wtorek, 25 marca 2008

22 kolejka OE

Wielki Tydzień to i musiały być wielkie wyniki. Najpierw ŁKS wykorzystał ostatnie już chyba koło ratunkowe i pokonał w Sosnowcu Zagłębie. Z reguły zmiana trenera daje pewien pozytywny efekt, tutaj to było widać znakomicie. Trzy piękne bramki, przełamanie niemocy strzeleckiej i bardzo ważne trzy punkty. Strata do Polonii Bytom wynosi w tym momencie tylko dwa oczka, a bytomianie mają chyba kryzys. Porażka z Górnikiem Zabrze była trzecim przegranym meczem z rzędu i ta, w miarę bezpieczna przewaga, zdążyła już stopnieć. Przed ŁKS wciąż trudna i daleka droga (z 13 bramek strzelonych do tej pory, sześć padło w meczach z Zagłębiem Sosnowiec, nie słynącym z dobrej defensywy), ale pojawiła się pewna nadzieja na lepszy los. Ciekawe co da zmiana trenera w PGE GKS Bełchatów. Po piątej porażce tej wiosny postanowiono zwolnić Oresta Lenczyka, ale to jest moim zdaniem pochopna decyzja. Zespół nie grał źle, ze statystyk pomeczowych trudno byłoby uznać, że Lech wygrał ten mecz 3:0. Brakuje skuteczności, a może bardziej skutecznego napastnika. Nakłada się na to jeszcze blokada po każdym przegranym meczu i takie są efekty. Jestem pewien, że ten zespół zaskoczy, gdy w końcu strzeli bramkę i trudno mieć w tym momencie pretensje do trenera, zwłaszcza po zamieszaniu z Matusiakiem. Najprawdopodobniej władze klubu uznały, że dalsza współpraca z trenerem Lenczykiem nie jest możliwa, ale to nie sprawi, że bełchatowianie powtórzą wkrótce sukces wicemistrzostwa. Tutaj potrzebna była przede wszystkim cierpliwość, a nie dokonywanie zmian na stanowisku trenera.

Wielki klasyk, czyli mecz Widzew-Legia, rozczarował. Gospodarze sprawiali wrażenie całkowicie zadowolonych z wyniku remisowego, a goście się męczyli. Dopiero pięć minut przed końcem do siatki trafił Piotr Giza, co już jest sukcesem. Legia chyba już wystartowała tak, jak powinna, niepowodzenia z początku rundy ma już za sobą, ale teraz, zamiast walki o tytuł, pozostanie walka o drugie miejsce. Pomógł Groclin, remisując z Cracovią, ale te siedem kolejek do końca może być bardzo ciekawe.

Kolejkę kończył mecz Wisły z Odrą i wodzisławianie dokonali rzadkiej sztuki, nie przegrali z Białą Gwiazdą żadnego meczu w tym sezonie, w lidze. Samo spotkanie było bardzo ostre, a sędzia musiał pokazać aż 14 kartek, oba zespoły kończyły w 10 i do szczęścia zabrakło tylko bramek. Wisłę zatamował Adam Stachowiak, a Odry tamować nie trzeba było, bo nawet grając z przewagą jednego zawodnika nie byli w stanie zdominować gry na boisku, ba zostali zdominowani przez gospodarzy. Remis może i wygląda na niezbyt ciekawy rezultat, ale nie powinien być żadnym powodem do niepokoju. Trzeba poprawić tylko, a może aż, skuteczność i to wystarczy. Wisła grała naprawdę dobrze i nie miała kłopotu ze stwarzaniem sobie szans, a drugi taki mecz się nie powtórzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz