czwartek, 21 lutego 2008

Liga wraca!

Po przerwie zimowej, na szczególną rundę wiosenną. Szczególną, gdyż awans na finały ME skrócił rundę do trzynastu spotkań, a ostatnie mecze zostaną rozegrane 10 maja. Piłkarze mogą nieco narzekać na zatłoczenie meczami, gdyż w lutym jest tylko jedna kolejka, ale w marcu już pięć, cztery w kwietniu i trzy w maju. Jak widać pod koniec tempo będzie bardzo wysokie. Siłą rzeczy rozgrywki ligowe będą w cieniu finałów, cała nadzieja w tym, że zawodnicy będą walczyć o miejsca w samolocie do Austrii. Powinno to zapewnić emocje w OE, bo na zaciętą walkę o tytuł nie ma co liczyć.
Wisła Kraków ma taką przewagę nad resztą stawki, że właściwie już teraz można powiedzieć o tej drużynie Mistrz Polski. Tutaj prawdziwym testem będzie batalia o UCL, ale na nią poczekamy do sierpnia. Zimą miały być wzmocnienia właśnie z myślą o wejściu na salony i początkowo wydawało się, że te wzmocnienia będą tylko obietnicami. Jak odszedł z klubu Kamil Kosowski to byłem już niemal pewien, że Wisła rozmienia na drobne potencjał, który udało się stworzyć jesienią. Potem jednak do drużyny trafili Wojciech Łobodziński i Radosław Matusiak, prawie Łukasz Garguła, a sprawa ewentualnego transferu Jacka Krzynówka wciąż jest aktualna (przynajmniej w mediach). Najsilniejszy skład w lidze, dziesięć punktów przewagi nad wiceliderem, więc trudno sobie wyobrazić, jaki kataklizm musiałby nastąpić, żeby krakowianie nie cieszyli się z mistrzostwa w tym sezonie. Zwłaszcza że rywale chyba już nie wierzą w to, że Wisłę można dogonić.
Najlepszy dowód to fakt, że Legia Warszawa, teoretycznie zespół mający walczyć o pierwsze miejsce, nie kupił nikogo. Co prawda okienko transferowe w Polsce zamyka się wraz z końcem lutego, ale nic nie wskazuje na to, że działacze warszawskiego klubu przeprowadzą jakieś hitowe transakcje. Wierzy się raczej w to, że Jan Urban i ci piłkarze którzy już są w zespole, dadzą radę utrzymać zespół na drugim miejscu w tabeli, a ewentualne wzmocnienia to dopiero latem, bo podobno zimą nie da się ściągnąć żadnego dobrego gracza (nie patrzymy na Wisłę w tym momencie). Utrzymanie drugiej pozycji wydaje się być całkiem realne, bo nie widać za bardzo rywali mających poważne szanse na wyprzedzenie Legii.
Lech Poznań, zajmujący trzecie miejsce, traci obecnie cztery punkty do warszawian. Miało być kilka milionów złotych na transfery (z reguły prasa podawała sześć), ale ich nie było. Teraz nie wiem, czy te pieniądze były wirtualne, czy jednak nie udało się nikogo skusić na transfer do Poznania, kto miałby głośne nazwisko. Druga sprawa, która mnie niepokoi, to trener. Moim zdaniem Franciszek Smuda nie wyzwoli tego potencjału, który ma klub, drużyna i samo miasto. Drugiego Widzewa nie da się zbudować, a budowa silnego Lecha trochę się ślimaczy. Dobra runda jesienna pozwoliła zając trzecie miejsce na półmetku, ale trzeba poprawić grę na wyjazdach, bo przewaga nad piątą drużyną to raptem jeden punkt. Wydawało mi się, że mariaż Amiki Wronki i Lecha Poznań stworzy bardzo silną drużynę, która będzie do ostatnich kolejek walczyć o pierwsze miejsce w tabeli, a w każdym okienku będzie wzmacniać skład. Zamiast tego mamy solidnego średniaka, który sprowadza zawodników z Ameryki Południowej, gdy w tym samym czasie Leo Beenhakker udowadnia, że w Polsce też są zdolni zawodnicy. Zobaczymy, czy to wystarczy do utrzymania trzeciego miejsca.
Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski zajmuje miejsce chyba trochę ponad aktualne możliwości. Kto wie czy to nie jedna z ostatnich rund Zbigniewa Drzymały w małym wielkopolskim miasteczku, bo chyba nikt nie ma już złudzeń, że da się zbudować silną drużynę bez zaplecza kibicowskiego. Nie wiem co pokaże Dyskobolia w tej rundzie, bo przed poprzednią wydawało się, że będzie solidny zjazd w tabeli. Na razie jest czwarte miejsce, ale konkurencja ze strony innych drużyn może okazać się za silna dla wielkopolskiej drużyny, żeby utrzymać pozycję w tabeli. Zwłaszcza że niżej są w tabeli same silne zespoły.
Korona Kielce
traci pięć punktów do wicelidera i wydaje się, że spróbuje powalczyć o tę pozycję w tabeli. Klub przeprowadził zimą dość odważny i głośny transfer, ściągając Wojciecha Kowalewskiego, co powinno załatać jedną z dziur na newralgicznej pozycji. Dobry bramkarz z reguł oznacza kilka punktów więcej, a jeśli dodamy do tego skutecznego napastnika (w Kielcach jest para Robak-Andradina) to wtedy klub pnie się w górę ligowej tabeli. Jedno co trzeba było naprawić, to odporność psychiczna zespołu, bo do tej pory zespół rozsypywał się jak domek z kart po jednym, mocniejszym ciosie. Jeśli to zostało poprawione, to Korona ma szansę na walkę o drugie miejsce, bo to jedyna możliwość wywalczenia sobie miejsce w pucharach. Jeśli nie, to sezon może się skończyć rozczarowaniem i niską pozycją w tabeli.
GKS Bełchatów
traci co prawda pięć punktów do kielczan, ale nie sądzę, że będzie miał kolejną słabą rundę. Jesienią trzeba było grać w pucharach europejskich, podróżować po Europie i najwyraźniej zawodnicy, którzy nie mieli takich doświadczeń w swojej karierze, nie potrafili utrzymać formy i walczyć na kilku frontach. Przez chwilę był w klubie Radosław Matusiak, co pozwalało mieć nadzieję na awans w tabeli, a może nawet odrobienie strat do Legii. Okazało się jednak, że Radomatu ostatecznie trafił pod Wawel, a z klubu o mały włos nie odszedł Łukasz Garguła. Zobaczymy, co wyniknie z tych przetasowań, ale mimo wszystko zespół powinien zostać w górnej połówce tabeli. Za nimi jest obecnie spadkowicz, czyli ...
Zagłębie Lubin
. Kara degradacji nie rozbiła drużyny, tak jak można było się obawiać, bo z czołowych zawodników tylko Wojciech Łobodziński zmienił barwy klubowe. Z drugiej strony nie wiadomo, jak będzie się prezentował lubiński zespół w lidze. Spadek, czyli zajęcie dwóch ostatnich miejsc, raczej nie grozi. Sensu w podjęciu walki o wyższe miejsca w tabeli też nie ma większego. Prawdopodobnie cała uwaga zostanie podporządkowana zdobyciu Pucharu Polski, a w OE zespół będzie się chciał po prostu pokazać. Co z tego wyjdzie dowiemy się w maju. Następną drużyną, zamykającą górną połówkę tabeli, jest:
Górnik Zabrze. Bardzo jestem ciekawy, jak będzie się prezentował w lidze zabrzański zespół, bo od momentu pojawienia się Towarzystwa Ubezpieczeniowego Allianz Polska, zabrzanie robią systematyczne postępy. Może się uda przeskoczyć jednego, dwóch rywali będących wyżej w ligowej tabeli, ale na więcej bym nie liczył. Prawdziwe sukcesy przyjdą mają przyjść później.
Za Górnikiem jest Jagiellonia Białystok, która ma tylko punkt mniej, ale będzie walczyć o coś zupełnie innego. Tutaj celem jest spokojne pozostanie w lidze i wydaje się, że jest on prawie zrealizowany. Bezpieczna przewaga nad strefą spadkową powinna wystarczyć, nawet jeśli trafiłaby się słabsza forma w kilku meczach. Niepokoić mogą jedynie straty kadrowe, bo to dowodzi słabości finansowej klubu, co utrudni, czy wręcz uniemożliwi, utrzymanie w Białymstoku wyróżniających się zawodników. W tym sezonie to jeszcze nie ma aż takiego znaczenia, ale w następnych może być decydujące.
Odra Wodzisław Śląski zaczyna grupę zespołów, które będą walczyć o utrzymanie się w OE. Wodzisławianie powinni spokojnie zostać w lidze, bo na tle innych drużyn z dołu tabeli mają dość silny skład. Jeśli wrócą do formy ci gracze, którzy trafili do klubu w przerwie zimowej (a odbudowanie się w Wodzisławiu udało się już wielu zawodnikom), to zajęcie bezpiecznego miejsca wydaje się być dość oczywiste.
Ruch Chorzów fantastycznie zaczął sezon (sportowo, nie organizacyjnie) bijąc Dyskobolię w Grodzisku 4:1 i zachwytom nie było końca. Potem przyszła krytyka, ale chorzowianie konsekwentnie realizują cel, jakim jest pozostanie w lidze. Wiosną powinno być podobnie, ciułanie punktów i zapewnienie sobie utrzymania na kilka kolejek przez zakończeniem sezonu. Zastanawiam się, czy chorzowianie nie przeprowadzili jednego z ciekawszych transferów, bo Gábor Straka grał z Artmedią w Pucharze UEFA, co już oznacza, że nie może być nietrafionym zakupem.
Cracovia to chyba jedyna drużyna z dołów tabeli, o której można powiedzieć że nie będzie miała kłopotów z pozostaniem w lidze. Ostatnio nawet trener, Stefan Majewski, dał się przekonać do ustawienia z czwórką obrońców, co jest bardzo ważnym wydarzeniem. Wzmocniono skład (węgierski Cristiano Ronaldo, czyli Árpád Majoros, to brzmi ciekawie, mam nadzieję, że pokaże chociaż 10% tego, co Portugalczyk) i wydaje się, że nie ma już przeszkód, żeby krakowianie pięli się w górę tabeli. Oczywiście na powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu nie ma co liczyć, ale środek stawki to całkiem realny cel.
Widzew Łódź
jest spadkowiczem, więc wiosną piłkarze klubu będą się starać uchronić się przed spadkiem do trzeciej ligi (za te absurdy kochamy przecież polską ligę, n'est pas?). W przerwie zimowej odszedł z zespołu Grzegorz Piechna (mój faworyt w kategorii najgorszy transfer roku), a do rezerw trafił Joseph Dayo Oshadogan, który nie za bardzo potrafił nawiązać nić porozumienia z trenerem. Widzew ma bardzo młody skład, więc nasuwa mi się analogia z Arsenalem. Tam są dzieciaki Wengera, tutaj mogą być dzieciaki Zuba, pod warunkiem, że trener nie zostanie zwolniony w trakcie rundy. Szanse na to są dość spore, bo w zażartej walce na dole tabeli, młodość może przegrać z doświadczeniem. Przewaga nad strefą spadkową to tylko trzy punkty, czyli może się okazać, że wystarczy jedna kolejka, a łodzianie będą pod kreską. Nie wiem, czy wtedy młodzi zawodnicy poradzą sobie z presją.
Polonia Bytom jest w podobnej sytuacji, trzy punkty i witają miejsca spadkowe. Nie wiem dlaczego, ale już od kilku tygodni instynktownie czuję, że poloniści zakończą sezon w czołowej dwójce. Od końca. Klub robi coś, co z daleka wygląda trochę na miotanie się ryby na haczyku. Moim zdaniem to nie jest drużyna gotowa do występów w OE, ani pod względem sportowym, ani pod względem organizacyjnym (klub nie ma nawet oficjalnej strony internetowej), nie ma też stadionu, na którym mógłby rozgrywać mecze u siebie. Podobno ta ostatnia sprawa zbliża się do finiszu, ale nie wiem, czy własny stadion pomoże w utrzymaniu się. Dalej w składzie nie widać jakości i ciężko będzie zdobywać regularnie punkty, a przecież było tak blisko, żeby zapewnić sobie spokojną rundę. Dwie ostatnie kolejki jesienią, Polonia podejmowała (na Śląskim) Jagiellonię i ŁKS. Powinno być sześć punktów, bo to główni rywale w walce o pozostanie w lidze. Było zero i stąd tak fatalna sytuacja w tabeli. W końcu gdyby bytomianie mieli teraz 20 oczek i przewagę 9 punktów nad ŁKS, to czy nastroje w klubie byłyby tak nerwowe? Raczej nie. W ostatnim meczu rundy poloniści rzucili także koło ratunkowe dla ŁKS Łódź.
Łodzianie mogą dość nietypowo uczcić jubileusz stulecia klubu, spadając z OE. Są na dobrej drodze, bo wciąż nie widzę w zespole skutecznego napastnika. Nie sądzę, że będzie nim Gábor Veyer, bo jak podaje portal 90minut, strzelił on jedenaście bramek. Kłopot w tym, że od 2001 roku. Może władze klubu liczą na to, że przebudzą się inni napastnicy w klubie, ale to dość ryzykowna postawa. Jedno koło ratunkowe już zostało rzucone, kolejnych raczej nie będzie i zespół musi zacząć zdobywać punkty, najlepiej wygrywając mecz za meczem, tylko że historia nie zna przypadku, żeby drużyna nie potrafiąca strzelać bramek, wygrywała mecze.
Zagłębie Sosnowiec
zajmuje na razie ostatnie miejsce w tabeli i jak kilka innych drużyn będzie walczyć przed spadkiem do trzeciej ligi. Właściwie klub mógłby dać ogłoszenie w prasie, czy ktoś ma jakiś cud na zbyciu, bo właśnie czegoś takiego potrzebują sosnowiczanie do zajęcia miejsca czternastego. Przebudowano skład, ale dalej nie widać zawodników, którzy wyciągną zespół na bezpieczne miejsca w tabeli. Cała nadzieja w tym, że inne zespoły będą grać słabiej, ale trzeba pamiętać, że sześć punktów nie odrobi się samo.

2 komentarze:

  1. Bardzo trafne podsumowanie. Wisła Kraków już w poprzedniej rundzie zdobyła mistrza kraju. O drugie miejsce będą się bić: Legia, Lech, Dyskobolia i Korona. Ja osobiście mam nadzieję, że Widzew nie spadnie z ligi, bo trzecia liga jakoś tak nie pasuje do mojego kochanego klubu. Cała nadzieja w panu Cacku, który nie pozwoli aby oszukiwano nasz klub i niesprawiedliwie sądziło. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie powinien spaść, ale raczej dlatego, że reszta drużyn będzie słabsza. Mają też całkiem dobry terminarz (Odra, Jaga, Bytom, Sosnowiec u siebie, czyli teoretycznie 12 punktów). Powinno wystarczyć do zajęcia miejsca nad kreską.

    OdpowiedzUsuń