Ciężko podsumować ten sezon, bo niby jest dobrze, ale pozostaje niedosyt. Niemal rok temu napisałem krótką zapowiedź i wydawało się, że The Saddlers stoczą walkę o pozostanie w League One. Początek sezonu potwierdzał te prognozy, bo na pierwsze zwycięstwo trzeba było czekać aż do szóstej kolejki, a zespół zajmował nawet ostatnie miejsce w tabeli. Jednak potem Richard Money zdołał natchnąć drużynę do lepszych występów. Seria osiemnastu spotkań bez porażki pozwoliła włączyć się do walki o miejsca barażowe, a skrajni optymiści mówili nawet o wywalczeniu bezpośredniego awansu do Championship. Jednak wtedy, w styczniu, zespół osiągnął absolutne maksimum swoich możliwości. Zarząd, zamiast wzmocnić się w zimowym okienku w kontekście walki o dwa pierwsze miejsca w tabeli, sprzedał dwójkę obrońców, która była podstawą znakomicie spisującej się linii defensywy. Nie było też za bardzo pieniędzy, a jak już były, to chęci na wzmocnienie składu. Do klubu trafiali zawodnicy darmowi, z kartą zawodniczą na ręku, albo wypożyczani z innych zespołów. Trudno oczekiwać że w taki sposób uda się pozyskać gwiazdy. Nic więc dziwnego, że gdy przyszły kontuzje i słabsza forma, to zespół obsunął się w ligowej tabeli. Kluczowy okazał się marzec. Siedem spotkań i tylko pięć punktów ostatecznie pogrzebało realne szanse na zajęcie miejsca w czołowej szóstce. Tak więc 12 miejsce na koniec sezonu budzi mieszane uczucia. Przed rozpoczęciem rozgrywek każdy niemal wziąłby je w ciemno. Teraz, mając świadomość straconej szansy, patrzenie na tabelę rozgrywek budzi smutek. Dodatkowo z klubu odszedł również główny architekt sukcesów, Richard Money. Nie wiem co było powodem tej decyzji. Za małe fundusze na nowych zawodników? Klub twierdzi, że budżet na przyszły sezon jeszcze nie został ustalony. Zaklepana praca w innym klubie? Menadżer twierdzi, że nie. Nie wiadomo kto będzie jego następcą, ale czeka go trudne zadanie dokonania przebudowy całego niemal składu. Lato pewnie będzie gorące.
Gracz Roku w głosowaniu kibiców: Anthony Gerrard
Puchar Ligi - porażka w pierwszej rundzie ze Swansea
Johnstone's Paint Trophy - porażka w pierwszej rundzie sekcji południowej z Bournemouth
Rhys Weston - chyba najlepszy zawodnik, który trafił do klubu. Pozyskany za darmo, tradycyjnie w przypadku Walsall chciałoby się rzec, rozegrał bardzo dobry sezon na prawej obronie.
Carlos Carneiro - przybył do klubu, zagrał pięć razy bez większego efektu, doznał kontuzji i już na początku listopada doszło do rozwiązania kontraktu. Niestety tutaj portugalski napastnik przegrał ze zdrowiem.
Paul Boertien - także dobry transfer. We wrześniu doznał kontuzji i pauzował cztery miesiące, ale po powrocie do zdrowia wypełnił lukę po Danielu Foxie. W kwietniu kolejny uraz i na tym zakończył sezon.
Martin Brittain - kompletnie nieudany transfer. Pojawił się na boisku trzy razy, nie przekonał do siebie sztabu szkoleniowego i po miesiącu rozstał się z klubem. Szkoda, bo Newcastle jako pierwszy klub robi wrażenie.
Paul Hall - wiadomo było, że to rozwiązanie tymczasowe, jednak do momentu odejścia z klubu do Wrexham grał bardzo regularnie, chociaż nie da się ukryć, że pod koniec już nie był zawodnikiem pierwszego składu
Danny Sonner - jeszcze mniejszy wpływ na zespół, niż Hall. Zagrał tylko sześć spotkań w lidze, potem stracił miejsce w składzie i od września nie pojawił się choćby na minutę na boisku.
Edrissa Sonko - chyba o nim pisałem najczęściej. Na pewno pozytywny transfer, chociaż początkowo miał kłopoty z miejscem w składzie i regularną grą. Prawdopodobnie odrabiał zaległości treningowe, ale jak już zdobył miejsce w składzie, to grał dobrze. Drugi strzelec zespołu, z pięcioma bramkami w lidze.
Alassane N'Dour - fantastyczny zawodnik. W Football Manager 2008. Pozyskany w lutym, zapowiadał się na wzmocnienie składu, ale jego gra nie miała aż takiego wpływu na zespół, jakiego można było oczekiwać. Może jak się przygotuje przez lato, to pokaże na co go stać, chociaż chyba nie uda się go zatrzymać w klubie na dłużej.
Dwayne Mattis - najbardziej pechowy zawodnik. Wypożyczony z Barnsley miał załatać dziurę w środku pola. Jego przyjście odmieniło zespół, efektem trzy zwycięstwa w czterech meczach, ale w tym ostatnim (zremisowanym), po 20 minutach złamał nogę i na tym jego przygoda z klubem się skończyła.
Peter Sweeney - wypożyczony ze Stoke, dołączył do zespołu pod koniec listopada. Grał dobrze, wyróżniał się, nic więc dziwnego, że kontrakt z nim podpisało w styczniu Leeds. Tu właśnie decydujące były kwestie finansowe, Walsall ma jeden z najniższych budżetów w całej lidze.
Michael Ricketts - wypożyczony z Oldham w listopadzie, prezentował się nawet całkiem dobrze (pięć bramek w lidze i pucharach). Wydawało się, że wypożyczenie zostanie przekształcone w transfer definitywny, ale coś się po drodze popsuło. Zwolniony z Oldham nie trafił do Walsall, mimo że klub szukał napastnika.
Kevin Betsy - teoretycznie przychodził z Bristol City jako napastnik, okazał się pomocnikiem, grał całkiem udanie, był aktywny, notował asysty, strzelał bramki (no, całe dwie). Szkoda że nie pomógł załapać się do baraży, ale nie można przecież wymagać za dużo.
Lee Holmes - wypożyczony z Derby. Klasa sama w sobie, aż szkoda, że to tylko wypożyczenie. Praktycznie asystował w każdym spotkaniu, dołożył kilka bramek, po prostu wyróżniał się zdecydowanie poziomem z całej ligi.
Aaron Brown - pojawił się pod koniec marca, wypożyczony z Reading. Nie zagrał ani razu, więc trudno coś powiedzieć o jego przydatności dla drużyny.
Gracz Roku w głosowaniu kibiców: Anthony Gerrard
Ostateczny bilans:
12 miejsce; 64 punkty; stosunek bramek 52:46
16 zwycięstw, 16 remisów i 14 porażek (u siebie 7-9-7, na wyjazdach 9-7-7)
FA Cup - porażka w powtórce trzeciej rundy z Milwall12 miejsce; 64 punkty; stosunek bramek 52:46
16 zwycięstw, 16 remisów i 14 porażek (u siebie 7-9-7, na wyjazdach 9-7-7)
Puchar Ligi - porażka w pierwszej rundzie ze Swansea
Johnstone's Paint Trophy - porażka w pierwszej rundzie sekcji południowej z Bournemouth
Podsumowanie transferów:
Tommy Mooney - bardzo dobry transfer, bo napastnik nie tylko strzelał bramki (11 w lidze), ale również był kapitanem zespołu. Trochę szkoda że zdecydował się, chyba zakończyć, karierę w Hiszpanii.Rhys Weston - chyba najlepszy zawodnik, który trafił do klubu. Pozyskany za darmo, tradycyjnie w przypadku Walsall chciałoby się rzec, rozegrał bardzo dobry sezon na prawej obronie.
Carlos Carneiro - przybył do klubu, zagrał pięć razy bez większego efektu, doznał kontuzji i już na początku listopada doszło do rozwiązania kontraktu. Niestety tutaj portugalski napastnik przegrał ze zdrowiem.
Paul Boertien - także dobry transfer. We wrześniu doznał kontuzji i pauzował cztery miesiące, ale po powrocie do zdrowia wypełnił lukę po Danielu Foxie. W kwietniu kolejny uraz i na tym zakończył sezon.
Martin Brittain - kompletnie nieudany transfer. Pojawił się na boisku trzy razy, nie przekonał do siebie sztabu szkoleniowego i po miesiącu rozstał się z klubem. Szkoda, bo Newcastle jako pierwszy klub robi wrażenie.
Paul Hall - wiadomo było, że to rozwiązanie tymczasowe, jednak do momentu odejścia z klubu do Wrexham grał bardzo regularnie, chociaż nie da się ukryć, że pod koniec już nie był zawodnikiem pierwszego składu
Danny Sonner - jeszcze mniejszy wpływ na zespół, niż Hall. Zagrał tylko sześć spotkań w lidze, potem stracił miejsce w składzie i od września nie pojawił się choćby na minutę na boisku.
Edrissa Sonko - chyba o nim pisałem najczęściej. Na pewno pozytywny transfer, chociaż początkowo miał kłopoty z miejscem w składzie i regularną grą. Prawdopodobnie odrabiał zaległości treningowe, ale jak już zdobył miejsce w składzie, to grał dobrze. Drugi strzelec zespołu, z pięcioma bramkami w lidze.
Alassane N'Dour - fantastyczny zawodnik. W Football Manager 2008. Pozyskany w lutym, zapowiadał się na wzmocnienie składu, ale jego gra nie miała aż takiego wpływu na zespół, jakiego można było oczekiwać. Może jak się przygotuje przez lato, to pokaże na co go stać, chociaż chyba nie uda się go zatrzymać w klubie na dłużej.
Dwayne Mattis - najbardziej pechowy zawodnik. Wypożyczony z Barnsley miał załatać dziurę w środku pola. Jego przyjście odmieniło zespół, efektem trzy zwycięstwa w czterech meczach, ale w tym ostatnim (zremisowanym), po 20 minutach złamał nogę i na tym jego przygoda z klubem się skończyła.
Peter Sweeney - wypożyczony ze Stoke, dołączył do zespołu pod koniec listopada. Grał dobrze, wyróżniał się, nic więc dziwnego, że kontrakt z nim podpisało w styczniu Leeds. Tu właśnie decydujące były kwestie finansowe, Walsall ma jeden z najniższych budżetów w całej lidze.
Michael Ricketts - wypożyczony z Oldham w listopadzie, prezentował się nawet całkiem dobrze (pięć bramek w lidze i pucharach). Wydawało się, że wypożyczenie zostanie przekształcone w transfer definitywny, ale coś się po drodze popsuło. Zwolniony z Oldham nie trafił do Walsall, mimo że klub szukał napastnika.
Kevin Betsy - teoretycznie przychodził z Bristol City jako napastnik, okazał się pomocnikiem, grał całkiem udanie, był aktywny, notował asysty, strzelał bramki (no, całe dwie). Szkoda że nie pomógł załapać się do baraży, ale nie można przecież wymagać za dużo.
Lee Holmes - wypożyczony z Derby. Klasa sama w sobie, aż szkoda, że to tylko wypożyczenie. Praktycznie asystował w każdym spotkaniu, dołożył kilka bramek, po prostu wyróżniał się zdecydowanie poziomem z całej ligi.
Aaron Brown - pojawił się pod koniec marca, wypożyczony z Reading. Nie zagrał ani razu, więc trudno coś powiedzieć o jego przydatności dla drużyny.
Ricketts gra w Walsall, nisko upadl (bez urazy) kiedys kandydat do reprezentacji i jeszcze nie proadzil sobie w Walsall...ciekawe zbiorowisko pilkarzy, wielu kojarze z nazwisk..Lee Holmes to chyba mliodzian? cos mi sie obilo ze duzy talent...juz tak nawisaem doskonaly blog, mimo ze nie interesuje sie specjalnie Walsall bede zdecydowanie wpadal...pzdr
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim dziękuję za miłe słowa.
OdpowiedzUsuńCo do Rickettsa, ja nie czuję urazy. Miał talent, ale się rozmienił na drobne. Myślałem, że wróci na "starość" do swojego pierwszego klubu, po wojażach po Anglii, ale się obie strony nie dogadały (podejrzewam, że poszło o finanse). Teraz mu się nie udało w San Jose Earthquakes, co też świadczy o obecnym poziomie. A Holmes, oj będzie go brakować. Miał pomóc dostać się do play-offów i wywiązał się z tego znakomicie. Szkoda że reszta zawiodła.