niedziela, 9 marca 2008

20 kolejka OE

Kolejna runda spotkań, po której Wisła odjeżdża w stronę mistrzostwa. Ze wszystkich drużyn, które są niżej w tabeli, tylko Groclin wygrywa, ale nawet on ma szanse teoretyczne. Biała Gwiazda ma 13 punktów przewagi nad grodziszczanami, co przy sile krakowskiego zespołu praktycznie rozstrzyga kwestię tytułu. Dzisiaj Wisła pokonała aktualnego wicemistrza Polski i dalej nie wiadomo, w jakiej jest formie i na co ją stać. W pierwszej połowie goście mieli kilka okazji, ale nie zdołali ich wykorzystać. Po przerwie Wisła nieco przyspieszyła, grała lepiej i to wystarczyło do pokonania bełchatowian. Tak więc PGE GKS na razie rundę ma na zero, trzy mecze, zero punktów i zero strzelonych bramek (paradoksalnie grają całkiem nieźle), a Wisła umacnia się na fotelu lidera.

Dotychczasowy wicelider, Legia, pojechał na spotkanie do Sosnowca i faworyt teoretycznie był oczywisty. Sosnowiczanie ostatnią bramkę w lidze zdobyli 25 listopada, komplet punktów wywalczyli po raz ostatni w sierpniu 2007. Mecz, do pewnego momentu, układał się po myśli warszawian. Strzelona bramka (na siłę, że to tak ujmę), tak zwana optyczna przewaga i wszystko wskazywało na to, że Legia wygra. Z reguły w tego typu spotkaniach, ten słabszy walczy do momentu straty pierwszej bramki, bo wtedy jeszcze wierzy w możliwość zdobycia punktów. Sosnowiczanie wyłamali się z tego schematu i najpierw wyrównali, a potem strzelili bramkę zwycięską (pierwszy raz w tym sezonie ktoś strzelił warszawianom w lidze dwie bramki). Zaskoczenie? Tak, bo Legia ma walczyć o drugie miejsce w tabeli, a dobrze grający Groclin jest bardzo silną konkurencją. Jak na razie Legia wiosną gra na trzy: trzy mecze, trzy punkty i trzy strzelone bramki. Jednak ogólna ocena to nie trzy, ale trzy jedynki. Jedna dla piłkarzy, bo sprawiają wrażenie, że grają za karę. Druga dla trenerów, bo piłkarze są słabo przygotowani pod względem fizycznym i chyba mentalnym do sezonu. Trzecia dla prezesów, bo łyżka zamiast chochli spowodowała, że przy kontuzjach i kartkach, na ławce rezerwowych siedzą młodzi zawodnicy i Marcin Burkhardt, który był praktycznie już sprzedany. Trudno oczekiwać, że zbawią oni zespół, zwłaszcza w momencie, kiedy nie idzie. Nie wiem dokąd zmierza Legia, ale wygląda to coraz gorzej. Wisła ma już teraz sporą przewagę, od przyszłego sezonu dojdzie nowy konkurent we Wrocławiu, silny będzie Lech i prawdopodobnie Korona z Górnikiem, a zbliżające się ME 2012 zrobią koniunkturę na piłkę i wiele osób, firm, będzie chciało się pokazać i zainwestuje w futbol. Owszem, złe chwile skończą się w momencie, gdy ITI wpompuje w klub naście milionów złotych (na dobry początek), skład zostanie wzmocniony i takie tam, ale jakoś tego nie widać na horyzoncie.

Mimo że za nami dopiero 2/3 sezonu, jest coraz mniej niewiadomych. Dyskobolia, Legia i Lech będą walczyć o drugie miejsce i wydaje się, że grodziszczanie mają wielkie szanse na wicemistrzostwo. Mają trenera Jacka Zielińskiego, który z Odrą wygrał w poprzednim sezonie wiosną siedem spotkań z rzędu. Mają również motywację, bo przenosiny do Wrocławia muszą być uczczone jakimś sukcesem. Ciekawie również jest w dole tabeli, chociaż wciąż nie wiadomo ile drużyn spadnie. Polonia Bytom i Widzew Łódź mają pięć punktów przewagi nad strefą spadkową i to jest dość bezpieczny dystans. W 22 kolejce będzie bezpośrednie spotkanie dwóch ostatnich drużyn i już wtedy możemy wiedzieć, czy będą one miały szanse na uratowanie się przed spadkiem do drugiej, lub trzeciej ligi. Wydaje mi się, że wszystkie drużyny nad Widzewem nie dadzą się już wciągnąć w bezpośrednią walkę o pozostanie w lidze. Skoro już jesteśmy przy podsumowaniach, po tych trzech meczach na plus zasługuje Ruch Chorzów (tak wiem, Groclin gra świetnie, ale to można było przewidzieć). Chorzowianie są na trzecim miejscu w tej wiosennej (powiedzmy, chodzi o trzy kolejki z tego roku) tabeli i już praktycznie są pewni pozostania na przyszły sezon w OE. Natomiast na minusik, a raczej minus, zasłużyła Korona. Owszem, są drużyny którym idzie gorzej, ale kielczanie mieli szturmować drugie miejsce w tabeli. Remis z Wisłą wydawał się potwierdzać te plany, ale okazało się, że to nie Korona była mocna, ale Wisła wtedy słaba. Osiem punktów straty oznacza jedno, ten sezon dla Korony się skończył. Z pucharów już zdążyło się odpaść, w lidze nic już im nie grozi, ani miejsca pucharowe, ani spadkowe. Pozostaje anonimowość środka tabeli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz