Są zmiany, to łatwo dostrzec nawet na pierwszy rzut oka. Korzystając z tego, że Anglia jest zszokowana porażką w eliminacjach do finałów ME, Fabio Capello może wprowadzać swoje postanowienia bez sprzeciwu. Jak donosi prasa to było całkiem inne zgrupowanie, nowość dla zawodników. Nie było gry w golfa, nie było żon i dziewczyn (słynne WAGs), nie było chodzenia w sandałkach, nie można nosić telefonów komórkowych poza pokojem hotelowym, a śniadania i obiady drużyna ma jeść razem. Nic dziwnego, że Anglia przegrała awans, skoro zawodnicy w taki sposób szykowali się do spotkań. Włoski selekcjoner pokazał również, że nie boi się podejmować odważnych decyzji. David Beckham nie załapał się do składu, ale sprawa jego występu będzie wracać w przyszłości. W końcu Anglikowi brakuje jednego meczu w kadrze do magicznej setki, więc na pewno im szybciej to nastąpi, tym lepiej. W składzie też kilka niespodzianek, nie zagrał Michael Owen (główna nadzieja Anglii na bramki), Joleon Lescott (ostatnio świetna forma w klubie), Micah Richards (wydawało się, że miejsce na prawej obronie ma już na stałe), tylko kilka minut dostał Ashley Young, który był typowany do pierwszego składu na lewej pomocy. Sam mecz był ciekawy, głównie z powodu drużyny Szwajcarii, która nie przyjechała kurczowo bronić wyniku i grała bardzo dobrze. Myślę że podczas finałów, jako gospodarz, może sprawić sporą niespodziankę. Zwycięstwo Anglii jest ważne, bo dobrze że nowy selekcjoner nie zaczyna od porażki czy remisu, ważny jest również rozmiar tego zwycięstwa. Zbyt wysoki wynik mógłby nieco zdemotywować piłkarzy, a tak wciąż widać ile jeszcze pracy przed nimi. Dalej jest kłopot ze środkiem pomocy. Gareth Barry, Jermaine Jenas i Steven Gerrard nie potrafili za bardzo wygrać tej strefy i grają zrywami, nie za bardzo chyba wiedząc jak się zachować. Jak wróci Frank Lampard, to znowu będzie kłopot z wyborem tego jednego, środkowego pomocnika mającego kreować grę. Wciąż brakuje lewoskrzydłowego z prawdziwego zdarzenia, Joe Cole jest nieco innym typem zawodnika, chociaż też potrafi grać na tej pozycji. Ciekawe kiedy szansę dostanie Stewart Downing, który teoretycznie ma najbliżej do pierwszego składu. Nie można też powiedzieć, kto będzie pierwszym bramkarzem w kadrze. David James to raczej rozwiązanie tymczasowe, bo na MŚ w RPA będzie miał 40 lat. Scott Carson i Chris Kirkland będą musieli jednak wywalczyć miejsce w składzie, bo nie wydaje się, że Capello patrzy na takie rzeczy jak wiek zawodnika. Wciąż zostaje Paul Robinson i Ben Foster, ale im do kadry chyba najdalej. Włoski trener ma jeszcze kilka miesięcy na rozwiązanie tych zagadek, bo eliminacje do MŚ 2010 zaczynają się we wrześniu, ale pracy przed nim sporo. Pozytyw to fakt, że na prawej pomocy z siódemką znów biega DB, ale tym razem to David Bentley, który wczoraj zagrał bardzo dobrze.
Wypadałoby też wspomnieć o tym, co zrobiła polska drużyna wczoraj w meczu z Czechami. Z jednej strony to typowy mecz towarzyski, z którego nie ma co wyciągać daleko idących wniosków. Z drugiej pokonaliśmy jedną z czołowych drużyna na świecie. Mam nadzieję, że ten wynik nie uśpi polskich piłkarzy i nie sprawi, że przestaną oni walczyć o wyjazd. W końcu gdyby Jan Koller był skuteczniejszy, to remis byłby dużo bardziej prawdopodobnym wynikiem, nie mówiąc o tym, że w meczu o stawkę Czesi zagraliby lepiej. Myślę, że obie strony są z tego wyniku zadowolone. Czesi dostali zimny prysznic,potrzebny żeby zbudować silną drużynę, z odpowiednim nastawieniem, Polakom natomiast to zwycięstwo da nadzieję i wewnętrzne przekonanie, że idą w dobrym kierunku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz