Mam takie trochę mieszane uczucia, bo w końcu powiedzieć nowy menadżer to pewne nadużycie. Został nim przecież Jimmy Mullen, wcześniej asystent Richarda Moneya od września 2007, a potem, po jego rezygnacji, tymczasowy zastępca. Od tego czasu czytałem, jak prezes klubu sporządził listę kandydatów, rozmawiał z nimi, ta lista topniała, pojawił się nowy, tajemniczy kandydat, który odwlekł ogłoszenie, a w końcu okazało się, że wybrano tego człowieka, który był w klubie. Jakby nie można było tego zrobić wcześniej. Podejrzewam, że wygrała opcja najtańsza, albo inni kandydaci nie chcieli pracować bez jakiegoś przyzwoitego budżetu transferowego, w sytuacji gdy skład jest cienki jak żyletka pełna dziur.
Jimmy Mullen na pewno ma doświadczenie. Zaczynał karierę menadżerską jako asystent Iana Porterfielda w Aberdeen, gdy z tego klubu odszedł Sir Alex Ferguson. Największym sukcesem na razie jest wywalczenie dwóch awansów z Burnley, jeśli dobrze liczę w trzy sezony (kłopot w tym, że to było piętnaście lat temu). Potem jednak przyszedł spadek i rozstanie się z klubem, a Mullen pracował z zespołami grającymi chyba nawet poza Conference. Nie mówiąc już o tym, że zmiana menadżera na jego asystenta rzadko przynosi jakieś korzyści. Liczę jednak, że Mullen poradzi sobie i da radę na razie spokojnie się utrzymać, wzmocnić skład, a za trzy-cztery sezony spróbować awansować do Championship. Plusem może być to, że pracował w walijskiej federacji, zajmując się szkoleniem młodzieży. To może pomóc rozwinąć potencjał zawodników z drużyny juniorów.
Jimmy Mullen na pewno ma doświadczenie. Zaczynał karierę menadżerską jako asystent Iana Porterfielda w Aberdeen, gdy z tego klubu odszedł Sir Alex Ferguson. Największym sukcesem na razie jest wywalczenie dwóch awansów z Burnley, jeśli dobrze liczę w trzy sezony (kłopot w tym, że to było piętnaście lat temu). Potem jednak przyszedł spadek i rozstanie się z klubem, a Mullen pracował z zespołami grającymi chyba nawet poza Conference. Nie mówiąc już o tym, że zmiana menadżera na jego asystenta rzadko przynosi jakieś korzyści. Liczę jednak, że Mullen poradzi sobie i da radę na razie spokojnie się utrzymać, wzmocnić skład, a za trzy-cztery sezony spróbować awansować do Championship. Plusem może być to, że pracował w walijskiej federacji, zajmując się szkoleniem młodzieży. To może pomóc rozwinąć potencjał zawodników z drużyny juniorów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz