poniedziałek, 28 kwietnia 2008

36 Gameweek Premier League

Komplikuje się wszystko niesamowicie na samym finiszu rozgrywek. Jeśli na górze tabeli jest zacięta walka o tytuł, to jak nazwać to, co się dzieje na samym dole (aktualna tabela Premier League)? Na dwie kolejki przed końcem możemy być pewni dwóch rzeczy: spadku Derby i że ostatnią bezpieczną drużyną jest Sunderland. Kto spadnie nie wiadomo, a skazywane na degradację zespoły zaczęły regularnie gromadzić punkty. Choćby takie Fulham, na początku kwietnia już właściwie byli pewni spadku. Pod koniec kwietnia mają tylko trzy punkty straty do bezpiecznego miejsca w tabeli i całkiem znośny terminarz (klik, to mój wcześniejszy wpis w sprawie spadków). W tej kolejce udało im się wygrać wyjazdowe spotkanie z Manchesterem City, ba wyciągnąć wynik 0:2. Gdyby The Cottagers grali w taki sposób cały sezon, to teraz byliby bezpieczni w środku stawki. Pierwszy pod kreską Birmingham nie dał rady pokonać rezerwowego składu Liverpoolu, co bardzo komplikuje ich sytuację. W następnej kolejce mecz dwóch drużyn z miejsc spadkowych, w którym walka będzie na całego. Ten kto przegra, spada do Championship, więc nie będzie odstawiania nogi. Reading, które ostatnio jest bez formy, zremisowało z Wigan i ma te niby pewne trzy punkty na Derby. Jednak trzeba zdobyć choć punkt z Tottenhamem, bo inaczej może się zrobić gorąco. Źle wygląda sytuacja Boltonu, mimo że są teraz po właściwej stronie kreski. Nie spodziewałem się, że oni grają tak słabo. W meczu z Tottenhamem nie pokazali właściwie niczego korzystnego, a remis to głównie zasługa gospodarzy. Grzegorz Rasiak, który od SkySports dostał 5 i dopisek anonymous, co można przetłumaczyć, że nie był widoczny na boisku. Przez 45 minut, bo Polak zagrał tylko jedną połowę, rzeczywiście Rasiak niewiele pokazał, ale taka była taktyka zespołu. W jednej z angielskich gazet przeczytałem, że Polak mógłby wysłać pocztówkę kolegom z zespołu, taki był osamotniony na szpicy ataku Boltonu, trudno o lepsze podsumowanie ofensywnych zapędów Kłusaków w pierwszych 45 minutach. Na pewno na plus można zapisać wygranie kilku pojedynków główkowych (z parą środkowych obrońców Dawson-Woodgate to nie jest takie proste), kilka fajnych podań czy wywarcie presji w niektórych momentach na zawodnikach gospodarzy. Niestety nie było strzałów i bramek, a z tego rozlicza się napastników.

Rozstrzyga się także walka o piąte miejsce, jedyne miejsce z ligi, które da prawo gry w Pucharze UEFA. Everton zremisował z będącą ostatnio w wysokiej formie Aston Villą, co pozwala zachować trzypunktowy dystans. Tutaj nic się już raczej nie zmieni, a AV będzie musiała zadowolić się miejscem w Pucharze Intertoto. Portsmouth chyba już ostatecznie zrezygnowało z walki w lidze, koncentrując się na finale FA Cup, a przewaga czterech oczek nad Blackburn jest raczej wystarczająca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz