Piękny sen o miejscu barażowym chyba właśnie się skończył. Pierwszym spotkaniem był mecz z Nottingham Forest, zakończony remisem 1:1. Gospodarze zdobyli bramkę w 49 minucie, ale udało się wyrównać, po pięciu minutach. Piłka, po strzale głową Tommy'ego Mooneya, odbiła się od Kelvina Wilsona i trafiła do siatki. Nottingham miało przewagę, stwarzało sobie sytuacje, ale nie potrafiło strzelić kolejnych bramek i tak mecz zakończył się remisem. Następne było spotkanie z Leeds, tym wielkim, groźnym Leeds, które ostatnio obsunęło się w tabeli na miejsca poza pierwszą szóstką. Jermaine Beckford strzelił dwie bramki dla gospodarzy, co wystarczyło do wygrania meczu. Leeds jest dużo lepszym zespołem i nawet manewr z zagęszczeniem środka pola (gra piątką pomocników), nie wystarczył. Walsall miało swoje szanse, ale nie potrafiło ich wykorzystać. Może dlatego, że mecz był transmitowany w angielskiej telewizji, może z powodu dużej ilości widzów na trybunach. Fakt pozostaje faktem, że Walsall spadło na dziewiąte miejsce w tabeli i ma 56 punktów w 38 spotkaniach. Wciąż są szanse na zajęcie miejsca barażowego, ale nie sądzę, że na koniec sezonu Walsall zajmie miejsce w pierwszej szóstce. Należy się cieszyć, że spadek już nie grozi i budować skład na następny sezon.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz