niedziela, 3 lutego 2008

Carlisle - Walsall 2:1

Piękna seria świetnych wyników się skończyła. Kiedyś musiało to nastąpić, szkoda że nastąpiło to w takim momencie. Sprzedaż Scotta Danna spowodowała nerwową reakcję kibiców, ale okazuje się, że nie do końca winny był klub. Zawodnik dowiedział się o zainteresowaniu Coventry i niejako zmusił klub do zaakceptowania oferty. Pierwsze ustalenie było takie, że Dann wróci na wypożyczeniu do końca lutego, tak aby klub mógł w międzyczasie znaleźć zastępcę. Jednak zawodnik zmienił zdanie i ostatecznie trafił do Coventry w ostatnim dniu stycznia, co niemal zupełnie rozbiło porozumienie na linii zarząd-kibice. Pytanie tylko komu wierzyć, zarządowi, który twierdzi że stał niejako pod ścianą, czy wcześniejszej praktyce pozbywania się dobrych graczy za drobne i niemal kompletnemu brakowi ambicji w budowie silnego składu. Jak podaje Express & Star Coventry może zapłacić za obrońcę nawet £1m pod warunkiem, że wszystkie klauzule dotyczące występów zostaną aktywowane. Pytanie pozostaje otwarte, czy te pieniądze zostaną wydane na wzmocnienia, bo ostatnio Walsall ściąga tylko takich zawodników, którzy są dostępni za darmo, albo mogą być wypożyczeni. Pieniądze za Danna, plus pieniądze za Foxa (tu może być nawet £500,000) plus ewentualne wpływy z największego w Europie miejsca na reklamy przy autostradzie M6 pozwoliłyby stworzyć w miarę silny zespół, który dałby radę awansować do Championship.
Wracając do samego meczu, Walsall objęło prowadzenie w 23 minucie za sprawą Lee Holmesa. Gospodarze mieli przewagę, ale zgubili się na chwilę w defensywie, co pozwoliło strzelić bramkę. Wyrównanie padło zaledwie po dziesięsięciu minutach. Marc Bridge-Wilkinson przeprowadził rajd przez całe boisko i po jego strzale ręką zagrał Paul Boertien, były gracz Carlisle. Karny wykorzystał właśnie Bridge-Wilkinson i do 75 minuty utrzymywał się remis. Walsall miało swoje okazje, które marnowali Sonko czy Betsy, ale przesądził błąd bramkarza. Clayton Ince wrzucał piłkę do Holmesa, to podanie zostało przechwycone i stworzyła się okazja, którą wykorzystał Danny Graham. Mimo ataków nie udało się wyrównać, więc pierwsza porażka w lidze od 20 października stała się faktem. Zespół teraz zajmuje piąte miejsce w tabeli. Szanse na awans są, ale jednak mniejsze, niż dwa tygodnie temu, w końcu połowa bardzo dobrze spisującej się linii defensywy zmieniła klub. Jeśli uda się pozyskać jakiegoś obrońcę, na solidnym poziomie, plus wzmocniony zostanie atak (Michael Ricketts jest już wolnym graczem, ale leczy kontuzję), to szanse na baraże będą spore. Natomiast jeśli się nie uda, to nie ma co płakać, w końcu lepiej przygotować się do występów na zapleczu Premier League, niż wejść i spaść po roku. Pozostaje zaufać zarządowi, prezesowi i menadżerowi że wiedzą, co robią i zależy im na klubie i jego wzmocnieniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz