niedziela, 2 marca 2008

Luton - Walsall 0:1

Trudno o lepszy sposób na przedstawienie się kibicom w nowym klubie niż bramka w debiucie. Stefan Moore właśnie w taki sposób zaprezentował się w meczu w Luton, strzelając gola już w czwartej minucie spotkania. Asystę zaliczył Tommy Mooney co sugeruje, że wspomniana dwójka zawodników już się rozumie na boisku. Szybkie prowadzenie uśpiło nieco mecz, bo gospodarze się starali, ale brakowało im umiejętności na sforsowanie defensywy gości. Graczom Luton powinno zależeć na zwycięstwie, bo są głęboko w strefie spadkowej i żeby się uratować powinni zacząć wygrywać, tylko że samymi chęciami niewiele można osiągnąć. Nieliczne ataki Luton nie sprawiały większego zagrożenia, a jak już udało się wyrównać, w samej końcówce, to przy okazji faulując, więc sędzia nie mógł uznać gola.
Zwycięstwo cieszy, bo pozwala umocnić się na piątym miejscu w tabeli, z dorobkiem 55 punktów w 34 meczach. Przewaga nad szóstym Tranmere to trzy punkty przy jednym meczu rozegranym mniej. Szanse na awans w tabeli nie są zbyt duże, bo zespoły będące teraz nad Walsall mają więcej punktów i mniej rozegranych meczów, ale zajęcie miejsca dającego prawo gry w barażach jest całkiem realne. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze jednego środkowego obrońcy, tak żeby mieć gwarancję utrzymania poziomu w przypadku kary za kartki, czy jakiejś kontuzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz