wtorek, 18 marca 2008

21 kolejka OE

Teoretycznie to była kolejka przełomów, ale trudno mówić o tym, że kielecka Korona się przełamała w Bytomiu. Mecz miał jednego "bochatera", czyli sędziego Marcina Wróbla. Zrobić w jednej akcji kilka błędów to prawdziwa sztuka, dodatkowo wypaczyć jeszcze wynik meczu to już mistrzostwo. Korona, mimo gry trójką napastników, nie pokazywała niczego szczególnego i wszystko zmierzało w stronę bezbramkowego remisu. Gdyby sędzia podjął słuszną decyzję (odgwizdał faul zawodnika Korony, albo uznał wślizg za prawidłowy), to oba zespołu musiałyby zadowolić się punktem, a tak goście wygrali. Po przerwie gospodarze, grając w 10, nie mogli już atakować w taki sposób, żeby poważnie zagrozić bramce kielczan, chociaż kilka razy zamknęli gości na ich połowie. Szkoda mi bytomian i mam nadzieję, że ten punkt, lub punkty, stracone w tej kolejce, nie będę decydować o kwestii utrzymania się w lidze. Pozostania w lidze jest już prawie pewna Jagiellonia, która wymęczyła zwycięstwo nad Zagłębiem Sosnowiec. Sosnowiczanie zawsze przegrywają mecze wyjazdowe i tym razem nie było wyjątku od tej reguły. Bardzo to pomogło Jadze, która nie prezentuje wiosną jakiejś wielkiej formy, ale w tym momencie jest już praktycznie bezpieczna.

Zaskakuje Cracovia, bo regularnie wiosną zdobywa punkty (już osiem). Górnik co prawda wiosną mocna rozczarowuje swoich fanów, ale to jest w końcu zespół wręcz naszpikowany obecnymi i byłymi reprezentantami kraju, więc pokonanie go jest osiągnięciem. Goście w tym meczu nie stworzyli praktycznie żadnego zagrożenia i ewentualne pretensje do sędziego (karny był dyskusyjny) nie mogą usprawiedliwiać słabej gry. Zaskoczyła, w pewien sposób przynajmniej, Legia, bo zdominowała niemal zupełnie Zagłębie Lubin. Rzadko się widuje taką przewagę jednej drużyny, zespół chyba w końcu odzyskał świeżość i to od razu było widać.

Wisła wygrała bardzo prestiżowe spotkanie w Poznaniu. Lech zagrał dobrze, ale nawet to nie wystarczyło na gości. Wiele się mówi o sytuacji Marcina Kikuta, ale jestem pewien, że gdyby Wisła straciła wtedy gola, to i tak wygrałaby ten mecz. Ciągle mam wrażenie, że ten zespół jeszcze nie pokazał pełni swojego potencjału, że zawodnicy się oszczędzają, czekając na Ligę Mistrzów. Nie oznacza to, że Wisła na pewno skończy sezon bez porażek, bo jakiś słabszy moment zawsze może się przytrafić, ale kwestia tytułu, jeśli ktoś miał jakieś wątpliwości, już się wyjaśniła. Wciąż wygrywa Groclin, który w tym momencie jest jedynym poważnym kandydatem do odebrania Wiśle tytułu... Mistrza Wiosny. Spodziewałem się małej niespodzianki w meczu z ŁKS, remisu dokładniej, ale nic z tego nie wyszło. Reakcją jest zwolnienie trenera łodzian, Mirosława Jabłońskiego, ale nie wiem, czy to w czymś jeszcze pomoże. Jego następcą może zostać Janusz Wójcik, mistrz motywacji (kiełbasy do góry i golimy frajerów), którego ostatni sukces to występy w Parlamencie z drużyną Brońmy się Sami. Problem polega na tym, że łodzianom brakuje w tym momencie klasowych zawodników, zwłaszcza w napadzie i sama motywacja tego nie załatwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz