wtorek, 12 lutego 2008

Powrót UCL już za tydzień

Schalke - Porto
(w fazie grupowej 8 punktów bilans bramek 5:4 - 11 punktów bilans bramek 8:7)
Tutaj chyba łatwo można wskazać faworyta tej konfrontacji, a jest nim Porto. Portugalczycy mają lepszy skład i większe doświadczenie w Europie. Schalke skorzystało z załamania w Valencii, a sam awans został osiągnięty w ostatniej kolejce. Porto wygrało grupę z Liverpoolem i przegrało tylko jeden mecz, właśnie z Anglikami, którzy wtedy walczyli o awans. Nawet jeśli pierwsze spotkanie zakończy się korzystnym wynikiem dla Niemców, to i tak w rewanżu ciężko będzie utrzymać ewentualną przewagę. Moim zdaniem Porto to dość pewny faworyt do wygrania dwumeczu, bo w każdej innej parze można się doszukiwać czegoś na korzyść tej potencjalnie słabszej drużyny. W przypadku Schalke tego nie ma.

AS Roma - Real Madryt
(11; 11:6 - 11; 13:9)
Bardzo ciekawie zapowiadająca się konfrontacja, chociaż Real ma przewagę. W poprzednim sezonie Roma wyeliminowała Lyon, a potem poległa 1:7 na Old Trafford, Real odpadł jeszcze szybciej, przegrywając z Bayernem. Wiele się w madryckim klubie od tego czasu zmieniło, chyba na lepsze biorąc pod uwagę ligową tabelę. Ten dwumecz można sprowadzić do konfrontacji pary Totti-Raúl, ikon swoich klubów. Rzadko się zdarza we współczesnej piłce, że dobry gracz pozostaje w jednym klubie, systematycznie odrzuca możliwość zmiany barw klubowych (to częściej robił Totti) i rezygnuje tym samym z możliwości zdobycia trofeów. Najprawdopodobniej Włoch odpadnie po raz kolejny i nie wygra UCL, ale w tych meczach da z siebie wszystko. Roma ma silny skład, zdolny do tego by nastraszyć Real, ale potrzebne jest jakieś załamanie formy wśród graczy z Madrytu, żeby to Włosi mogli awansować.

Olympiakos - Chelsea
(11; 11:7 - 12; 9:2)
Teoretycznie łatwo wskazać tu faworyta, zwłaszcza że Chelsea chyba już wszystko podporządkowała zwycięstwu w UCL. Grecy mogą sprawić niespodziankę u siebie, bo tam przykładowo zremisował madrycki Real, ale rozstrzygnięcie losów rywalizacji w dwumeczu na swoją korzyść to raczej zbyt duże wyzwanie. The Blues mają zbyt silny skład, żeby odpaść tak wcześnie z tych rozgrywek. Można się doszukiwać na siłę, że Anelka z Drogbą nie będą współpracować z przodu, że dojdą jeszcze jakieś kontuzje, zmęczenie po PNA (którego Chelsea, podobnie jak Arsenal, aż tak nie odczuła), ale to jest szukanie dziury w całym. Grecy są chyba już i tak zadowoleni, że wyszli z grupy, a ewentualny entuzjazm to za mało, żeby nim pokonać Chelsea.

Liverpool - Inter
(10; 18:5 - 15; 12:4)
Pojedynek drużyny, która dominuje w kraju, a nie potrafi osiągnąć praktycznie niczego w Europie, z drużyną która ma osiągnięcia w Europie, a nie potrafi wygrać praktycznie niczego w lidze. Wydaje się, że The Reds wygrają tę rywalizację i to nie tylko dlatego, że Inter nie potrafi grać w pucharach. Rafa Benítez chyba zdaje sobie sprawę z tego, że triumf w UCL to przedostatnia szansa na uratowanie sezonu (ostatnia to FA Cup) i ostatnie lata pokazały, że jego zespół potrafi grać w tych rozgrywkach. W poprzednim sezonie w tej rundzie wylosował Barcelonę, bardzo trudnego rywala broniącego przecież wtedy tytułu. Zamiast porażki był finał, gdzie dopiero Milan potrafił pokonać Liverpool. Tylko że teraz zadanie jest trudniejsze, bo Inter jest lepszą drużyną niż wtedy Barcelona, zmagająca się z kontuzjami swoich zawodników. Jeśli Nerrazuri mają się przełamać w Europie, to nadszedł dobry moment. Pokonanie Liverpoolu byłoby sporym wydarzeniem i najprawdopodobniej dałoby wewnętrzne przekonanie, że w pucharach też da się wygrywać. Kluczowy będzie najprawdopodobniej pierwszy mecz, jeśli defensywa The Reds zachowa czyste konto, to Liverpool jest w stanie awansować dalej.


Celtic - Barcelona
(9; 5:6 - 14; 12:3)
Wydaje się, że wynik tej rywalizacji jest oczywisty. Z jednej strony mamy Barcelonę, z drugiej chyba najsłabszą drużynę z tych, które awansowały do tej rundy. Celtic jako jedyny ma niekorzystny bilans bramkowy, a o słabej grze na wyjazdach to chyba wiedzą już wszyscy. Co ciekawe jest jeden stadion, na którym szkocki klub radzi sobie całkiem nieźle, to Camp Nou. W 2004 roku obie te drużyny spotkały się w fazie grupowej i był remis. W tym samym roku, ale wiosną, Celtic wyeliminował Barcelonę z Pucharu UEFA, wygrywając 1:0 u siebie i remisując bezbramkowo na wyjeździe. Z drugiej strony nie należy zapominać, że Barcelona potrafiła wygrać na Celtic Park, właśnie w meczu grupowym UCL w 2004 roku. Plan Celticu wydaje się być dość oczywisty, wygrać u siebie do zera, wystarczy nawet jedną bramką, a w rewanżu liczyć na Artura Boruca. To może przynieść sukces, bo magiczna czwórka mająca czarować w ataku katalońskiego zespołu nie błyszczy. Ronaldinho jest bez formy i nic nie wskazuje na to, że do niej wróci. Henry pomału staje się faworytem do wygrania klasyfikacji na najgorszy transfer sezonu. Nie wiadomo czy Eto'o będzie w stanie zagrać, a jeśli nawet, to można zgadywać w jakiej będzie formie po wyjeździe na PNA. Cała nadzieja w Messim i dwójce młodych, zdolnych zawodników ze szkółki. Bojan Krkić i Giovani dos Santos mogą przesądzić losy rywalizacji z Celtikiem i to głównie na nich powinna uważać defensywa szkockiego zespołu.

Olympique Lyon - Manchester United
(10; 11:10 - 16; 13:4)
To może być jedna z najciekawszych rywalizacji na tym etapie rozgrywek. Manchester United zmierza po potrójną koronę, ale ostatnio złapał zadyszkę i do Arsenalu traci już pięć punktów. Po drodze spotka się jeszcze z Kanonierami w FA Cup, a potem jedzie do Francji. Lyon jest inną drużyną, niż jeszcze rok temu, latem odeszło kilku kluczowych zawodników. Początek sezonu był trudny, bo Lyon miał kłopoty i w UCL, i na swoim własnym podwórku, ale teraz zespół już chyba uporał się z problemami. Francuzi przystępują do tego spotkania naprawdę w korzystnej sytuacji, w końcu chyba nikt nie oczekuje, że uda im się pokonać Czerwone Diabły. W końcu to jest praktycznie kompletny zespół, mający świetną defensywę i bardzo dobry atak, a Ronaldo w formie jest nie do zatrzymania. Nie można jednak zapomnieć, że Lyon może boleśnie ukłuć, bo ma do tego dobrych zawodników. Karim Benzema prowadzi w klasyfikacji strzelców w Ligue 1 Orange, wspierają go Hatem Ben Arfa i Sidney Govou, a ze stałych fragmentów gry wciąż niebezpieczny jest Juninho Pernambucano. Jeśli kryzys w United utrzyma się dłużej, to Lyon ma spore szanse na wygranie pierwszego spotkania, a nawet na przejście do następnej rundy.

Fenerbahçe - Sevilla
(11; 8:6 - 15; 14:7)
Bardzo interesująca para, obie drużyny bardzo dobrze radzą sobie na własnym boisku i bardzo możliwe, że awans wywalczy ten zespół, któremu lepiej wyjdzie mecz wyjazdowy. Fenerbahçe ma bardzo ciekawy skład, Alex, Deivid czy Kežman mogą sprawić kłopoty defensywie hiszpańskiego zespołu, zwłaszcza w meczu rozgrywanym w Turcji. Bardzo wiele będzie zależeć właśnie od wyniku tego pierwszego spotkania, jeśli Sevilla osiągnie korzystny rezultat (tzn. nie straci zbyt wielu bramek), to u siebie będzie w stanie odrobić straty. Turcy co prawda pokazali, że na wyjazdach potrafią osiągać dobre rezultaty (dwa remisy w fazie grupowej), ale na Inter to już nie wystarczyło. Nie wystarczy też na Sevillę, która będzie chciała wygrać trzeci raz z rzędu w pucharach, zwłaszcza że to chyba ostatni sezon tej Sevilli, którą poznaliśmy w świetnych meczach w Pucharze UEFA. Prędzej czy później możni piłkarscy rozbiorą ten zespół na kawałki, a jedyne co będzie mógł zrobić klub, to dobrze na tym zarobić.

Arsenal - Milan
(13; 14:4 - 13; 12:5)
Przedwczesny finał, szkoda że te dwa zespoły spotkają się tak wcześnie, bo to oznacza że jednego z nich nie będziemy oglądać w dalszych rundach. W trzech ostatnich edycjach obrońca trofeum odpadał właśnie na tym etapie rozgrywek, czyli teoretycznie Arsenal jest faworytem. Z drugiej strony Milan jest drużyną lubiącą grać w UCL i rozkręcającą się z rundy na rundę. Już teraz mają świetny tercet ofensywny KaPaRo (Kaká-Pato-Ronaldo) i całą masę innych, dobrych zawodników. Arsenal w tym sezonie gra świetnie, wcale nie widać tego, że przed sezonem odeszła z klubu największa gwiazda, ale czy to wystarczy na Włochów? Wydaje mi się, że w tej parze zdecydują o wyniku detale, bo na dziesięć konfrontacji mielibyśmy po pięć zwycięstw obu tych zespołów. Co ciekawe nawet porażka i odpadnięcie będzie można uznać za coś pozytywnego. Milan skoncentrowałby się na walce o czwarte miejsce w lidze, a Arsenal mógłby spokojnie zająć się zdobywaniem mistrzostwa kraju.

6 komentarzy:

  1. Według mnie dwa najciekawsze spotkania to: Liverpool- Inter oraz Arsenal- AC Milan. szczególnie ten drugi mecz zapowiada się super. Rzeczywiście, szkoda, że tak szybko Arsenal i Milan na siebie trafili.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwumecz Liverpool - Inter może wcale nie być ciekawy, bo jak się obie drużyny nastawią tak, jak w meczu The Reds z The Blues, to prędzej chyba człowiek zaśnie z nudów, niż zachwyci grą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Michał- ale to w końcu Liga Mistrzów, więc raczej nie powinno być tak źle...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do Milanu z Arsenalem, to się zgadzam. Arsenal nie potrafi (nie chce?) się bronić a świetnie czuje się w ofensywie. To powinien być otwarty mecz. Ciekawie też może być w parze Lyon - ManU.
    Jeśli chodzi o Inter i Liverpool, to mam takie same odczucia jak michał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety pamiętam takie mecze w UCL, że nuda była straszliwa. U siebie Liverpool zagra najprawdopodobniej defensywnie, licząc na kontrę, bo z Interem nie pójdą na wymianę ciosów. Inter też będzie grał defensywnie, więc sam mecz może być dość nudny.
    Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że Arsenal nie potrafi się bronić. To jest czwarta defensywa w lidze, a cały zespół potrafi świetnie grać atak pozycyjny. Może to tak wygląda, że nie potrafią się bronić, ale Milan będzie najprawdopodobniej miał spore kłopoty ze stwarzaniem sobie okazji do strzelenia gola.

    OdpowiedzUsuń
  6. Arsenal głównie kojarzy mi się z ofensywą jednak. Po prostu mam o nich dobrą opinię:).
    Myślę, że tak imponująca statystyka w obronie wynika po części z tego, że Arsenal potrafi jak chyba nikt inny w Premiership na dzień dzisiejszy zdominować przeciwnika. Mała liczba straconych bramek nie jest według mnie skutkiem defensywnej taktyki. To miałem na myśli ale faktycznie nie wyraziłem się zbyt precyzyjnie.

    OdpowiedzUsuń