeniem na 1:0. Wszystko w odstępie jednej minuty. Potem gospodarze kontrolowali przebieg meczu, stwarzając sobie sytuacje i ich nie wykorzystując. Dzwonek ostrzegawczy zabrzmiał, gdy Antoine Sibierski zmusił Petra Cecha do świetnej interwencji, w końcówce spotkania. Nie obudziło to jednak zawodników The Blues. Jason Koumas dośrodkował piłkę z lewego skrzydła, przeleciała ona praktycznie przez połowę pola karnego, a Emile Heskey, niewidoczny właściwie cały mecz, dołożył nogę i wyrównał wynik meczu. To była, tak właściwie, ostatnia akcja tego spotkania.

To jest bardzo bolesna strata punktów. Po pierwsze na własne życzenia. Chelsea nie potrafiła, a może nie chciała, strzelić drugiej bramki i ostatecznie rozstrzygnąć losów spotkania. Po drugie nie potrafiła obronić prowadzenia, mimo tego że miała przewagę umiejętności i atut własnego boiska. Po trzecie, ten remis sprawia, że Chelsea praktycznie odpada z walki o tytuł. Manchester United ma w tym momencie pięć punktów przewagi i dużo lepszy stosunek bramek. Owszem, londyńczycy mają atut w postaci bezpośredniego spotkania ze swoim rywalem na własnym boisku, ale muszą być do końca sezonu bezbłędni (co może być trudne patrząc w terminarz) i liczyć na to, że punkty pogubią Czerwone Diabły. O jedno i o drugie będzie bardzo trudno i wszystko wskazuje na to, że na cztery kolejki przed końcem sezonu walka o tytuł już jest rozstrzygnięta.

2 komentarze:

  1. Jak zobaczyłem następnego dnia w Przeglądzie Sportowym wynik spotkania, nie mogłem wręcz uwierzyć. :D Strata punktów w ostatnich meczach sezonu z dość przeciętnym rywalem na tak ważnym etapie jest wręcz niedopuszczalna. A jednak. Jeden punkt z Wigan, 5 oczek strat do Manchesteru. Chelsea prawdopodobnie przegrała właśnie mistrzostwo. I nawet mecz u siebie z United nic im pewnie nie da.

    Glory Man United! :)

    PS. Dobry blog, trzymaj tak dalej. :]

    Zapraszam do siebie:
    Wrog.Redlog.pl

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :)

    Niby wciąż są szanse, ale w tym momencie muszą pomóc Czerwone Diabły, a raczej z tej strony pomocy bym nie oczekiwał. Zresztą w Londynie chyba bardziej myślą nad tym, jak ograć Liverpool, niż wygrać ligę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń