sobota, 10 października 2009

Czechy 2-0 Polska

51 minut. Tyle trwały nadzieje na osiągnięcie korzystnego rezultatu. Nadzieje całkiem realne po pierwszych 45 minutach. Może gra nie była super rewelacyjna, ale Czesi grali bardzo podobnie i były fragmenty, że mieliśmy przewagę. Co prawda mieliśmy wsparcie takiego dobrego defensora, który nazywał się deszcz (ksywka ulewny), ale pierwsza połowa była całkiem obiecująca. Jednak po przerwie nadzieje na dobry rezultat rozwiały się po kilku minutach. Właściwie po tym golu skończyły się emocje. Wróciły raczej upiory z Cracovii, niemoc w poczynaniach ofensywnych i błędy w defensywie.

Wnioski na przyszłość? Bardzo złe. Trudno oczekiwać, że mecz ze Słowacją skończy się czymś pozytywnym, tym bardziej że to goście będą musieli wygrać. Rezultat ich spotkanie ze Słowenią to praktycznie sensacja. Walczymy tak właściwie o czwarte miejsce w grupie. Najtrafniej skomentował całą sytuację w pomeczowym studiu Maciej Szczęsny. Niżej spaść już nie możemy. Przynajmniej ten komentarz pozwolił zatrzeć złe wrażenie po wypowiedzi drugiego gościa, które można podsumować nieśmiertelnym zdaniem 'to skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle'. No i razem z Czechami tracimy szanse na baraże. Takie rozstrzygnięcie jest zaskakujące.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz