Luka w ataku drużyny, spowodowana odejściem Michaela Rickettsa, została w pewien sposób załatana i pierwsza linia zespołu prezentuje się całkiem ciekawie. Moore jest wychowankiem Aston Villi, gdzie zaczynał karierę jeszcze w 2000 roku. Początkowo był uważany za lepszy talent, niż sam Wayne Rooney, zwłaszcza po finale Młodzieżowego FA Cup w 2002 roku. Wtedy Aston Villa zdobyła trofeum, a w pierwszym spotkaniu pokonała Everton na Goodison Park 4:1. Rooney strzelił wtedy pierwszego gola, ale strzelcem dwóch kolejnych był właśnie Stefan Moore (jedną dołożył później jego brat, Luke). Potem kariery obu zawodników ułożyły się zupełnie inaczej, tę gwiazdy Czerwonych Diabłów znają chyba wszyscy kibice, tę, mam nadzieję że przyszłej gwiazdy Walsall, nieliczni. Wypożyczany z klubu, nie mógł się przebić do pierwszego składu Aston Villi, a na samych wypożyczeniach też nie pokazywał swojego potencjału. Zupełnie nie udała się przygoda z QPR, gdzie trafił na zasadzie wolnego transferu i od 2005 strzelił tylko trzy bramki. W styczniu klub rozwiązał z nim kontrakt. Zainteresowany jego pozyskaniem był zespół z ligi australijskiej, ale zawodnik nie chciał wyjeżdżać tak daleko, zwłaszcza w momencie, gdy pojawiła się oferta z klubu leżącego blisko jego miejsca urodzenia (Birmingham). Ostatecznie trafił do Walsall, podpisując kontrakt do końca sezonu. Jeśli pokaże chociaż część tego potencjału, w czym pomoże mu menadżer klubu Richard Money, to zajęcie miejsca gwarantującego udział w barażach wydaje się być realne. Samemu zawodnikowi powinno bardzo zależeć, by odbudować swoją karierę, a z jego dobrej gry skorzysta on sam, jak i klub.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz