czwartek, 17 kwietnia 2008

Roger Guerreiro Polakiem

Stało się, Brazylijczyk, po długim okresie spekulacji i zamieszania, otrzymał dzisiaj polskie obywatelstwo. Wkrótce zostanie najprawdopodobniej włączony w skład szerokiej kadry, przygotowującej się do finałów ME. Wiele też wskazuje na to, że pojedzie do Austrii i kto wie, może wybiegnie w pierwszym składzie już podczas spotkania z Niemcami. Jednak sytuacja nie jest tak miła, jakby się mogło wydawać.
Przede wszystkim selekcjoner ryzykuje. Do tej pory starał się przekonać naszych zawodników, że nie powinni mieć kompleksów patrząc na piłkarzy z Europy zachodniej, udowodnił (choćby meczami z Portugalią), że z polską piłką reprezentacyjną nie jest tak tragicznie, jak się wydawało. Powoływał zawodników z Orange Ekstraklasy i to takich, że większość ekspertów nie rozumiała tych decyzji i dziwiła się, jak można wybrać tego zawodnika, a pominąć innego. Wszystko po to, żeby przekonać polskich zawodników, że są zdolni odnieść sukces. Wszystko było pięknie do momentu, kiedy trzeba było wybrać kogoś na pozycję środkowego ofensywnego pomocnika. Czym się powinien charakteryzować zawodnik grający na tej pozycji? Przede wszystkim kreatywnością, ale rozumianą nie jako tworzenie czegoś nowego i oryginalnego, a jako umiejętność stwarzania okazji partnerom z zespołu. Dryblingiem, tak żeby wygrywać pojedynki jeden na jeden. Nieszablonowością, czyli jeśli rywale spodziewają się zagrania A, B lub C, to on gra D. Czytaniem gry, żeby wiedzieć, kiedy trzeba zwolnić, a kiedy przyspieszyć. Kiedy zagrać długą piłkę do napastników, a kiedy przejść do ataku pozycyjnego. Intuicją i przewidywaniem tego, co zamierzają zrobić rywale i koledzy z zespołu. Przyspieszeniem i szybkością, tak żeby wygrywać pojedynki biegowe i być zawsze pół kroku przed obrońcą rywali. Wreszcie dobrym strzałem z dystansu, bo jak nie można sforsować defensywy rywali, to trzeba próbować z dystansu, a żeby był z tego pozytywny skutek, to trzeba umieć dobrze strzelać. Trudno znaleźć polskiego zawodnika, który ma wszystkie te zalety. Ostatnim był chyba Mirosław Szymkowiak, a po nim mamy wielu dobrych środkowych pomocników, ale o żadnym nie można powiedzieć, że pasuje idealnie do roli tego ofensywnego mózgu zespołu. Z reguły brakuje tej kreatywności i nieszablonowości, umiejętności zagrania tego jednego podania, na które defensywa rywala nie ma żadnej odpowiedzi. Roger doskonale wypełnia lukę na tej pozycji, bo jedyne czego mu brakuje, to szybkości i przyspieszenia takiego, jakie powinien mieć zawodnik na jego pozycji. Tylko że jakby miał, to nie grałby w Polsce. Cała reszta jest, nic więc dziwnego, że selekcjoner chce mieć takiego gracza w swojej kadrze.
Niestety włącznie polskiego Brazylijczyka do składu na EURO 2008 budzi kontrowersje. Przede wszystkim selekcjoner ryzykuje tym, że partnerzy z zespołu nie zaakceptują nowego pomocnika. Skoro media i kibice są tak podzieleni w sprawie obywatelstwa Rogera, to nie uwierzę, że piłkarze nie są. Łatwo ktoś może uznać, że Roger zabiera miejsce w kadrze jego kolegi, a to prosta droga nie tylko do niesnasek i nieporozumień w kadrze, ale również do utraty zaufania w stosunku do selekcjonera. Część kibiców również straciła w tym momencie zaufanie, bo nie pogodzi się nigdy z tym, że w kadrze może grać nie-Polak. Nie mówiąc już o tym, że całe grono dyżurnych ekspertów ma teraz bardzo wygodny powód do krytyki, gdy na austriackich boiskach się nie uda. Ja selekcjonera rozumiem. Mistrzostwa Europy to zbyt poważna impreza sportowa, żeby nie spróbować wzmocnić się każdym zawodnikiem, który może reprezentować nasz kraj. Tam nie będzie słabych drużyn, które można ograć i awansować dalej. Nie jesteśmy faworytem według bukmacherów, którzy naszą reprezentacją umieszczają w gronie trzech drużyn mających najmniejsze szanse na wygranie mistrzostw (Austria, Polska i ktoś trzeci, w zależności od firmy bukmacherskiej). Przy całej aferze korupcyjnej i nieuniknionych zmianach na stanowisku prezesa PZPN, sukces w Austrii byłby czymś, co zapewniłoby Holendrowi dalszą pracę na stanowisku selekcjonera naszej kadry. Właśnie żeby odnieść ten sukces, Beenhakker ryzykuje z Rogerem i mam nadzieję, że mu się uda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz