Było tak miło, nowy napastnik, rozbudzone nadzieje, Darren Wrack mówił nawet o szansie na zajęciu drugiego miejsca i przyszedł mecz w sobotę. Rywal także walczy o miejsce w barażach, ale to nie tłumaczy tej porażki. Adebayo Akinfenwa strzelił dwie bramki i to wystarczyło. Mszczą się zimowe transfery, a raczej ich brak, bo wciąż nie ma środkowego obrońcy. Ian Roper to jednak nie jest ten poziom co Scott Dann i nie dał rady uporać się z kozłującą piłką i po tym padł pierwszy gol. Ustawiło to przebieg meczu, bo przy słabszym dniu napastników i pomocników to było bardzo ważne wydarzenie. Walsall wciąż jest na piątym miejscu w lidze, ale z przewagi zostało już wspomnienie. Mam coraz mniejsze nadzieje, że uda się wywalczyć miejsce 3-6, o awansie już nie mówiąc. Osłabienia linii obrony w zimowym okienku transferowym muszą się w pewnym momencie zemścić, no chyba że zostanie wypożyczony jakiś klasowy środkowy obrońca. Jednak nawet to nie zmieni wrażenia, że skład jest zbyt mały i brakuje mu jakości, żeby poważnie myśleć o promocji. Już sam fakt, że zespół w tym momencie jest w górnej połówce tabeli jest budujący, zwłaszcza po słabym starcie sezonu, kiedy wydawało się, że czeka drużynę szybki powrót do niższej klasy rozgrywkowej. Długofalowym celem klubu jest miejsce w Championship, ale awans tam będzie bardzo trudny, bo praktycznie każdy młody, zdolny zawodnik zostaje sprzedany (co za bardzo nie dziwi). Jeśli po sezonie odejdzie główny architekt odrodzenia, czyli menadżer Richard Money, to wydaje się być coraz bardziej prawdopodobne, że Walsall zakotwiczy w League One na lata. Trochę to smutne, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz