Coraz więcej niewiadomych już się wyjaśnia, coraz mniej znaków zapytania, niechybnie zbliżamy się do końca sezonu. Przełamał się Arsenal, ale chyba za późno, żeby wygrać ligę. Mecz z Boltonem ma szanse zostać momentem zwrotnym, jeśli tylko lider zacznie gubić gdzieś punkty. Do przerwy wszystko zmierzało w stronę drugiej porażki z rzędu. Matthew Taylor strzelił dwie bramki, Abou Diaby za bezsensowny faul zleciał z boiska, a Kanonierzy grali słabo. Wszystko zmieniło się w 62 minucie, kiedy bramkę zdobył William Gallas. Nie chcę powiedzieć, że to gol z niczego, ale goście na niego nie zasłużyli. Nie zmienia to jednak faktu, że od tej pory grali już tylko goście i ostatecznie wygrali. Walka o tytuł wydaje się być przegrana, chociaż Arsenal słynie w tym sezonie ze strzelania bramek w końcówkach. Kto wie, może mistrzostwo też zdobędą w końcówce. W 81 minucie na boisku pojawił się Grzegorz Rasiak. Według SkySports zasłużył na szóstkę, a komentarz, że nie miał żadnego wpływu na grę? Cóż, cały Bolton już grał słabo, ale Polak miał kilka udanych zagrań. Całe te komentarze, że jego wejście spowodowało pecha, pisał chyba ktoś, kto nie widział meczu. Tomasz Kuszczak za mecz z AV dostał siódemkę i szczerze mówiąc nie za dużo się napracował, bo Czerwone Diabły wyraźnie pokazały, kto jest lepszy. Chelsea także wygrała swój mecz, ale przy takiej formie Manchesteru nie wydaje się możliwe nawiązanie z nim walki.
Losy czwartego miejsca w tabeli też chyba są rozstrzygnięte. Liverpool pokonał w meczu derbowym Everton, skromnie jedną bramką, ale mógł i powinien strzelić ich więcej. The Toffees chyba nie wytrzymali tempa narzuconego przez rywala z tego samego miasta i walkę o małe mistrzostwo Anglii przegrali. Nie sądzę, że The Reds dadzą sobie odebrać pięć punktów przewagi, zwłaszcza że zawodnicy chyba się porozumieli z menadżerem w sprawie rotacji. Jakby przed meczem ktoś stwierdził, że Yakubu będzie miał udział przy bramce, to wiele osób myślałoby o golu dla Evertonu. Okazało się jednak, że dla Liverpoolu, bo napastnik gości fatalnie zachował się przed własnym polem karnym, stracił piłkę i potem padł gol. Nie da się ukryć, że trafienie Fernando Torresa rozstrzygnęło mecz, bo Everton po prostu nie był w stanie przedrzeć się przez defensywę rywali, a gospodarze oszczędzali siły na UCL.
Rozstrzyga się również walka o pozostanie w lidze. Derby właśnie przesądziło swój spadek, ale to było pewne praktycznie już kilka miesięcy temu. Remis w meczu z Fulham spowodował jednak, że to sytuacja londyńczyków się znacznie pogorszyła. Ostatnie dobre wyniki (no, całe dwa i połowa trzeciego) zostały zaprzepaszczone tym meczem, bo Derby ostatnio przegrywało ze wszystkimi. Jeszcze bardziej swoją sytuację zagmatwał Bolton. Nie wiem jak można było to spotkanie przegrać, zwłaszcza że punkty zdobywali sąsiedzi w tabeli. Cztery oczka straty do bezpiecznego miejsca, na tym etapie rozgrywek, to już jest sporo. Newcastle już się właściwie utrzymało, a Middlesbrough jest tego bliskie. Sunderland, Reading i Wigan nie są bezpieczne i pewnie przez następnych kilka kolejek nie będą, ale powinny się utrzymać. Najgorzej wygląda w tym momencie Birmingham, ale cztery punkty przewagi mogą wystarczyć.
Losy czwartego miejsca w tabeli też chyba są rozstrzygnięte. Liverpool pokonał w meczu derbowym Everton, skromnie jedną bramką, ale mógł i powinien strzelić ich więcej. The Toffees chyba nie wytrzymali tempa narzuconego przez rywala z tego samego miasta i walkę o małe mistrzostwo Anglii przegrali. Nie sądzę, że The Reds dadzą sobie odebrać pięć punktów przewagi, zwłaszcza że zawodnicy chyba się porozumieli z menadżerem w sprawie rotacji. Jakby przed meczem ktoś stwierdził, że Yakubu będzie miał udział przy bramce, to wiele osób myślałoby o golu dla Evertonu. Okazało się jednak, że dla Liverpoolu, bo napastnik gości fatalnie zachował się przed własnym polem karnym, stracił piłkę i potem padł gol. Nie da się ukryć, że trafienie Fernando Torresa rozstrzygnęło mecz, bo Everton po prostu nie był w stanie przedrzeć się przez defensywę rywali, a gospodarze oszczędzali siły na UCL.
Rozstrzyga się również walka o pozostanie w lidze. Derby właśnie przesądziło swój spadek, ale to było pewne praktycznie już kilka miesięcy temu. Remis w meczu z Fulham spowodował jednak, że to sytuacja londyńczyków się znacznie pogorszyła. Ostatnie dobre wyniki (no, całe dwa i połowa trzeciego) zostały zaprzepaszczone tym meczem, bo Derby ostatnio przegrywało ze wszystkimi. Jeszcze bardziej swoją sytuację zagmatwał Bolton. Nie wiem jak można było to spotkanie przegrać, zwłaszcza że punkty zdobywali sąsiedzi w tabeli. Cztery oczka straty do bezpiecznego miejsca, na tym etapie rozgrywek, to już jest sporo. Newcastle już się właściwie utrzymało, a Middlesbrough jest tego bliskie. Sunderland, Reading i Wigan nie są bezpieczne i pewnie przez następnych kilka kolejek nie będą, ale powinny się utrzymać. Najgorzej wygląda w tym momencie Birmingham, ale cztery punkty przewagi mogą wystarczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz