To wygląda trochę na klęskę, bo gospodarze byli zdecydowanie lepsi. Manchester zaczął z piątką pomocników i to pozwoliło zdominować środek pola, a zarazem wyłączyło niemal z gry Stevena Gerrarda, który poza kilkoma strzałami nie pokazał właściwie niczego. W pierwszej połowie słabo grał bramkarz gości, Jose Reina, i w końcu po jego błędzie padł gol. Piłkę dośrodkowywał Wayne Rooney, strzał oddawał Wes Brown (godne uwagi, bo to była normalna akcja, a nie stały fragment gry), a hiszpański bramkarz staranował obrońcę Manchesteru, ale wtedy piłka zmierzała już do siatki. The Reds niby się starali, ale to było głównie liczenie na indywidualne umiejętności El Nino, czyli Fernando Torresa. Hiszpan nie mógł sobie poradzić ze świetnie zorganizowaną defensywą gospodarzy. Szanse Liverpoolu na korzystny wynik zmalały niemal do zera w 44 minucie, kiedy czerwoną kartkę dostał Javier Mascherano. Niemal każde takie napomnienie jest głupie, ale to co zrobił Argentyńczyk to już naprawdę wyżyny głupoty. Moiim zdaniem przebił nawet Roberta Szczota z ŁKS, bo ten to chociaż strzelił sobie bramkę, natomiast Mascherano po prostu poprosił sędziego o kartkę. Nie dosłownie rzecz jasna, ale trudno inaczej zinterpretować zachowanie pomocnika gości. Mając już żółtą kartkę postanowił wdać się w dyskusję z arbitrem, w sytuacji, gdy to jego drużyna miała przyznany rzut wolny, a kilkanaście sekund wcześniej Torres zobaczył żółtą kartkę za dyskusje. Potem trzeba było uspokajać Argentyńczyka, siłą niemal sprowadzić go z boiska, ale najbardziej w tym momencie zawinił właśnie on. Nie rozumiem jak zawodnik, w takiej sytuacji (przy niekorzystnym wyniku) i w takim meczu, może zachowywać się w tak dziecinny sposób. Po przerwie rehabilitował się Reina, ale do czasu. Zarówno on, jak i obrońcy The Reds, nie byli w stanie poradzić sobie z dośrodkowaniami, a wyjście Hiszpana przy rzucie rożnym było tragiczne, bo zupełnie wyprzedził go Cristiano Ronaldo. Błędu nie popełnił przy trzeciej bramce, bo Nani uderzył znakomicie i chyba żaden bramkarz by tego nie wybronił, ale ogólnie, cały mecz, można zaliczyć na minus.
Spodziewał się czegoś innego po tym meczu, zwycięstwa gospodarzy, ale nie tak łatwego. Wiele komentarzy będzie podkreślać, że czerwona kartka była momentem przełomowym, ale to nieprawda. Liverpool po prostu nie miał pomysłu co zrobić, gdy straci bramkę, a jeśli dodamy do tego błędy bramkarza, to wynik staje się oczywisty. Na miejscu fana Liverpoolu byłbym strasznie rozczarowany.
Statystyki spotkania i oceny zawodników.
Spodziewał się czegoś innego po tym meczu, zwycięstwa gospodarzy, ale nie tak łatwego. Wiele komentarzy będzie podkreślać, że czerwona kartka była momentem przełomowym, ale to nieprawda. Liverpool po prostu nie miał pomysłu co zrobić, gdy straci bramkę, a jeśli dodamy do tego błędy bramkarza, to wynik staje się oczywisty. Na miejscu fana Liverpoolu byłbym strasznie rozczarowany.
Statystyki spotkania i oceny zawodników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz