Gospodarze w praktycznie najsilniejszym zestawieniu (Frank Lampard nie zagrał z powodu śmierci matki, dwa dni przed spotkaniem), goście w lekko rezerwowym zestawieniu. Nic dziwnego, że od początku The Blues osiągnęli sporą przewagę. Kontuzji, po bliskim kontakcie z kolanem Didiera Drogby, doznał jeszcze Nemanja Vidic, co dodatkowo wpłynęło na poczynania Czerwonych Diabłów. Chelsea brakowało jednak dokładności, niewiele było czystych, stuprocentowych okazji, głównie dlatego, że Mistrz Anglii znacznie poprawił grę w defensywie. Joe Cole trafił w poprzeczkę i gdy wydawało się, że do przerwy będzie bezbramkowy remis, defensywa Czerwonych Diabłów popełniła błąd. Michael Ballack wdarł się w pole karne i zgubił kryjącego go zawodnika, Didier Drogba zagrał świetną piłkę, do której Niemiec przyłożył znakomicie głowę. Po przerwie Manchester United wyrównał, ale tego gola dostał w prezencie. Ricardo Carvalho , który jest takim cichym bohaterem w obronie Chelsea, podawał do tyłu, piłkę przejął Wayne Rooney i spokojnie wyrównał. Po tym golu zeszło nieco powietrze z gospodarzy, a sam mecz się wyrównał. Emocje zaczęły dochodzić do głosu, jak chociażby w sytuacji z rzutem wolnym. Stały fragment gry wywalczył John Terry, a o to, kto będzie go wykonywał, pokłócili się Drogba z Ballackiem . Ostatecznie ten pierwszy zmusił do wysiłku holenderskiego bramkarza United. To była jednak dopiero zapowiedź emocjonującej końcówki. Michael Carrick zagrywa piłkę ręką, we własnym polu karnym. Do piłki podchodzi Ballack i wykonuje ten stały fragment gry znakomicie. Piłka w jednym rogu, bramkarz w drugim. Niemal natychmiast zmiana, miał wejść Juliano Belletti (już stał i czekał za linią), wchodzi Claude Makelele . Chelsea próbuje uporządkować grę, a goście ruszają do ataków. Dwie akcje i dwa wybicia piłki z linii bramkowej. Najpierw Ashley Cole, potem Andrij Szewczenko. No i na tym skończył się mecz, przepychanek z Rio Ferdinandem nie ma co wspominać.
Po meczu czas na wypowiedzi trenerów (Avram Grant i Carlos Queiroz). Z obozu Manchesteru United dobiegło narzekanie na sędziego, tak jakby za każdy słabszy wynik odpowiadała trójka arbitrów. Karny dla Chelsea był oczywisty i to wina Carricka , że zagrał piłkę ręką. Czerwone Diabły przegrały ten mecz na własne życzenie, koncentrując się na meczu z Barceloną. Granie w ustawieniu 4-3-3, z Rooneyem na szpicy, nie służy Manchesterowi. Defensywne nastawienie, wychodzenie na boisko z nastawieniem ,,żeby tylko nie przegrać" z reguły prowadzi do porażki. W Barcelonie udało się tego uniknąć, a w Londynie nie. Owszem, zawsze można zwalić winę na sędziego, ale nie można ukryć tego, że Czerwone Diabły dopadł lekki kryzys.
Natomiast co do tabeli, ta porażka nie doprowadziła do zmiany na pozycji lidera. Wciąż bliżej tytułu są gracze Czerwonych Diabłów, zwłaszcza jak się porówna dwa ostatnie mecze. Manchester United podejmuje West Ham, a w ostatniej kolejce jedzie na mecz z Wigan. Jakakolwiek strata punktów będzie wielką sensacją. Chelsea pojedzie do Newcastle, które przeżywa odrodzenie, a ostatni mecz to Bolton na Stamford Bridge. Duże trudniejsze wyzwanie, ale nawet jakby oba te mecze zakończyły się zdobyciem sześciu punktów, to i tak Chelsea może nie być pierwsza.
Po meczu czas na wypowiedzi trenerów (Avram Grant i Carlos Queiroz). Z obozu Manchesteru United dobiegło narzekanie na sędziego, tak jakby za każdy słabszy wynik odpowiadała trójka arbitrów. Karny dla Chelsea był oczywisty i to wina Carricka , że zagrał piłkę ręką. Czerwone Diabły przegrały ten mecz na własne życzenie, koncentrując się na meczu z Barceloną. Granie w ustawieniu 4-3-3, z Rooneyem na szpicy, nie służy Manchesterowi. Defensywne nastawienie, wychodzenie na boisko z nastawieniem ,,żeby tylko nie przegrać" z reguły prowadzi do porażki. W Barcelonie udało się tego uniknąć, a w Londynie nie. Owszem, zawsze można zwalić winę na sędziego, ale nie można ukryć tego, że Czerwone Diabły dopadł lekki kryzys.
Natomiast co do tabeli, ta porażka nie doprowadziła do zmiany na pozycji lidera. Wciąż bliżej tytułu są gracze Czerwonych Diabłów, zwłaszcza jak się porówna dwa ostatnie mecze. Manchester United podejmuje West Ham, a w ostatniej kolejce jedzie na mecz z Wigan. Jakakolwiek strata punktów będzie wielką sensacją. Chelsea pojedzie do Newcastle, które przeżywa odrodzenie, a ostatni mecz to Bolton na Stamford Bridge. Duże trudniejsze wyzwanie, ale nawet jakby oba te mecze zakończyły się zdobyciem sześciu punktów, to i tak Chelsea może nie być pierwsza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz